Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Czy trzeba wziąć ślub kościelny, jeśli jest się ochrzczonym?

ŚLUB
Pexels | CC0
Udostępnij
Komentuj

Jak to jest z sakramentalnym małżeństwem? Jest obowiązkiem każdego ochrzczonego żyjącego w związku? A może to raczej przywiej tylko dla głęboko wierzących? A skoro wiara jest łaską, to właściwie dla kogo?

Czy trzeba wziąć ślub kościelny, jeśli się jest ochrzczonym? Na pierwszy rzut oka pytanie wydaje się absurdalne. Jednak gdy pozna się kontekst, w jakim doszło do jego postawienia, sprawa zaczyna się komplikować.

 

Babcia „załatwia” wnukom bierzmowanie

9 stycznia br. ks. Przemysław Marek Szewczyk zrelacjonował na Facebooku kolędowe spotkanie. Bohaterami opowieści byli babcia i jej wnukowie. Korzystając z obecności duchownego, babcia próbowała „załatwić” chłopakom bierzmowanie. Bez entuzjazmu z ich strony.

„Macie wiarę chrześcijańską?” – zapytał ksiądz. Odpowiedziała mu cisza. W tej sytuacji duchowny zaczął mitygować seniorkę. „Każdy ma swoją drogę do Chrystusa” – tłumaczył. „Nigdy nie wiadomo, kiedy i czy przyjdzie czas, żeby potwierdzić łaskę chrztu bierzmowaniem i wylaniem Ducha Świętego” – argumentował.

Mogłoby się wydawać, że odniósł sukces, bo babcia doszła do wniosku, że wnukowie, jak będą potrzebować bierzmowania, to sami się zgłoszą do księdza. Łatwo się zorientować, co miała na myśli. Kiedy bierzmowanie jest „potrzebne”? Przed zawarciem sakramentalnego małżeństwa. Nie bez powodu w niektórych diecezjach w Polsce odbywają się co jakiś czas specjalne ceremonie bierzmowania dla tych, którzy nagle odkryli, że nie przyjęli tego sakramentu, a szykują się do ślubu.

„Niech panią ręka boska broni, żeby wymagać od nich chrześcijańskiego ślubu, jak będą zakładać własne rodziny…” –zareagował na słowa zatroskanej seniorki duchowny, wskazując, że jej wnuków „Pan nie powołuje do wiary”. Komentując na Facebooku opisane wydarzenie, kapłan przypomniał, że wiara chrześcijańska jest łaską, że do Jezusa nikt nie może przyjść, jeśli go nie pociągnie Ojciec, a Kościół musi być miejscem pielęgnowania wiary, którą Ojciec wzbudza w ludzkich sercach i umysłach…

 

Ślub kościelny tylko dla wierzących?

W październiku 2015 roku doszło w serwisie dominikanie.pl do bardzo interesującej i ważnej polemiki. Najpierw głos zabrał o. Mirosław Pilśniak OP. Zamieścił artykuł pod tytułem: „Ślub w kościele jest tylko dla wierzących. Co musisz wiedzieć o małżeństwie”.

Wypunktował w nim „Problemy i błędne przekonania w dyskusji o małżeństwie”. Wspomniał o upowszechniającym się nowym znaczeniu słowa „partner”, o modzie na wieloletnie „narzeczeństwo” bez daty ślubu, o miłości w kontekście wierności i nierozerwalności małżeństwa. Napisał też o ślubie katolickim traktowanym jako show i folklor, o zakochaniu, w którym miłość staje się Bogiem, oraz o tym, czy zaangażowanie w związek oznacza stratę siebie, czy jakiś zysk.

W konkluzji zauważył m.in., że „jeśli ktoś chce stanąć przed Bogiem, aby prosić o łaskę małżeńską, powinien choć w niewielkim stopniu zdawać sobie sprawę z tego, że sakramentalny ślub wiąże męża z żoną i z Bogiem – bardziej niż ludzkie postanowienia”.

 

Ochrzczony to nie poganin

Na tekst o. Pilśniaka odpowiedział jego zakonny współbrat, mieszkający w Watykanie teolog Domu Papieskiego, o. Wojciech Giertych OP. „Po pierwsze nie mogę zgodzić się z tytułem” – oświadczył. Polemikę napisał, aby „zwrócić uwagę i dopowiedzieć kilka ważnych kwestii”.

O. Giertych odnotował, że pojawiają się głosy, według których małżeństwo jest nieważne, jeśli wiara nowożeńców jest słaba. „Kościół tak nie uważa” – stwierdził stanowczo i dodał, że każde ważnie zawarte małżeństwo ochrzczonych jest podniesione przez Chrystusa do rangi sakramentu, „a więc jest w nim Chrystusowa gwarancja łaski nierozerwalności oraz dalszych łask potrzebnych do życia”.

Dalej teolog Domu Papieskiego przyznał, że ważna jest praktyka wiary dla korzystania z tych łask, ale nawet wtedy, kiedy wiara nowożeńców jest nikła, nierozwinięta, nieuformowana, błędna odnośnie prawd dogmatycznych, „jeśli oni są ochrzczeni i małżeństwo jest ważnie zawarte, to jest to małżeństwo sakramentalne”.

Przypominając, że wiara jest darem łaski, którą otrzymujemy przy chrzcie, o. Giertych podkreślił, że niepraktykujący nie powracają do stanu pogaństwa. „Oni już są chrześcijanami” – zaakcentował. Dlatego, jego zdaniem, lepiej nie używać terminu „chrześcijanie niewierzący”, tylko „chrześcijanie niepraktykujący”.

 

Jak zmierzyć głębokość wiary

Teolog Domu Papieskiego zwrócił uwagę na niebezpieczeństwo, jakie niesie ze sobą uznanie „żywej wiary” za warunek ważności sakramentu. Takie podejście otwierałoby możliwość podważania ważności wszystkich sakramentalnych małżeństw zawartych w Kościele. Nie dysponujemy przecież żadnym narzędziem pozwalającym zmierzyć siłę i jakość wiary. O. Giertych zauważył, że Kościół katolicki uważa małżeństwa luteranów i anglikanów za sakramentalne, chociaż dopuszczają oni rozwody i nie zawsze sami uważają małżeństwo za sakrament.

„Przymierze małżeńskie, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury na dobro małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa, zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu” – stwierdza Katechizm Kościoła katolickiego (1601). To bardzo ważna wskazówka.

 

Wiara jest łaską

Niektórzy prawdę o tym, że wiara jest łaską, próbują interpretować w duchu dziecięcej wyliczanki o sroczce, która kaszkę warzyła. Jednemu dała na miseczce, drugiemu na łyżeczce, trzeciemu na spodeczku, a czwartemu… nic nie dała.

Ktoś właśnie tak myślący zadał pytanie o. Jackowi Salijowi OP: dlaczego Pan Bóg jednym łaski wiary udziela, a drugim nie? Znany teolog wyjaśnił, że takie pytanie jest oparte na nieporozumieniu. Odpowiedział jednak, wskazując, że wiara jest darem Bożym. „To wielki dar Boży, że pomimo naszych grzechów umiemy rozpoznawać obecność Boga w świecie i w naszym życiu. Większym jeszcze – nieskończenie większym – darem Bożym jest powołanie nas na dzieci Boże, na uczestników Bożej natury”.

Zwrócił też uwagę, że ludzie, którzy po latach oddalenia wracają do Pana Boga, często przeżywają wdzięczność, że Bóg ich w końcu do siebie przyprowadził, ale jednocześnie poczucie winy, że kiedyś od Niego odeszli. Przyczyny odejścia mogą być bardzo różne.

O. Salij dodał jeszcze, że choć Bóg wszystkich powołuje do wiary, nie jest naszą rzeczą sądzić konkretnych niewierzących. „Powinniśmy raczej cieszyć się z tego dobra, które czynią niewierzący, oraz szanować tych wszystkich, którzy uczciwie i w pocie czoła szukają prawdy. Sąd zaś należy wyłącznie do Boga”.

Dla ochrzczonych małżeństwo jest sakramentem. Jest łaską, nie przymusem. A ludzkie drogi do przyjęcia łaski bywają nieraz długie i skomplikowane.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail