Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Cecha, która sprawia, że staję się naprawdę dojrzałym facetem

MĘŻCZYZNA
Dineslav Roydev/Unsplash | CC0
Udostępnij

Łatwo mi wpaść w pułapkę myślenia, że jeżeli coś nie jest grzechem, znaczy to, że mogę tego używać do woli. Św. Augustyn powiedział, że „jeśli kto nieumiarkowanie pożąda rzeczy dozwolonych, obraża Tego, który dozwolił”.

Ktoś mnie częstuje ciastkiem. Grzecznie biorę jedno. Czasami, ponaglony przez częstującego, drugie. Wzrokiem zjadłbym całą paczkę, ale przecież nie chcę wyjść na łasucha. Gdyby jednak ta sama paczka leżała w mojej kuchni, nie miałbym skrupułów i spokojnie wyszedłbym na łasucha przed sobą, no i bądź co bądź przed Bogiem. Nie przeszkadzałoby mi to. A szkoda.

 

„Wszystko mogę, ale…”

Święty Augustyn powiedział, że „jeśli kto nieumiarkowanie pożąda rzeczy dozwolonych, obraża Tego, który dozwolił”. Uwielbiam tę zwięzłość, a jednocześnie pełnię treści w cytatach z Ojców Kościoła.

Może się wydawać, że ich przesłanie jest odległe, ale ono w tym konkretnym przypadku mówi wprost do mojego życia: jeśli pozwolisz sobie na dogadzanie własnemu ciału, będziesz „zadżumiony” egoizmem. I nie chodzi przecież o to, że nie mogę jeść, oglądać seriali, żartować, słuchać ulubionej muzyki. Bóg mi na to wszystko pozwolił i dał wolność.

Mogę z tego korzystać jak dziecko – bez refleksji i oddania się pod prowadzenie, a mogę jak mężczyzna – mając świadomość, ile mi wystarczy i umiejąc tę świadomość przekuć w czyn: zjeść tyle, by po prostu zaspokoić głód, posłuchać muzyki tyle, by nie zabierać czasu bliskim, pożartować tyle, by starczyło jednak czasu na powagę.

I wydaje się, że kluczem jest tu wdzięczność Bogu, że w ogóle pozwala mi na to wszystko, bo przecież wcale nie jest tak, że robienie tego, co lubię należy mi się jak chłopu ziemia. Bóg jest łaskawy i mam te różne możliwości tylko dzięki Niemu. Nie ma w tym żadnej mojej zasługi. Mogę tylko podziękować.

 

Umiarkowany facet = dojrzały facet

Nie mam wątpliwości, że znajdowanie umiaru w przyjemnościach, które serwuje nam Bóg (pomijam oczywiście przyjemności niepochodzące od Niego, które w każdej, nawet najmniejszej ilości są grzechem i odbijają się zawsze czkawką – tu sprawa jest oczywista) jest objawem dojrzałości i umiejętności panowania nad sobą.

To jest piękne, kiedy mąż i ojciec potrafi uporządkować swoją codzienność w taki sposób, by znaleźć czas na wszystko, co ważne. Nie ma tendencji, by przesiadywać długimi godzinami w internecie i przynosić pracę do domu, ale angażuje się całym sobą w swoje zwyczajne codzienne obowiązki stanu: wysłucha żony z pełną uwagą, pobawi się i porozmawia z dziećmi, będąc naprawdę zaangażowanym w ich rozterki, zadba o to, by w domu wszystko było naprawione, działało, a w samochodzie nie było żadnych stuków i usterek.

 

„Siła wyższa”

To dość proste rzeczy, a u podłoża ich wypełniania leży porządek i umiar. Bo jako mężczyźni uwielbiamy deklarować, że zrobimy to czy tamto, a później jakaś siła wyższa sprawia, że nie mamy czasu. Często tą siłą wyższą jest nasz zwyczajny brak umiaru, jeśli chodzi o czas poświęcany np. na pracę, na hobby czy na zwyczajne ślęczenie przed telewizorem.

Umiar to piękne słowo. Ono wprowadza ład w moje postrzeganie tych augustynowskich „rzeczy dozwolonych”. Łatwo mi wpaść w pułapkę myślenia, że jeżeli coś nie jest grzechem, znaczy to, że mogę tego używać do woli. Łatwo wtedy zapomnieć, że np. scrollowanie Facebooka w wolnym czasie naturalnie nie jest grzechem, ale scrollowanie go trzecią godzinę w poczuciu, że to nadal mój wolny czas, podczas gdy rodzina jest zostawiona sama sobie, zdecydowanie tym grzechem się już staje.

 

Czujność w przyjemnościach

Ten przytoczony wyżej cytat ze św. Augustyna pokazuje mi po pierwsze, że nie wystarczy unikać ewidentnych grzechów, ale też trzeba być czujnym w przyjemnościach, które są dla mnie darem, bo przedawkowane stają się takim samym ewidentnym grzechem.

Po drugie św. Augustyn uświadamia mi, że nie jest w porządku, gdy w towarzystwie jestem np. umiarkowany w jedzeniu i nie zjadam tej paczki ciastek z początku tekstu, a w domu robię to bez oporów, bo nikt nie patrzy. Pożądanie wystarczy, by obrazić Boga. Augustyn zresztą coś o tym wiedział.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail