Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Power-bomby i 26 milimetrów. 5 rzeczy, o które zadba Nawałka na Mundialu

ADAM NAWAŁKA
EAST NEWS
Udostępnij

Adam Nawałka przed kamerami jest oszczędny w słowach. Ma opinię grzecznego i kulturalnego. Niemal emanuje spokojem. To jednak tylko jedna z jego twarzy.

Piłkarze znają go jako wyrazistego przywódcę. W szatni klubów, które trenował w przeszłości nieraz potrafił wpaść w furię. Kosze fruwały wówczas pod sam sufit. Przy całej chorobliwej ambicji umie też troszczyć się o drużynę, wszak to, co nazywamy team spirit jest dla niego najważniejsze. Oto pięć rzeczy, o które zadba opiekun drużyny narodowej, selekcjoner Nawałka przed i w trakcie zbliżających się mistrzostw świata w piłce nożnej w Rosji.

 

Motywacja piłkarzy

Tej sztuki uczył się Nawałka od byłego selekcjonera polskiej kadry, Holendra Leo Benhaakera. Dzięki niemu wie, pod czyim adresem skierować ostre słowa, a komu należy leczyć duszę dobrym słowem. Umie rozładować atmosferę.

Gdy młody Bartosz Kapustka niefortunnie uwikłał się w bójkę w jednej z krakowskich dyskotek, wiedział, że czeka go rozmowa z selekcjonerem. Czuł, że musi zadzwonić do niego jako pierwszy. Krótko opowiedział mu, co takiego wydarzyło się tamtej feralnej nocy. Był przybity. Nawałka wiedział, że piłkarz żałuje. W mgnieniu oka pojął, że nie ma potrzeby wylewać mu na głowę kubła zimnej wody. „Bartuś, jesteś przecież szybki. Następnym razem musisz stać niżej na nogach, to cię nie trafią” – powiedział żartem.

 

Trawa wysoka na 26 milimetrów

To niezwykłe, ale Nawałka jest pierwszym selekcjonerem, który troszczy się osobiście o każdy szczegół wokół reprezentacji. Jego oczekiwania dotyczące wysokości trawy na boisku treningowym, która powinna być wysoka na 26 milimetrów i dobrze zroszona, brzmią niemal anegdotycznie. Nie jest to jednak żart. Nawałka potrafi stanąć na murawie z linijką i mierzyć źdźbła.

Uważa, że o sukcesie często decydują szczegóły. Nie zapewnią zwycięstwa, ale mogą przechylić szalę. Piłkarze klubów trenowanych przez Nawałkę mogliby dużo opowiedzieć o tym, w jaki sposób zadręczał ich regulaminami. W Wiśle Kraków nakazał podopiecznym przez 10 minut spacerować przed śniadaniem. Dosłownie: stał z zegarkiem w ręku i kontrolował czas. W Górniku Zabrze wywiesił rozpiskę treningów zaplanowaną co do minuty: 15.36 – rozgrzewka; 15.43 – rozciąganie. W reprezentacji narzucanie swojej wizji nie przychodziło mu łatwo. Zawodnicy stawiali opór. Nie spodobało im się na przykład to, że mogli rozpocząć posiłek dopiero na sygnał dany im przez trenera.

Jednak żelazne zasady Nawałki okazują się być nierzadko wybawieniem dla kadrowiczów. Przykłady? Poprzedni selekcjonerzy po rozegranym spotkaniu raczyli się szklanką whiskey, a do analizy meczu zwykle przystępowali najwcześniej kolejnego dnia. Nawałka zaś siedzi w pomeczową noc, by kilkakrotnie odtwarzać nagrany mecz. Piłkarze dostają więc kompletną analizę rozegranego spotkania dzień później, podczas odprawy.

Poza tym, jedną z naczelnych zasad Nawałki jest ta, że piłkarze muszą mieć spokój i komfortowe warunki do pracy. Możemy więc spodziewać się, że w trakcie podróży samolotem na kolejne mecze mistrzostw świata, a także w drodze powrotnej, selekcjoner nakaże ochroniarzom – jak robi to zazwyczaj w takich sytuacjach – dopilnować, by nikt z ekipy towarzyszącej piłkarzom nie zakłócał im czasu na odpoczynek: sen bądź lekturę książki.

 

Power-bomby dla sztabu szkoleniowego

Fiolki z pobudzającą guaraną, czyli tzw. power-bomby, staną się zapewne obowiązkową odżywką dla całego sztabu szkoleniowego Nawałki podczas mistrzostw świata. Selekcjoner ma bowiem obsesję na punkcie pracy, a jej stałym elementem są wyczerpujące, nocne analizy rozegranych meczy. Gdy w trakcie Euro 2016 reprezentanci wracali do hotelu, w salce konferencyjnej czekały już kanapki, kawa – obowiązkowo Lavazza – i rzutnik do analizy rozegranego spotkania.

Podczas zgrupowań Nawałka prowadzi morderczy tryb życia. Potrafi spać po dwie-trzy godziny dziennie, a jego współpracownicy zarzekają się, że nigdy nie zauważyli, by choć raz ziewnął.

Każdą decyzję selekcjonera poprzedzają długie dyskusje. Przed jednym z meczy reprezentacji do pierwszej jedenastki szykowany był środkowy pomocnik, Karol Linetty. Jednak podczas nocnej analizy, na kilkanaście godzin przed meczem, sztab Nawałki na nagraniach wyłapał w grze młodego piłkarza drobny defekt. Po krótkiej dyskusji zdecydowano: Linetty nie może wybiec na boisko w pierwszym składzie.

 

Z mediami o niczym

„To był dobry mecz” lub „jesteśmy w optymalnej formie” albo „pracujemy nad kinetyką”, a może „szlifujemy motorykę”… ufff podobne okrągłe i nic nieznaczące frazy – a nawet całe zdania – wypełniają konferencje prasowe z udziałem Nawałki.

Dziennikarze niemal przysypiają w ich trakcie, a pytania często zadają z konieczności. Człowiek, na którego punkcie szaleją kibice reprezentacji, w kontaktach z mediami jest śmiertelnie nudny. Nigdy nie pozwoli się sfotografować z kosiarką jak Franciszek Smuda ani nie błyśnie żadnym bon motem, którymi żongluje szkoleniowiec Cracovii, Michał Probierz. Selekcjoner uszczelnił przepływ informacji na linii sztab-media, poprzez co chroni reprezentację przed szumem informacyjnym.

Nawałka znalazł więc sposób na media – trzyma je na dystans. A to jeszcze bardziej podsyca zainteresowanie systemem jego pracy oraz życiem prywatnym. Ano właśnie… w życiu prywatnym jest ponoć uroczym facetem. W dodatku niezwykle szarmanckim, co doceniają żony i partnerki polskich reprezentantów.

 

Autorytet

Czyli najważniejszy atrybut przynależny sztabowi szkoleniowemu Nawałki. Selekcjoner od początku pracy z piłkarzami dba o to, by wiedzieli, kto w grupie jest szefem oraz komu należy się szacunek. Co do tego pierwszego – wiadomo; to drugie zaś niekoniecznie dla wszystkich piłkarzy musi stanowić „oczywistą oczywistość”.

Fakt, zmieniły się czasy, piłkarze lepiej się prowadzą, mają poukładane życie osobiste. Przed laty, gdy podczas zgrupowań Jerzy Engel wchodził do pokoi reprezentantów, nim powiedział co miał do powiedzenia, musiał najpierw pytać, kto w nich siedzi, bo kłęby papierosowego dymu szczelnie wypełniały pomieszczenie. Dzisiaj znacznie łatwiej przychodzi selekcjonerowi zapanować nad porządkiem w reprezentacji. A na tym punkcie jest przewrażliwiony. Gdy napastnik Arkadiusz Milik naskoczył swego czasu na kitmana (osoba odpowiedzialna za sprzęt sportowy) nie wiedział jeszcze, jakiej reakcji szefa może się spodziewać. Ten zaś dowiedziawszy się o tym, wezwał napastnika i zrobił mu karczemną awanturę.

Bo u Nawałki autorytet jest najważniejszy.

 

Przy pisaniu tekstu korzystałem z następujących książek:

Łukasz Olkowicz, „Nawałka. Droga do perfekcji”

Marcin Feddek, „Dekalog Nawałki”

Mateusz Borek, „Cezary Kowalski, Krótka piłka. Bez dyplomacji o reprezentacji, mistrzostwach i Lewandowskim”

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail