Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Była gwałcona, zmuszana do prostytucji, uzależniona. Wybaczyła niewybaczalne

ELISE LINDQVIST
fot. archiwum autorki
Udostępnij

Czy można wybaczyć pełne przemocy, regularnych gwałtów, a nawet próby zabójstwa dzieciństwo? Elise Lindqvist, zmuszana do prostytucji Szwedka, udowadnia, że jest to możliwe. Wybaczyła i idzie o krok dalej. Wychodzi na ulice, aby wyciągać kobiety z bagna prostytucji.

Weronika Pomierna: Drewniane, rzeźbione drzwi kojarzą się wielu dzieciom z bramą do pełnej baśniowych postaci Narni. Jakie są Twoje skojarzenia?

Elise Lindqvist: Myślę o drzwiach do garderoby. Mama zatrzaskiwała je za mną. Mówiła, że jestem głupia, brzydka i muszę siedzieć w garderobie za karę.

 

Często się to zdarzało?

Tak. Miałam wtedy 5-6 lat. Chowałam się głęboko w kącie i czekałam, aż mama mnie wypuści. Czułam się jak zranione zwierzę. Mama nigdy mnie nie przytulała, nie okazywała czułości. Obawiam się, że musiała jako dziecko doświadczyć czegoś bardzo traumatycznego. Na szczęście miałam tatę, który często brał mnie na kolana.

 

Mimo tego nie byłaś w stanie opowiedzieć mu o piekle, którego doświadczałaś w mieszkaniu sąsiadów.

Miałam wtedy 7 lat. Rodzice dużo pracowali. Nie chcieli, żebym była sama w domu, więc poprosili sąsiadów, abym mogła jeść u nich obiad. Pan, którego nazywałam wujkiem, odbierał mnie codziennie. To była para w średnim wieku, nie mieli własnych dzieci. Nie pamiętam ich twarzy, ale pamiętam, co działo się po obiedzie.

On brał mnie za rękę i kładł na łóżku w sypialni. Następnie uprawiał ze mną seks, podczas gdy jego żona obserwowała nas. Za każdym razem, gdy już było po wszystkim, ta kobieta patrzyła mi w oczy i mówiła: jeśli kiedykolwiek opowiesz komuś o tym, co z tobą robimy, to zabiję cię! Następnie wręczała mi brązowe pudełko czekoladek. Zjadałam je w pośpiechu. To działo się przez kilka lat.

 

Naprawdę nie próbowałaś powiedzieć o tym komuś dorosłemu?

Bałam się! Przecież mówili, że mnie zabiją! Jak byłam mała, słyszałam, że można robić takie rzeczy z dzieckiem i że dziecko musi być zawsze posłuszne. Dzieci wierzą dorosłym. Były też inne sytuacje, gdy ktoś się do mnie dobierał. Gdy miałam 7 lat, wykorzystało mnie 5 chłopaków. Leżałam tam, a oni się tylko zmieniali. Nikt nie słyszał, gdy wołałam o pomoc.

Wyłączyłam wszystkie uczucia. Nie mogłam uciec. Nawet jako nastolatka nie opowiadałam nikomu o tym. Dopiero 5 lat po tym, jak doświadczyłam miłości Boga, ośmieliłam się o tym opowiedzieć. Poczucie winy i wstydu było tak wielkie, że nienawidziłam swojego ciała. Brałam nóż i okaleczałam się.

 

Jako nastolatka doświadczyłaś też rozwodu rodziców.

Mama zakochała się w innym mężczyźnie. Był alkoholikiem. Pił na umór i smarował kanapki pastą do butów. W domu było coraz więcej przemocy. Ojczym próbował mnie udusić. W międzyczasie zmarł tata.

 

W końcu nie wytrzymałaś i uciekłaś stamtąd.

Czułam się zupełnie sama. Do czasu. Pewnego dnia, gdy szwędałam się sama po lesie, spotkałam przepiękną kobietę! Nigdy nie widziałam kogoś o takiej urodzie. „Jesteś taka słodka” – powtarzała. Wow! Nikt nigdy nie mówił tak do mnie.

Powiedziała, że mogę u niej mieszkać. Kupowała mi modne ubrania, uczyła makijażu. O takiej mamie zawsze marzyłam! Pewnego dnia powiedziała: „Nadszedł czas, żebyś zaczęła dla mnie pracować”. Kazała położyć się na łóżku. Wytłumaczyła, co mam robić, gdy przyjdzie mężczyzna. Potem zabrała od niego pieniądze. Robiłam wszystko, czego chciała. Byłam jak zawsze posłuszna.

Pewnego dnia jeden z klientów wyciągnął nóż i zaczął mnie nim ranić. Przestraszyłam się. Uciekłam do niej i powiedziałam, że nie chcę tak pracować. „W porządku, możesz odejść” – odparła i zrzuciła mnie ze schodów. Straciłam dach nad głową.

 

Wróciłaś do domu?

Wylądowałam na ulicy. Spałam na kartonach, szukałam jedzenia w śmietnikach. Tęskniłam za ojcem. Szukałam miłości, ale wszyscy mężczyźni, z którymi się związałam, bili mnie i wykorzystywali. Próbowałam zagłuszyć smutek narkotykami i alkoholem. Byłam jedną z tych pijaczek, od których odwracasz wzrok na ulicy.

3 razy próbowałam się zabić, ale za każdym razem ktoś mnie znalazł i odratował. Byłam wściekła, bo naprawdę chciałam się zabić. W końcu lekarz dał mi skierowanie na terapię do chrześcijańskiego ośrodka dla osób, które miały za sobą traumatyczne doświadczenia. Na początku byłam przekonana, że trafiłam do psychiatryka. Wszyscy byli tacy mili i uśmiechali się, nie byłam do tego przyzwyczajona.

 

Dostałaś od razu ksywkę „Jeż”.

Miałam ostre kolce. Obrzucałam personel wyzwiskami. Jak podchodzili za blisko, to plułam na nich. Wdawałam się w bójki. W ośrodku byli lekarze, psychoterapeuci. Chętni mogli wziąć udział w nabożeństwach. Nikogo nie przymuszano. Ja nie miałam ochoty na nie chodzić.

Po kilku tygodniach zaczęłam się jednak zastanawiać: o czym oni tam tak śpiewają? Siedziałam wtedy na korytarzu. Nagle wydarzyło się coś niespodziewanego. Nie pamiętam, jak do tego doszło. Ludzie, którzy tam pracowali, opowiedzieli mi potem, że widzieli jak nagle wstałam i weszłam do kaplicy. Podeszłam do mężczyzny, który grał na fortepianie i powiedziałam: „Czy chcesz się za mnie pomodlić?”.

 

Modliłaś się kiedyś wcześniej?

Skąd! Nigdy wcześniej nie używałam takich słów! Mężczyzna był zupełnie zaskoczony! Codziennie obrzucałam go wyzwiskami. Mimo tego wstał i zaczął modlić się za mnie. Pamiętam dokładnie, co wydarzyło się potem, każdy szczegół!

Nagle poczułam niezwykłe ciepło, które ogarnęło całe moje ciało. Czułam, jakby coś odeszło. Po chwili ocknęłam się i zawołałam: „Co ty zrobiłeś ze mną?”. „Ależ ja nic nie zrobiłem!” – odparł mężczyzna. „Ale jak to? Byłam tu przez cały czas? Przecież tu jest tak pięknie! Jakie meble i kwiaty!”. Biegałam po pokoju i ja, 58-latka, zachwycałam się wszystkim! Czułam, jak wypełnia mnie prawdziwa radość i miłość. I wiedziałam, że pochodzi ona od Jezusa. To właśnie ta miłość mnie uzdrowiła. Wcześniej chodziłam, jakby oblepiała mnie czarna maź.

 

Czy to wtedy rzuciłaś narkotyki i alkohol?

Wielu ludzi po spotkaniu z Jezusem jest od razu uwalnianych od nałogów. U mnie zajęło to rok. Podobnie jak przebaczenie, na które musiałam się zdobyć.

 

Ale jak można wybaczyć to, co Tobie zrobiono?

Gdy mój ojciec duchowy powiedział mi: „Elise, musisz wybaczyć”, byłam na niego wściekła. Nigdy w życiu! Po jakimś czasie zaczęłam czytać psalm 51, gdzie jest mowa o tym, że Bóg może stworzyć w nas czyste serce i odnowić naszego ducha. Stwierdziłam, że skoro tak mówi Biblia, to powinnam spróbować i zobaczyć, czy tak się stanie.

Modliliśmy się o to razem z moim ojcem duchowym. Trzymał mnie w ramionach, a ja czułam się otulona miłością ojca. Przed oczami przewijało się całe moje życie. Krzyczałam jak Jezus: „Wybacz im, bo oni nie wiedzą, co czynią”.

Ostatni obraz, jaki zobaczyłam w czasie modlitwy, to była twarz mojej mamy. Przebaczyłam jej, że nie umiała okazać mi miłości. Kocham ją mimo tego! Gdy wybaczyłam, zaczęło podobać mi się moje ciało! Nienawidziłam facetów, teraz całkiem ich lubię.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail