Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Ogród Oliwny i „Szeregowiec Ryan” – co mają ze sobą wspólnego?

SZEREGOWIEC RYAN
Kadr z filmu "Szeregowiec Ryan"
Udostępnij

Miałem kilkanaście lat. 15, może 16. Byłem na zimowisku. W wolnej chwili poszedłem do kościoła, by się pomodlić. Wchodzę do świątyni, a tam... jakieś nabożeństwo. Śpiew. Bardzo mi się spodobało. Dopiero potem dowiedziałem się, że były to Gorzkie żale, które niestety nie cieszą się w naszych czasach zasłużonym szacunkiem. Opinie na temat tego nabożeństwa często są niepochlebne – że to babskie, że barokowe, że na pewno nie przystoi prawdziwemu facetowi. Czy aby na pewno?

„Szeregowiec Ryan” i Ogród Oliwny

Wspaniały film. Jeden z moich ulubionych. Dość powiedzieć, że widziałem go już naście razy. Kiedyś oglądałem „Szeregowca Ryana” z tatą. Film oczywiście bardzo mu się spodobał. A najbardziej tacie zaimponowało to, że Tom Hanks miał swoją chwilę słabości. Nawet on, prawdziwy facet, człowiek z krwi i kości.

Pamiętasz tę scenę, gdy odchodzi na bok i płacze? Warto zwrócić uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze na to, że filmowy bohater oddalił się od swoich żołnierzy. Moment słabości przeżywa na uboczu, w samotności. Po drugie – szybko wziął się w garść.

Czy ta scena czegoś Ci nie przypomina?

Getsemani. Pan Jezus udał się wraz z uczniami do Ogrodu Oliwnego. Oddala się od apostołów, by porozmawiać z Ojcem. Na uboczu. W samotności. Pan Jezus przeżywa niepokój, smutek, trwogę.

Przypomniała mi się właśnie jeszcze jedna sytuacja z moim tatą w roli głównej. Pojechaliśmy do Katowic, gdzie brałem udział w ogólnopolskim dyktandzie. Wieczorem, gdy byliśmy w hotelu, tata powiedział, żebyśmy pomodlili się za dziadka. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że paręnaście godzin wcześniej tata mojego taty umarł.

Pewnie gdybym nie był wówczas dzieckiem, a sprawnym obserwatorem, zauważyłbym, co się dzieje. Ale dziś, po latach od tamtego wydarzenia, myślę sobie, że – jak Tom Hanks przed swoimi żołnierzami i Pan Jezus przed uczniami – tata miał swoją chwilę. Przeżywał ją na uboczu, w samotności.

 

Gorzkie żale to nabożeństwo dla prawdziwych facetów?

Z całą pewnością jest to nabożeństwo, na którym nie wstyd jest uzewnętrznić to, co facet zwykle trzyma mocno w środku. Gorzkie żale to taka chwila na uboczu, moment w samotności. To doskonały czas, żeby odnaleźć w swojej męskości pokłady współczucia, empatii.

Dlatego tak dziwi mnie hejt na Gorzkie żale.

PS Życzę Ci, żeby Zmartwychwstały Pan Jezus uczynił w Twoim życiu to, czego ono potrzebuje. Żeby otworzył oczy na to, co naprawdę ważne i poprowadził tam, dokąd wszyscy powinniśmy zdążać.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail