Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Wierność jest cechą najinteligentniejszych

Shutterstock
Udostępnij

Neurobiolog twierdzi, że „wieczna miłość jest niekończącym się tańcem neuronów dwojga inteligentnych osób”.

Rodolfo Lilinás jest kolumbijskim neurobiologiem, który większą część swego życia poświęcił na studiowanie umysłu. Kierował programem NASA NEUROLAB, a obecnie jest dyrektorem zakładu psychologii i neurobiologii na Uniwersytecie w Nowym Jorku. Jakiś czas temu udzielił wywiadu, w którym zaskoczył swoimi poglądami na temat takich pojęć, jak wierność, miłość i szczęście.

Jego oparte na zdobyczach neurobiologii deklaracje udowadniają to, co wiele osób przeczuwało opierając się na zdrowym rozsądku, doświadczeniu i obserwacjach zachowań. Neurobiolog twierdzi, że mózg jest zamkniętym systemem, do którego jedynie „przebijają się” uczucia. Wskazuje na to, że funkcjonowanie mózgu przypomina nieco działanie komputera, z tą jednak różnicą, że jest on elastyczny i kreatywny: modyfikuje się, odżywia i zmienia.

„Wierność jest wysiłkiem jednej szlachetnej duszy skierowanym na to, aby się zrównać z inną, większą od siebie” – Goethe.

Zgodnie ze swymi wieloletnimi dogłębnymi badaniami nad mózgiem naukowiec stwierdził, iż struktura intelektualna opiera się na strukturze emocjonalnej. Najpierw jest emocja, a następnie rozum. Tworzymy nasze wyobrażenia o świecie nie tyle na podstawie racjonalnego rozeznania, lecz opierając się na uczuciach. Według neurobiologa miłość zajmuje szczególne miejsce, a wierność jest właściwością najinteligentniejszych.

 

Wierność a inteligencja

Rodolfo Llinás wykazuje, że część mózgu odpowiedzialna za emocje, jest jedną z najstarszych. Była jedną z pierwszych, jaka się rozwinęła. Według neurobiologa „to oszukańczy mózg, mózg gadów, w którym istnieją jedynie wzorce stałych zachowań. Dlatego zwierzęta te zbliżają się lub oddalają, gdy chcą zdobyć jedzenie; atakują, gdy chcą się bronić; kopulują, gdy chcą się rozmnażać”.

Miłość ma swoje korzenie w tej samej części mózgu, jednak pociąga za sobą odmienne funkcje fizjologiczne. Miłość, mówi Llinás, jest jak łakomstwo. A kto jest zakochany, staje się łakomy. Pragnie otrzymywać od osoby kochanej coraz więcej miłości.

Neurolog dodaje jeszcze, że „nikt nie umiera z nadmiaru miłości”. Zwraca uwagę, że, z punktu widzenia fizjologii, miłość nie jest jak uprawianie gimnastyki, lecz jak taniec. Na temat „wiecznej miłości” oświadcza: „Ta należy do inteligentnych, którzy budują i dopasowują wzorce stałych zachowań, biorąc pod uwagę tego drugiego, jakby był naszą własną ręką; troska o niego należy do mnie, i vice versa. Normę stanowi świadomość, że nie dosięgnie nas podstępny cios noża”.

Dzięki wierności nie tracimy na próżno emocjonalnej czy intelektualnej energii. Człowiek im inteligentniejszy, tym bardziej skłonny do troski o ludzkość; pozostawia na boku sytuacje, które destabilizują jego życie lub też zużywają energię na złożone działania. Dlatego Llinás uważa, iż miłość wieczna jest niekończącym się tańcem neuronów dwojga inteligentnych osób.

 

Co mówią badania?

Rodolfo Llinás nie jest jedynym, który mówi o związku między inteligencją a wiernością. Badania prowadzone przez Satoshiego Kanazawę, specjalistę w dziedzinie psychologii ewolucyjnej, doprowadziły do podobnych wniosków. Wykazał on, że osoby z wyższym ilorazem inteligencji (powyżej 106) bardziej doceniają wierność w związku. Wśród kobiet tendencja jest nieco odmienna: generalnie większość z nich przywiązuje dużą wagę do wierności i nie ma to powiązania z ich poziomem inteligencji.

Powyższe badania wykazują, że monogamia stanowi najwyższe stadium ewolucji człowieka. Początkowo człowiek zależał bardzo ściśle od instynktownych zachowań typowych dla ssaków. To doprowadziło go do poligamii. Jednak zarówno w historii ludzkości, jak i w historii poszczególnych jednostek ludzkich, monogamia wydaje się mieć związek z najwyższym stopniem ewolucji.

W rzeczywistości niewierność zakłada obfitość wolnego czasu i emocjonalną dyspozycyjność do konfliktu. Gdy lwia część naszego własnego czasu jest zajęta, trudniej tracić jego część na intrygi i strategie wynikające z niewierności. Również nie dysponujemy takimi zasobami energii emocjonalnej, aby płacić cenę za podstępne działania, unikanie przyłapania i utrzymywanie fałszywych pozorów.

O wiele bardziej inteligentną metodą jest nawiązanie relacji i udoskonalanie jej, aniżeli przeskakiwanie od jednego związku do drugiego. Monogamia przynosi ogromną satysfakcję; nie jest poświęceniem.

Jak każda wartościowa sytuacja w ludzkim życiu wymaga wysiłku. Jednak zysk przewyższa wszystko. Jeśli życie jednostki skierowane jest na szczytne cele, wówczas stały/a towarzysz/ka podróży to wielki skarb. I odwrotnie, jeśli życie skierowane jest na banał, stabilny związek będzie sprzeciwiał się temu, co banalne i błahe.

Tekst pochodzi z portugalskiej edycji portalu Aleteia

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail