Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Mamy, nie straszcie pierworódek macierzyństwem! Potrzebujemy Waszego wsparcia

MATKA Z DZIECKIEM
Tanja Heffner/Unsplash | CC0
Udostępnij
Komentuj

Zobaczysz, jak to będzie, gdy pojawi się dziecko! Korzystaj, póki możesz. Połóg w porównaniu do porodu to pikuś! Wyśpij się na zapas, bo potem się skończy. I tak będziesz gruba. Zdążyłaś to usłyszeć, będąc w ciąży? Bój się Boga!

Najpierw słyszysz, że „jak dorośniesz, to się przekonasz, jak wygląda prawdziwe życie”. Potem, jak będziesz mieć chłopaka, wyjdziesz za mąż, będziesz mieć dzieci, itd. Wtedy się przekonasz! Ta litania ostrzeżeń i strachu chyba nigdy się nie skończy. Jakby świat groził mi palcem i tylko czekał, żeby mnie pożreć w całości.

Mam poczucie, że teraz, będąc w mojej pierwszej ciąży, muszę nieustannie łapać równowagę między słowami wsparcia a „dobrymi radami” od doświadczonych matek. Czasem moje niezdarne stąpanie w tym temacie kończy się chwilową paniką. Bo przecież ja jeszcze nic nie wiem o byciu mamą! I o ile w większości te kochane mamy chcą mi towarzyszyć, uspokajają i wspierają na duchu w chwilach zwątpienia, to zdarzają się też te, które ostrzegają przed „urokami’ macierzyństwa…

 

Nie wiesz, jak to jest mieć dzieci

Kiedy nie masz dzieci to myślisz, że wiesz, jak to jest je mieć.

Nie mam w głowie wizji instagramowego, różowego macierzyństwa – kubek kawy ze Starbucksa w jednej ręce, dizajnerski wózek, z gracją popychany po równych miejskich chodnikach w drugiej, a na twarzy uśmiech nr 5. Po porodzie nie chcę zapychać mojej głowy myślami, jak szybko pozbyć się nadprogramowych kilogramów i jak zostać fit matką.

Wiem, że mogę chodzić niewyspana, w powyciąganych dresach i nosić w sobie tęsknotę za czasem, kiedy byliśmy z mężem tylko we dwójkę. Mogę płakać, gdy okaże się, że karmienie piersią sprawia więcej bólu niż radości. Może będę musiała znaleźć resztki sił, by walczyć z depresją poporodową. Może.

Ale może też przyjdą dni, kiedy założę sukienkę w kwiaty, pomaluję usta różową szminką, napiję się kawy (bez znaczenia, czy zimną, czy ciepłą), spojrzę na moje płaczące dziecko i pomyślę, że bez niego nic już nie będzie takie samo, i nie chcę, żeby było inaczej. Bo nie ma jednej recepty na macierzyństwo. Nie ma dwóch takich samych niemowlaków, które zechcą dostosować się do nierealnych oczekiwań rodziców. Jest rollercoaster i albo się z tym godzisz, albo ciągle będziesz rozczarowana, bo przecież miało być inaczej.

 

Dziecko za karę?

Życie z dzieckiem na pewno jest inne, ale nie musi być gorsze. Nie musi być końcem (choć i takie wizje miałam w pierwszych tygodniach ciąży i to też jest ok!), ale początkiem czegoś, co nie mieści się do końca w mojej głowie. Niby banał, ale lubię takie banały. I choć początki bywają ekscytujące, zawsze nosimy w sobie mniejszy lub większy lęk przed nieznanym.

Dla mnie oswajanie lęku to nieustanne patrzenie w swoje wnętrze, przyjmowanie swoich słabości i szukanie odpowiedzi u tych, dla których bycie mamą to najpiękniejsza codzienność. To weryfikowanie, czy oczekiwania jakie mam wobec siebie jako mamy są moje, czy może to jednak oczekiwania innych? Nie chcę mieć poczucia, że będę musiała „urywać się ze smyczy”, żeby z powrotem zobaczyć, jak wygląda „normalne”, bezdzieciowe życie.

Nie mam dziecka za karę albo żeby spełnić swój małżeński obowiązek. Dlatego proszę, nie strasz mnie macierzyństwem. Nie chcę żyć w lęku. Chcę żyć w otwartości i gotowości na to, co może się wydarzyć. Chcę przeżyć macierzyństwo po swojemu.

 

Wsparcie i bezpieczeństwo

Dlatego, jeśli jesteś młodą mamą, tak jak ja, i dopiero spodziewasz się dziecka, otaczaj się ludźmi, którzy dają ci wsparcie i poczucie bezpieczeństwa. Tyle zmienia się teraz w twoim życiu! Masz już wystarczająco dużo trosk i wyzwań przed sobą.

Co możesz zrobić, gdy ktoś zacznie cię w dobrej wierze „straszyć”? Grzecznie podziękuj i powiedz, że… zobaczymy! Sama w końcu się przekonasz, jak będzie naprawdę. Jeśli natomiast jesteś już mamą, znasz blaski i cienie macierzyństwa, a wokół siebie masz jakąś pierworódkę, bądź dla niej oparciem.

Ból porodu i trudy związane z wychowywaniem dziecka to nie musi być pierwsza rzecz, o której jej opowiesz. To jest czas, w którym jak nigdy jest nam potrzebna wiara w siebie i poczucie, że damy sobie radę. Bo przecież damy, prawda?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail