Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Moje dziecko nie chce się przytulać do krewnych. I ma do tego prawo!

DZIEWCZYNKA
Evgenij Yulkin/Stocksy United
Udostępnij
Komentuj

Jeżeli dziecko trzęsie się ze strachu na widok misiowatego wujka – nie wolno go zmuszać, by rzuciło mu się w ramiona. Poczucie bezpieczeństwa jest tu o wiele ważniejsze niż dobre maniery.

Dobrze pamiętam ten dzień: jechaliśmy na Święto Dziękczynienia do moich rodziców w północnym Ohio. Najpierw wyczerpujący lot samolotem (ponad 3 tys. km), a potem jeszcze dodatkowe pół godziny jazdy w nocnej śnieżycy – padaliśmy z nóg! Zmęczeni i zziębnięci weszliśmy do ciepłego domu. Byłam szczęśliwa, że jestem z bliskimi, ale jak się okazało, moje dzieci czuły coś kompletnie innego.

Moi chłopcy (trzy- i prawie dwulatek) nie znali dobrze domu dziadków, dlatego byli onieśmieleni, niepewni i przytłoczeni całą sytuacją. A że są jedynymi wnuczkami w rodzinie, każdy krewny chciał ich uściskać i przytulić. Cieszę się, że moja rodzina nie wstydzi się swoich uczuć. Ale moje dzieci czasami nie podzielają entuzjazmu dorosłych do wyrażania miłości.

 

Serdeczny uścisk wymknął się spod kontroli

Jeden z krewnych (mężczyzna, który dla wszystkich jest najbardziej uroczym i życzliwym „misiem”) też chciał uścisnąć dzieci. Z dobrymi intencjami podszedł do mojego syna od tyłu i wziął go znienacka w ramiona. Mimo że ten wcześniej wielokrotnie protestował i nie chciał się z nim przywitać.

Mój syn był przerażony! Wydostał się z uścisku i z histerycznym płaczem pobiegł do kuchni w poszukiwaniu mnie lub męża. Nasz krewny pewnie nie czuł się z tym dobrze, ale zaśmiał się i wymamrotał coś o tym, jak powinno się hartować dzieci. Cała sytuacja błyskawicznie stała się bardzo kłopotliwa.
Moja rodzina miała do czynienia z ciemną stroną życia – kilka osób doświadczyło molestowania, także ze strony krewnych, dlatego ta sytuacja mocno uderzyła w nasz dom.

 

Jeśli nie chcesz, nie musisz się przytulać

Uspokoiłam syna w drugim pokoju i przypomniałam mu, o czym rozmawialiśmy: jeśli nie chce, nie musi nikogo przytulać, całować ani dotykać. Powiedziałam mu, że jego ciało jest właśnie jego i to od niego zależy, czy i kiedy obdarzy kogoś uczuciem. Przypomniałam mu także, że każda osoba w domu jest przyjacielem, ale jeśli czuje się niepewny w stosunku do kogoś, nie musi go przytulać. A potem poszłam porozmawiać z bliskimi. Powtórzyłam im naszą zasadę: nie zmuszamy dzieci do okazywania uczuć komukolwiek, jeśli tego nie chcą.

Niektórzy z nich przewracali oczami, ale większość zrozumiała, choć ja sama byłam wstrząśnięta ekstremalną reakcją syna.

Robię wszystko, by moi chłopcy zrozumieli, czym jest wyrażenie zgody. Nawet jeśli mają trzy lata.

Sama pamiętam wiele niekomfortowych gestów ze strony ludzi, wśród których nie byłam bezpieczna. Nie chcę, by moje dzieci czuły się zobowiązane do akceptacji tego typu dotyków. Czasami tłumaczenie tego jest niewygodne i krępujące, ale warto to robić. Nie tylko dla komfortu i bezpieczeństwa moich dzieci. Ważne jest dla mnie także to, by wiedziały, że żaden człowiek nie jest zmuszony do robienia ze swoim ciałem czegoś, czego robić nie chce.

 

Stop znaczy stop

W świetle mojej własnej rodzinnej historii, a także w ślad za przypadkiem Brocka Turnera (młody człowiek, który został skazany za gwałt na zaledwie kilka miesięcy więzienia) jestem jeszcze bardziej zdeterminowana, by moi chłopcy zrozumieli, czym jest wyrażenie zgody. Nawet jeśli mają trzy lata. Chcę zrobić wszystko, co w mojej mocy, jeśli chodzi o ich cielesną autonomię i ochronę ich przed złem.

Zamiast zmuszać do przytulania, proponuję np. przybijanie piątek. Oczywiście, kiedy mój syn nie chce, bym go przytuliła, czuję ukłucie w sercu – widzę przebłyski tego niezależnego mężczyzny, którym (jak Bóg da) stanie się w przyszłości. Ale nigdy nie używam własnych emocji, by w takiej chwili nim manipulować.

Nigdy nie chciałabym, by moje dzieci czuły, że „wiszą mi” pocałunek albo że mój stan emocjonalny w jakikolwiek sposób zależy od ich zachowania – nawet jeśli to tylko niewinny żart. Chcę, żeby wiedziały, że nikt nie jest odpowiedzialny za to, by „rozweselić kogoś” albo „pomóc mu” poczuć się lepiej, zwłaszcza przytulając go. Mam nadzieję, że zapamiętają tę lekcję – zarówno po to, by je chronić (niektóre osoby wykorzystujące seksualnie manipulują ofiarami, mówiąc im, że określone czynności pozwalają im „poczuć się lepiej”), a także by upewnić się, że one same nigdy nie będą stosować podobnego przymusu wobec drugiej osoby.

 

Uczmy tego od najmłodszych lat

Ustaliliśmy, że gdy podczas walki na łaskotki (a one zdarzają się dość często w domu pełnym hałaśliwych chłopaków) ktoś powie „stop”, zabawa ustaje. Słyszałam, jak mój syn przypomina swoim kolegom, np. podczas zabawy w parku: „stop znaczy stop”. Mimo że sam perfekcyjnie nie przestrzega tej zasady, jest jej świadomy i próbuje wcielać ją w życie.

Mówiąc o wyrażaniu zgody, właściwym dotyku i ochronie przed wykorzystaniem seksualnym czuję się czasem dziwnie, ale mocno wierzę, że to zaczyna się od małych rzeczy. Większość małych dzieci i przedszkolaków nie respektuje cudzej przestrzeni osobistej, ale naszym zadaniem jest, by uczyć je tego od najmłodszych lat.

Babcia, dziadek, wujkowie i ciocie (a nawet ja czy mój mąż!) być może nie dostaną tylu uścisków, ile by chcieli, ale to od nas zależy, czy nauczymy maluchy cielesnej autonomii. Jeśli to oznacza przeprowadzenie szeregu delikatnych rozmów – wchodzę w to. A w międzyczasie zachęcam wszystkich, by szkolili się w przybijaniu piątek, „żółwikach”, a nawet sekretnych uściskach dłoni.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail