Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Dlaczego warto modlić się do św. Walentego?

AKG Berlin I East News
Udostępnij
Komentuj

Mało kto wie, że zanim dotarł do nas zwyczaj świętowania walentynek w wersji popkulturowej, w Polsce od dawna żarliwie modlono się do św. Walentego. Był on bowiem uznawany za patrona archidiecezji przemyskiej, a jego relikwie znajdują się m.in. na Jasnej Górze.

Św. Walenty: przeciwko cesarzowi

Żaden święty nie zebrał tylu żarliwych i gorących modlitw o miłość. Trudno się temu dziwić. W końcu jego uczucie, którym obdarzył swoją ukochaną, przywróciło jej wzrok.

Ale zacznijmy od początku. Urodził się w umbryjskim mieście Terni, 120 km od Rzymu, w III wieku za panowania Klaudiusza II Gockiego. Walenty był lekarzem, ale jego powołaniem okazał się stan duchowny. Dla chrześcijan były to bardzo trudne czasy prześladowań.

Walenty zapisał się w pamięci współczesnych niezwykle ryzykownym posunięciem: udzielał ślubów młodym żołnierzom – legionistom, co było zakazane przez panującego. Uważał on bowiem, że najlepszymi żołnierzami są mężczyźni bez rodziny. Walenty złamał ten zakaz i udzielał ślubów chrześcijańskich – został za to wtrącony do więzienia.

 

Siła miłości

I tu następuje moment przełomowy w jego życiu. Zakochuje się w niewidomej adoptowanej córce swojego strażnika Asteriusa (który także się nawrócił na wiarę chrześcijańską). Dziewczyna, jak głosi legenda, pod wpływem siły tej miłości, odzyskuje wzrok.

Niestety, historia ich miłości jest krótka. Cesarz Klaudiusz wydaje wyrok śmierci na Walentego. Ten – w przeddzień egzekucji – pisze list do ukochanej, podpisując go znaną dzisiaj frazą: „Od Twojego Walentego”.

 

Męczeńska śmierć św. Walentego

W „Martyrologium Rzymskim” Walenty pojawia się dwukrotnie: jako duchowny, kapłan i jako biskup Terni. Być może jest to dwóch świętych, ale możliwe, że jest to ta sama osoba – mówi Konrad Kuczara, religioznawca. – Fakt, że się duchowny zakochał w kobiecie nie był wtedy niczym dziwnym, księża zakładali rodziny. Natomiast Walenty raczej nie uprawiał seksu, ponieważ mocno przestrzegano zakazu seksu przed ślubem.

Walenty ginie śmiercią męczeńską: najpierw jest biczowany. Następnie wywieziony poza miasto, by uniknąć buntu ze strony wierzących, okładany maczugami, umęczony. Umiera 14 lutego 273 roku.

Jego ciało legioniści grzebią na otwartym cmentarzu w odległości 2 mil od via Flaminia w Rzymie. Po pewnym czasie trzej wierni uczniowie Walentego odnajdują miejsce pochówku swojego mistrza, wydobywają ciało i przewożą je do pobliskiej Interamny, gdzie wystawiają nagrobek.

 

Śluby udzielane 14 lutego

W kalendarzu rzymskim w tym dniu obchodzono święto urodzaju oraz przyrzeczeń małżeńskich. Rzymianie rozpoczynali w tym czasie święto bogini dziewcząt Februaty Junony. 14 lutego, ozdabiali jej ołtarze i wizerunki oraz obdarowywali kwiatami kobiety w swoich rodzinach. Stawiano wróżby miłosne: dziewczęta i chłopcy wyciągali kartki z imionami swych ukochanych.

Już w V wieku ten dzień był poświęcony specjalnej pamięci św. Walentego. Ale z tą datą w czasach Antyku związanych było wiele zwyczajów dotyczących płodności i małżeństwa. Były to luperkalia – wielodniowe święto nadejścia wiosny, obchodzone ku czci bogów Lupercusa i Faunusa.

Luperkalia były na tyle popularne, że utrzymały się aż do końca V w. Zniósł je dopiero w 496 r. papież Gelazy I, zastępując w kalendarzu liturgicznym świętem męczennika Walentego. Legenda mówi, że św. Walenty miał zwyczaj ofiarowywać kwiat ze swego ogrodu w Terni młodym ludziom, którzy go odwiedzali. Przynosiło to ponoć szczęście w małżeństwie. Chcąc wyjść naprzeciw licznym prośbom o udzielenie ślubu, biskup wyznaczył jeden dzień w roku, w którym zbiorowo błogosławił małżeństwa – także 14 lutego.

 

Ile prawdy, ile legendy

Ile w legendzie o świętym Walentym jest prawdy, nigdy się nie dowiemy. Natomiast każdego roku dokładnie 14 lutego we włoskim miasteczku Terni ludzie nie idą do pracy, mają wolne. Przyjeżdżają tu pary narzeczonych z całego świata i przy grobie Świętego Walentego przysięgają sobie, że do końca tego roku wezmą ślub.

Największe pielgrzymki są tam jednak w wigilię walentynek. Przy grobie świętego zostawia się listy miłosne. Sporo par przyjeżdża się też tam zaręczyć – mówi Konrad Kuczara.

 

Za co kochamy św. Walentego?

Za to, że w przeciwieństwie do wielu posągowych świętych jest on bardzo ludzki, bardzo nam bliski przez to swoje uczucie. Nie był ascetą czy pustelnikiem oderwanym od rzeczywistości. Był tu i teraz, związany blisko z ludźmi.

Legendy o jego zakochaniu, o tym, że pomagał młodym ludziom zakładać rodziny, spowodowały, że jego kult bardzo szybko się rozszerzył. Pamiętajmy, że św. Walenty był też patronem ludzi ciężko chorych, zwłaszcza chorych umysłowo, epileptyków. Kult świętego Walentego bardzo mocno rozwijał się na zachodzie Europy.

W 1997 roku papież Jan Paweł II napisał list do narzeczonych i zostawił go przy grobie świętego. Później fragment tego listu wyryto przy grobie.

 

Kult starszy niż popkultura

Mało kto wie, że zanim do Polski dotarł zwyczaj świętowania walentynek w amerykańskiej wersji popkulturowej (około 1996) w południowo-wschodniej Polsce żarliwie się do niego modlono. Święty Walenty jest bowiem patronem archidiecezji przemyskiej obrządku łacińskiego. Na Podkarpaciu jest także sporo parafii pod wezwaniem Świętego Walentego. W Polsce jego relikwie znajdują się m.in. na Jasnej Górze.

Co ciekawe, w Rzymie jego relikwie znajdują się w kościele Santa Maria in Cosmedin, jest to Kościół katolicki obrządku bizantyńskiego. Modlą się tam melchici – czyli Arabowie, którzy są grekokatolikami. Relikwie świętego przechowywane są także w grekokatolickiej cerkwi w Samborze na Ukrainie. Jest to dowód na to, że kult Walentego nie jest rozpowszechniony tylko w Kościele zachodnim, ale także wschodnimpodkreśla Konrad Kuczara. – Ba, walentynki rozwinęły się w krajach protestanckich, gdzie przecież kult świętych nie istnieje.

I dlatego warto się modlić do Świętego Walentego.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail