Aleteia
wtorek 20/10/2020 |
Św. Jana Kantego
Sztuka i podróże

Jak wygląda „ekwadorskie Zakopane”?

Baños, Ekwador

fot. Stefan Czerniecki

Stefan Czerniecki - publikacja 30.09.17

Baños to jedyne miejsce na świecie, gdzie rowerem zjedziesz do dżungli!

Niektórzy z polskich turystów nazywają miasto Baños „ekwadorskim Zakopanym”. I pewnie coś w tym jest. To w końcu baza wypadowa na pobliskie wulkany. Jednak dumni Ekwadorczycy, słysząc takie porównanie, raczej mocno by się oburzyli. Góry są bowiem zaledwie cząstką atrakcji oferowanych przez ten rejon – atrakcji, dla których rocznie przybywają tutaj setki tysięcy turystów. Dla większości z nich Baños to nie tylko wybuchowe wulkany, ale także miasto rowerów, skoków na bungee i wreszcie… gorącej kąpieli.

Wulkan Tungurahua

– O Boże, znowu! – krzyczy pani spacerująca ze śpiącym dzieckiem po nasłonecznionym skwerze malowniczego Baños. Ma się czego obawiać. Przeraźliwy grzmot dochodzi z pobliskiej góry. To wulkan Tungurahua. Mieszkańcy Baños dobrze wiedzą, co to może oznaczać.

Po chwili odgłos przypominający nagły wystrzał z armat powtarza się. Tungurahua znów o sobie przypomina. Jest 21 kwietnia 2016 roku. Za kilka godzin z depesz prasowych dowiemy się, że na pobliskie miasteczko Pillate spada grad rozgrzanych kamieni i żużlu. My jesteśmy niewiele dalej. Baños. Środkowy Ekwador. Granica między Sierrą (górzystym grzbietem kraju) a el Oriente (wschodnimi rubieżami pokrytymi dżunglą). Tutaj na razie widać tylko potężny smolisty dym unoszący się nad gigantycznym stożkiem.

– I tak jest od 1999 roku – użalają się mieszkańcy. – Wulkan co i rusz daje się nam we znaki. Już wtedy kazano nam się ewakuować. Po kilku dniach jednak wróciliśmy. Władza kręci nosem, ale jak to tak: opuścić swoje raz na zawsze. Tutaj są nasze domy, nasze dzieciństwo, praca. Nie możemy tego zostawić.

Pani wkłada dziecko do wózka i czym prędzej odchodzi. A ja uświadamiam sobie, że do wymienionych: domów, dzieciństwa i pracy zapomniała dodać jeszcze jednego. Baños to pieniądz. Turystyczna mekka dla lubujących się w adrenalinie turystów. Dlaczego tak tłumnie odwiedzają tę niewielką przecież miejscowość?

Z gór do dżungli – na rowerze!

Baños to bowiem jedyne chyba miejsce na Ziemi, gdzie z pasma wulkanicznej Sierry można (praktycznie bez pedałowania) zjechać w selwę, czyli w pasmo wiecznie zielonych lasów deszczowych. Miasteczko leży bowiem na granicy tych dwóch stref. Nie dziwota więc, że rok w rok przybywają tutaj turyści z całego świata, aby przeżyć niespotykany nigdzie indziej rowerowy tour z gór w kierunku dżungli – mijając co i rusz wydrążone w litej skale tunele, podziwiając wspaniałe wodospady i bujną roślinność el Oriente.

To jednak nie koniec atrakcji, jakie oferuje Baños. Ci, którym nie po drodze z rowerem, wybierają możliwość uczestnictwa w słynnym w całym Ekwadorze raftingu na wodach okolicznej Pastazy. Jeszcze inni wybierają skok na bungee z jednego z przewieszonych nad głęboką doliną rzeczną mostów. Inni wybierają przejażdżkę konną. Inni wspinaczkę. Część, pchana żądzą przygody, wybiera jako cel ciągle ciepły wulkan Tungurahua.

Fakt, że od stożka Tungurahua do Baños są 2 km w linii prostej, kusi niezwykle. To przecież tak niewiele. Warto jednak pamiętać, że również dla ewentualnej lawy to praktycznie żadna odległość. Miejscowość była już niejednokrotnie ewakuowana. Mieszkańcy, mimo ciągłych sugestii sejsmologów o trwałej emigracji z tego miejsca, ciągle wracają. Trudno się dziwić. Oprócz sentymentalizmu, Baños stanowi dla nich prawdziwą żyłę złota. Obok Quito to jedno z najpopularniejszych miejsc na turystycznej mapie tego kraju.




Czytaj także:
Magia indiańskich plemion – niegroźna zabawa?

Indiańska legenda o zazdrosnym wulkanie

Ale i jedno z najbardziej aktywnych sejsmicznie. Zamieszkujący te ziemie Indianie tłumaczą wszystko legendą o zazdrosnym wulkanie. Odwołuje się ona do zamierzchłych czasów, w których to wspomniana Tungurahua była w związku z innym słynnym ekwadorskim wulkanem, Cotopaxi. Ten zaś potajemnie żywił gorące uczucie ku nieodległej mu Tionilisie (współcześnie wulkan nazywany jest Illiniza Norte). Ta z kolei kochała El Altara.

Jak potoczyły się dalsze losy tego nieszczęśliwego galimatiasu miłosnego? Gdy do Tungurahua dotarła informacja, że Cotopaxi ją zdradza, zapłonęła wielką zazdrością. Zaatakowała Tionilisę, pozostawiając ją brzydką na zawsze. W odwecie Cotopaxi, czując udział w całym spisku El Altara, zemścił się na nim, rozrywając go na strzępy. Skomplikowane to wszystko, prawda? Jedno jest pewne. Do dziś widać efekty tej wojny wulkanów. Zarówno El Altar jak i lliniza Norte cechują dość postrzępione turnie. A sama Tungurahua? Nadal dyszy z zazdrości.




Czytaj także:
Przedarła się sama przez dżunglę i po 20 latach odnalazła męża

Termy w Baños

Pewnie też dlatego Baños posiada kolejną atrakcję – już niekoniecznie zarezerwowaną wyłącznie dla wielbicieli gorących wrażeń i adrenaliny. To tutaj, jak sama nazwa wskazuje („baños” oznacza po hiszpańsku po prostu „łaźnię”), znajdują się najsłynniejsze w kraju gorące źródła. Termy, w których za naprawdę niewielką opłatą możemy przesiedzieć praktycznie całe dnie, mocząc zmęczone trekkingiem ciała w wodzie o temperaturze ok. 35-45 stopni Celsjusza. Po podnoszącej adrenalinę przejażdżce rowerem w dół do dżungli — jak znalazł!




Czytaj także:
Nie trzeba być milionerem, by poczuć, jak smakuje egzotyczny świat podwodnego Ekwadoru

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
podróżturystyka
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Aleteia
Oczy Matki Bożej z Guadalupe. Jedna z najwięk...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się t...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [18 paździe...
MODLITWA
Christine Stoddard
Żyjesz w ciągłym napięciu? Poznaj 5 modlitewn...
CARLO ACUTIS
Domitille Farret D'Astiès
Perełki Carla Acutisa: 10 zaskakujących wypow...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail