Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
niedziela 26/09/2021 |
Świętych Kosmy i Damiana
home iconFor Her
line break icon

Uciesz się ze smutku

SMUTNA DZIEWCZYNA

Pablo Varela/Unsplash | CC0

Zyta Rudzka - 19.11.17

Smutek to emocja, nie choroba. Jako psycholożka myślę, że problemem nie jest przeżywanie smutku, ale strach przed jego odczuwaniem.

Rozmowa podsłuchana w metrze.

Pierwsza Dziewczyna: – Zmuszam się, żeby cały czas myśleć o wdowach w Indiach i dzieciach w Bangladeszu. Te małe nepalskie łapki harujące fizycznie bez względu na pogodę. W porównaniu z nimi, mam życie jak w Madrycie, ale dlaczego ciągle jestem taka smutna?Druga Dziewczyna: – Bo jest jesień.

Odpowiedź była krótka. Nie pasowała do długich jesiennych wieczorów.

Chandra, smutek czy depresja

Jako psycholożka myślę, że problemem nie jest przeżywanie smutku, ale strach przed jego odczuwaniem.

Nie mylmy chandry czy przygnębienia z depresją. To choroba ciężka, przewlekła, wieloobjawowa, która powinna być odpowiednio zdiagnozowana. Smutek, nawet ten przewlekły, bywa niepotrzebnie i zbyt pośpiesznie gaszony zaordynowaniem środków farmakologicznych.




Czytaj także:
5 lekarstw na smutek od… św. Tomasza z Akwinu. Zobacz!

Smutek to emocja, ale nie choroba

Nie trzeba się bać obniżonego nastroju, ale jak się da, to dobrze jest rozpoznać co go wywołuje. Listopadowa chandra to może być odpowiedź na właśnie brak słonecznych dni. Infekcje somatyczne powodują ogólne rozbicie psychiczne. Jest też osłabiająca bezsilność, kiedy uświadamiasz sobie, że już niedługo dopadnie Cię stres przygotowań świątecznych. I ten brak rozrywek na świeżym powietrzu. Ciemne popołudnia, wszyscy są w domu i trudniej się wyizolować, odpocząć. Pojawia się uczucie dziwnej pustki wśród bliskich. Irytacja. Rozdrażnienie. Niedospanie. Przygnębienie.

Jesienna melancholia wytrąca z galopu codzienności. I bardzo dobrze! Smutek to spowolnienie, w którym może dużo się dziać. Dużo więcej, niż w radosnym pruciu do przodu każdego dnia. Obniżony nastrój to nic przyjemnego, ale za to pożytecznego. Przyznaj sobie prawo do smutku.

Często kobiece smuteczki ujawniają się w niewypowiedzianych skargach, że ja tu w domu dwoję się i troję, jestem dla wszystkich, a nikogo nie ma dla mnie. Jest mąż, biegają dzieci, ale ja jakoś nie czuję się ważna, zaopiekowana. I pojawia się jakaś tkliwość wobec samej siebie. Nikt mnie nie pożałuje, to ja tak sobie zwinę się w kłębek i tak będzie mi żal samej siebie. I to też jest potrzebne. Byle nie trwało długo. I, żeby temu umartwianiu się towarzyszyło jakieś zaglądanie w siebie.

Masz prawo do smutku

Smutek odcina od świata, ale łączy nas z naszym wewnętrznym światem. Przypomina mi się opowieść Yvonne Dolan, amerykańskiej psychoterapeutki, o ataku zimy,  który na kilka dni uwięził  ją w domu. Z konieczności zajęła się sprawami, na które nigdy nie ma czasu. Segregowanie zdjęć, czyszczenie starych papierów, układanie dokumentów, przeglądanie dat ważności leków w apteczce.

Zauważyła, że zaczęła pracę w nieznośnym ponurym nastroju, a skończyła w radości. To przymusowe wykluczenie z rutyny dnia codziennego spowodowało, że nie tylko odpoczęła, ale przemyślała wiele swoich problemów.

Chyba dobrze jest zafundować sobie taki „dzień śnieżycy”. Niech smutek nie zasmuca.

Zasmucenie unieruchamia nas i odgradza od świata, ale tylko pozornie. Coś tam głęboko w nas pracuje, coś się przetwarza w inne, lepsze. To taki stan energetycznego spowolnienia, który wyostrza zmysł krytyczny i analityczny.

Zasępiamy się i zawieszamy, ale właśnie wtedy skuteczniej korzystamy z zasobów pamięci, uruchamiamy twórcze myślenie, skupiamy się na sobie, uruchamiamy nowe podejście do starych problemów.


Smutna kobieta nad brzegiem jeziora

Czytaj także:
Czy umiesz docenić smutek?

Zamiast walczyć ze smutkiem, przeżyjmy go

Zamiast szybkiej poprawy nastroju, ofiarujmy sobie zrozumienie. Zaakceptujmy chwile bezradności, słabości, drobnej kapitulacji. Nie musimy być zawsze w formie, radosne, silne i zadaniowe.

Dobrze jest wejść w smutek głęboko i bez lęku. Pozwolić sobie na bycie smutną, to dać sobie przyzwolenie na bycie autentyczną, swobodną w przeżywaniu. Smutek daje siłę, jeżeli się go nie boimy.

W radości często jesteśmy powierzchowne. Smutek kieruje w głąb emocji. Paradoksalnie, również tych dobrych. Wydobywa empatię, współczucie, poszanowanie więzi. Zasmucenie po utracie sprawia, że bardziej szanujemy nasze związki z innymi, stajemy się uważniejsze, bardziej odpowiedzialne. Smutek to szlachetne uczucie.

Smucąc się, „przepracowujemy” żal, rozczarowanie, frustrację, bezsilność. W ten sposób, oczyszczamy się, zamykamy kolejne etapy i otwieramy sobie drogę do nowych przeżyć.

Z zasmucenia wyłaniają się pytania

Dlaczego tak się wycofuję? Czy to ucieczka czy pewien rodzaj relaksacji. Czy ten stan się pogłębia? A może to naturalna reakcja na zmęczenie zadaniowością. Może miałam jakieś oczekiwania i teraz jestem rozczarowana. Po prostu zmęczona? Coś muszę w sobie uporządkować. Coś sobie albo komuś darować. Może się przy czymś upieram, a to wcale nie jest dla mnie dobre.

Działam w trybie „Muszę” i „Powinnam”, a brakuje mi aplikacji: „Chcę” i „Wybieram”.

Smutek to dobry czas do samoanalizy, zadawania sobie pytań. Co mi w duszy gra? Co tak fałszuje? Przecież to nie moja melodyjka. Tej piosenki nie lubię. To dlaczego ciągle jej słucham i nie próbuję zmienić na inną? Może sama sobie kopię dołki złego nastroju, a potem w nie wpadam.

Smutek nie musi być odpowiedzią, że coś w życiu mi nie wyszło. A może by tak sobie rozważyć, a choćby i w minorowym nastroju:

Co chcę, żeby mi w życiu wyszło?

Oto jest pytanie. Chyba wystarczająco dobre na złe jesienne wieczory.


KOBIETA CHORA NA DEPRESJĘ

Czytaj także:
Smutek i lęk, które dominują. Te zaburzenia trzeba oddać Bogu… na terapii

Tags:
praca nad sobąpsychologiasmutek
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
SANKTUARIUM W GIDLACH
Anna Gębalska-Berekets
„Mała Częstochowa”. Tu Maryję nazywa się Uzdrowicielką chorych or...
2
PADRE PIO DEVIL
Gelsomino del Guercio
Pouczająca historia o tym, jak o. Pio wyrzucił diabła z konfesjon...
3
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś 24 września
4
MODLITWA
Michał Lubowicki
„W ten sposób otwiera uszy Boga”. Modlitwa to za mało, by wybłaga...
5
GRZEGORZ MARKOWSKI
Katarzyna Szkarpetowska
Grzegorz Markowski: „Gromnicę i wodę święconą mam i dziś, choć ró...
6
Silvia Lucchetti
„Przyłóż relikwię do chorego oka”. Świadectwa cudów za przyczyną ...
7
MAJA FRYKOWSKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Maja Frykowska: Bóg wybaczył moje grzechy, więc ja sobie też wyba...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail