Aleteia

Mieszkańcy Betlejem byli niegościnnymi egoistami? Dlaczego nie przyjęli Maryi i Józefa?

MARYJA I JÓZEF W BETLEJEM
Udostępnij

Ciężarna Maryja i Józef tułają się od domu do domu, ale wszędzie zatrzaskuje im się drzwi przed nosem. W końcu Maryja rodzi Syna w ekstremalnie nieludzkich warunkach – w stajni. Też macie taki obraz przed oczami, kiedy myślicie o Bożym Narodzeniu? Tymczasem to wcale nie musiało wyglądać tak dramatycznie.

 

Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.

Tak czytamy w Ewangelii według św. Mateusza o okolicznościach przyjścia na świat Jezusa. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego w Betlejem nie znalazło się miejsce dla rodzącej Maryi?

Utarło się przekonanie, że w miasteczku (czy raczej: we wsi zabitej deskami, gdzieś w górach) panował tłok związany ze spisem ludności, a mieszkańcy byli niespecjalnie życzliwi. Śpiewamy o tym w rzewnych kolędach. Mamy w głowach wyobrażenie Świętej Rodziny, która tuła się od drzwi do drzwi i wszędzie spotyka się z odmową. To niekoniecznie musiało tak wyglądać.

 

Jak wyglądała gospoda w starożytności

Patrolog ks. prof. Józef Naumowicz zauważa, że w starożytności gospody wyglądały zupełnie inaczej niż dzisiejsze hotele. Nie było tam wielu oddzielnych pokoi, tylko jedna izba, w której goście znajdowali sobie miejsce do spania. Trudno zaprosić do takiego pomieszczenia kobietę, która ma za chwilę urodzić dziecko.

Chodziło nie tylko o komfort i intymność. Zgodnie z żydowskimi przepisami, obecność mężczyzn i postronnych kobiet (czyli wszystkich, które nie były akuszerkami) przy porodzie powodowała nieczystość. Przyczyną był możliwy kontakt z krwią. „Krótkie zdanie z Ewangelii o tym, że nie było dla nich miejsca w gospodzie, zapewne znaczy tyle, że nie było pustej gospody” – zauważa ks. Naumowicz.

 

Dom Świętej Rodziny

Przy opisie pokłonu Trzech Króli czytamy, że przybysze ze wschodu „weszli do domu”. Autor Ewangelii nie wyjaśnia, czyj to był dom. Jednak można przypuszczać, że Święta Rodzina nie opuściła jeszcze Betlejem. Niewykluczone, że zainstalowała się w jakimś wygodniejszym miejscu niż to, w którym urodziło się Dziecko. To by się zgadzało z tym, co wiemy o bliskowschodniej gościnności, która do dzisiaj jest ważnym elementem tej kultury.

 

Stajenka licha?

Ewangelia mówi, że Maryja położyła Jezusa w żłobie. To znaczy, że urodziła go w miejscu, w którym mieszkały zwierzęta.

Dzisiaj to ekstremalne warunki, ale niekoniecznie były one ekstremalne w starożytności. Ludzie w tamtych czasach często mieszkali ze zwierzętami gospodarskimi – trzymali je za ścianą, a nawet w tym samym pomieszczeniu. Tak samo było jeszcze w XIX wieku w Polsce. Wyraz „bydło” pochodzi od staropolskiego „bydlić”, czyli „przebywać razem”.

Zapewne stajenka, w której urodził się Jezus, była skalną grotą, jakich wiele w okolicach Betlejem. To rozsądne i ekonomiczne rozwiązanie, stosowane w wielu górzystych rejonach na świecie. Po co budować dom od podstaw, skoro można wykorzystać grotę, ewentualnie tylko dobudowując kilka ścian z drewna albo kamieni?

 

Nie ekstremalnie, ale skromnie

„Okoliczności Bożego Narodzenia zapewne nie były aż tak trudne, jak sobie dzisiaj wyobrażamy. Ale faktem jest, że Pan Jezus wybrał na miejsce swojego urodzenia nie królewski pałac czy bogaty dom, ale najskromniejsze warunki, jakie były znane ludziom w tamtym czasie i tamtym miejscu” – puentuje ks. prof. Naumowicz.