Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Ocaleni przez dobrego Maharadżę. Czy jako staruszkowie wrócą jeszcze do Indii?

MAHARADŻA Z DZIEĆMI
Udostępnij

Pojawił się pomysł, by „dzieci” ocalone przez Dobrego Maharadżę podczas II wojny światowej wyruszyły w tym roku w podróż do Indii i uczciły pamięć człowieka, dzięki któremu dożyły 90-tki.

Jak czytamy na portalu „The Better India”, pomysł, by ocaleni powrócili do Indii, zrodził się przy okazji pracy nad filmem dokumentalnym „A little Poland in India” (z ang. „Mała Polska w Indiach”). Anu Radha, która jest producentką tego dokumentu, wspominała, jak trudno było odnaleźć ostatnich ocalałych i porozmawiać z nimi o tym okresie życia, który spędzili w Indiach w latach 1942-1946.

To właśnie ona zaproponowała, by zorganizować ich podróż do Indii – dokładnie do szkoły w mieście Balachadi. Zaznaczyła, że z roku na rok liczba ocalonych maleje, więc takie spotkanie byłoby wyjątkowo cenne.

W setną rocznicę odzyskania niepodległości

Według inicjatorów, idealną okazją do zorganizowania takiej wyprawy wydaje się być 2018 rok, na który przypada setna rocznica odzyskania niepodległości w Polsce po zakończeniu I wojny światowej.

Wśród ocalałych bohaterów filmu znajduje się m.in. 90-letni dziś Wiesław Stypuła. Wspomina, jak maharadża sprowadził 7 kucharzy z miasta Goa, aby ugotowali dla małych Polaków posiłki, bo dzieci nie mogły jeść pikantnych hinduskich potraw. Z kolei Roman Gutowski przypomina sobie, jak Maharadża uczył ich pływać w morzu. Natomiast Jadwiga i Jerzy Tomaszkowie, którzy poznali się w Indiach, pobrali się wiele lat później, za co są – podobno – Maharadży wdzięczni.

Nad obchodami przewodnictwo ma objąć ambasador Burakowski, który ciekawym zbiegiem okolicznośći, jest absolwentem szkoły imienia Maharadży w Warszawie.

Ocaleni z Balachadi mają zebrać się, świętować życie, koniec wojny oraz pamięć o Maharadży, który „robił wszystko, by złagodzić horror ich przesiedlonego dzieciństwa”.

 

Uchodźcy z Polski

W artykule wspomniane są historyczne okoliczności przesiedlenia polskich dzieci do Indii.

1 września 1939 roku Niemcy najechały Polskę, co wieszczyło początek II wojny światowej. Niemcy oraz Armia Czerwona zagarnęły ten mały kraj i podzieliły go między dwie swoje siły. Polacy desperacko musieli szukać ucieczki przez prześladowaniami.

Polscy emigranci wojenni odbywali morderczo długie podróże w wagonach, wzdłuż Turkmenistanu, Iranu, Afganistanu i Indii. Wiele polskich rodzin znalazło schronienie w obozach dla uchodźców w Nagpur, Kolhapur czy Bombaju.

Kiedy kontyngent właśnie dobił do Mombaju, brytyjski rząd odmówił im wstępu. Wtedy zareagował Maharadża Maharaja Digvijaysinhji Ranjitsinhji Jadeja z Nawanagaru, który miał już dość braku empatii ze strony brytyjskiego rządu. Postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.

Zamówił łódź do swojej prowincji. Zanim ona dotarła, starał się i przygotowywał. Chciał, by jego gościom było tak wygodnie, jak to tylko możliwe.

Przyjął 1000 dzieci, wszystkie powyżej 15 roku życia, wymagające edukacji, miejsca do spania i opiekunów. Maharadża nie szczędził pieniędzy. Wybudował im szkołę oraz schronienie w pobliżu swojego pałacu.

Źródło: The Better India

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail