Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dlaczego wszyscy jesteśmy przedsiębiorcami – i co z tego wynika?

PRZEDSIĘBIORCA
Unsplash | CC0
Udostępnij

Uważam, że każdy z nas jest po trosze przedsiębiorcą. Nawet jeśli ktoś nie prowadzi firmy i pracuje u kogoś, to dysponuje różnymi zasobami i musi tymi zasobami zarządzać. Jakimi zasobami? Choćby czasem i kompetencjami. To aktywa, które na rynku pracy wymieniamy na pieniądze i inne benefity. No dobrze, ale co tak naprawdę wynika z faktu, że każdy z nas jest po trosze przedsiębiorcą?

Must have przedsiębiorcy

Jednym z bohaterów ostatniego programu #GnyszkaLive był Roman Szymczak. Rozmawialiśmy o wielu ciekawych sprawach, ale szczególnie mocno zapadło mi w pamięć to, co Roman powiedział na temat kompetencji współczesnego przedsiębiorcy. Jego zdaniem 3 rzeczy są dla każdego przedsiębiorcy absolutnie kluczowe. Jakie?

Po pierwsze – otwarty umysł. To oczywiste, choć w praktyce różnie bywa, prawda? Przychodzą mi właśnie na myśl słynne słowa: „Umysł ludzki jest jak spadochron, działa tylko wtedy, kiedy jest otwarty”.

Myślę, że otwarty umysł jest towarzyszem pokory. A jednocześnie wojuje z pychą (która nie przez przypadek jest pierwszym z grzechów głównych). Kiedy człowiek ma otwarty umysł, dopuszcza do siebie myśl, że może się mylić. Jest otwarty na drugiego człowieka, który oferuje inny punkt widzenia na sprawy.

Po drugie – wytrwałość. To też oczywiste. Ale w tych szalonych czasach, gdy czas zdaje się pędzić szybciej niż kiedykolwiek wcześniej, o wytrwałość trudno. Bardzo podoba mi się to, że Roman o wytrwałości przedsiębiorcy mówi jako podwójny praktyk – i przedsiębiorca, który praktykuje wytrwałość w biznesie, i długodystansowiec, który biega maratony. Podobno maraton pokonuje się „w głowie”. Bez planu się nie da. 

Po trzecie wreszcie – wiedza. Też oczywiste, ale – jak słusznie zauważył Roman – szczególnie mali i średni przedsiębiorcy wciąż traktują wiedzę i doskonalenie siebie jako koszt, a nie inwestycję. A jak to wygląda w życiu „przedsiębiorcy”? Czy potrafimy np. zainwestować czas, by przeczytać wartościową książkę, która np. rozwinie nasze umiejętności budowania relacji (każdych, nie tylko biznesowych)? Bardzo cenna życiowa umiejętność, prawda?

Jeśli podejść zdroworozsądkowo do tego, co powiedział Roman Szymczak, wypada stwierdzić, że te 3 rzeczy – otwarty umysł, wytrwałość i wiedza – są potrzebne nam wszystkim. Również w życiu prywatnym. Tym bardziej, że my, katolicy, nie żyjemy „tu i teraz”, ale traktujemy życie ziemskie jako drogę – drogę ku życiu wiecznemu. A ta droga z całą pewnością wymaga planu, wytrwałości, wiedzy i pokory.

 

Co z tą mentalnością?

Tak, masz rację, już dłuższy czas temu zapowiadałem tekst o tym, że w pewnym sensie każdy z nas jest przedsiębiorcą. Chodził mi po głowie, ale dopiero po tym, jak parę rzeczy się skumulowało, postanowiłem powrócić do tej kwestii.

Rozmowa z Romanem Szymczakiem jest tylko jednym z powodów, dlaczego w końcu zdecydowałem się poruszyć ten temat. Drugim jest mentalność. Ale zacznijmy od jednego z ostatnich wpisów na moim blogu.

„W Polsce nie brakuje pieniędzy” – oczywiście tytuł jest nieco prowokacyjny. Ale tylko nieco. Bo choć chyba każdy z nas zna co najmniej jednego przedsiębiorcę, startupera albo kogokolwiek innego, kto narzekał, że w Polsce nie ma pieniędzy, to ja serio uważam, że to nieprawda. Problem w tym, że sami sobie nakładamy pewne ograniczenia. Tak, problemem jest mentalność, a raczej brak właściwej mentalności.

Polscy przedsiębiorcy szukają raczej organicznego wzrostu niż możliwości skokowego rozwoju firmy. Traktują firmy jak własne dzieci. Czy to źle? Cóż, dziecko nie będzie dzieckiem wiecznie. Nasza, rodziców, rola nie polega na tym, by wychować „Piotrusia Pana” (wieczne dziecko), prawda?

No dobrze, ale jak przedsiębiorca powinien myśleć o swojej firmie? Nie jak o własnym dziecku, a jak o korporacji, która w każdej chwili może być sprzedana, a więc w każdej chwili powinna być wycenialna. Takie podejście wymusza pewien sposób myślenia i zmusza do konfrontowania własnych decyzji z twardym interesem firmy. Wymaga i rozwija zdolności przywódcze. Daje szansę na wzrost ograniczony jedynie wyobraźnią.

Jak dziecko nie będzie dzieckiem wiecznie – stanie się najpierw nastolatkiem, a w końcu rozpocznie samodzielne, dorosłe życie, tak też my nie możemy być przywiązani do naszego przedsiębiorstwa, jakby miało trwać wiecznie. I nie, w tej chwili nie mówię o firmie w ścisłym tego słowa znaczeniu. Każdy z nas jest przedsiębiorcą, a więc każdy z nas zarządza swoim życiem. A celem tego zarządzania jest to inne życie.

Powtarzam się, wiem, ale zgodzisz się pewnie, że dobre przykłady zawsze warto przytaczać – szczególnie gdy są to przykłady wskazujące drogę ku świętości.

Św. Maksymilian – jego cel nie był ziemski. Ale śmiertelnie poważnie podchodził do ziemskiego etapu. Żył NA MAXA. Pracował NA MAXA. Modlił się NA MAXA. Był wizjonerem NA MAXA. Miał aspiracje NA MAXA. Był przedsiębiorcą NA MAXA.

Warto brać z niego przykład.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail