Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Znowu zabrali z parafii fajnego księdza. Czy te zmiany są potrzebne?

DLACZEGO KSIĘŻA SIĘ PRZENOSZĄ
Shutterstock
Udostępnij

Co roku w wakacje w wielu parafiach w Polsce mają miejsce pożegnania i powitania. Przede wszystkim księży wikarych. Ale nie tylko. Czasami zmiany budzą wiele emocji. Dlaczego w ogóle do nich dochodzi?

Wyobraźmy sobie taką sytuację: Młody ksiądz, zaraz po święceniach, trafia do parafii w niewielkiej miejscowości i pozostaje tam jako wikariusz przez następne piętnaście, a może nawet dwadzieścia lat. Po czym zostaje proboszczem w dużym mieście i tam duszpasterzuje aż do śmierci. Czy to możliwe? Teoretycznie tak.

Nie ma żadnych ogólnokościelnych przepisów, które zabraniałyby stosowania takich rozwiązań. Ale raczej takie sytuacje się nie zdarzają. Doświadczenie Kościoła podpowiada inne rozwiązania.

 

Każda parafia żyje

Zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego, to biskup decyduje, czy i gdzie ustanowi wikariusza.

Ilekroć wydaje się to konieczne lub pożyteczne do właściwego wypełniania posługi w parafii, biskup diecezjalny przydziela proboszczowi jednego lub kilku wikariuszy parafialnych, którzy jako współpracownicy proboszcza i uczestnicy jego troski, wspólnie z proboszczem oraz pod jego władzą, wykonują dzieło pasterskiej posługi – stwierdza kanon 545 Kodeksu Prawa Kanonicznego.

Biskup rozpoznaje potrzeby duszpasterskie powierzonej mu wspólnoty. Nie są one w szczegółach zdefiniowane raz na zawsze. Każda parafia żyje, zmienia się, niejednokrotnie bardzo mocno. Np. w ciągu zaledwie dziesięciu lat w jednej z polskich diecezji kilka parafii zmieniło charakter z niemal wiejskich na prawie miejskie. Część dotychczasowych mieszkańców się wyprowadziła, natomiast postawiono dużo nowych domów, w których zamieszkali głównie przybysze z pobliskiego sporego miasta.

Potrzebni więc byli duchowni, którzy w zmieniających się warunkach jak najskuteczniej poprowadzą wiernych do zbawienia, którzy będą w stanie odpowiedzieć na nowe wyzwania, trafić do ludzi o innej mentalności, innym wykształceniu, innych oczekiwaniach.

 

Księża jak kwiaty

Dokonując zmian personalnych w parafiach, biskup i jego współpracownicy uwzględniają zdolności i predyspozycje kapłana i starają się posłać go do miejsca, w którym będzie mógł najlepiej je spożytkować i rozwinąć.

Zmiany podyktowane są też potrzebą nabywania doświadczenia, poznawania różnych środowisk, grup, wspólnot, a także koniecznością stałej formacji kapłana. Dotyczy to głównie młodych księży” – tłumaczył przed laty jeden z kurialistów.

Inny dodawał, że przyjmowanie zmian jest ze strony duchownych wyrazem posłuszeństwa biskupowi, co przyrzekają w chwili święceń oraz wyrazem zaufania Panu Bogu. „Jest też szansą nowego początku, oderwania się od schematów, przyzwyczajeń, rutyny, która w życiu religijnym nie zawsze jest dobra” – wyjaśniał.

Abp Józef Michalik komentując sprawę przenosin duszpasterzy z parafii do parafii powiedział: „Księża są jak kwiaty. Trzeba je czasem przesadzać, aby kwitły. Ale trzeba to robić z troską”.

Co roku najwięcej zmian dotyczy wikariuszy, jednak także proboszczowie od czasu do czasu przenoszeni są z jednej parafii do drugiej. Kodeks Prawa Kanonicznego w kanonie 1748 mówi, że jeśli „wymaga tego dobro dusz albo potrzeba lub pożytek Kościoła, by proboszcz ze swojej parafii, którą owocnie kierował, został przeniesiony do innej parafii albo na inny urząd, biskup powinien mu na piśmie zaproponować przeniesienie i zachęcić, aby się na nie zgodził, ze względu na miłość Boga i dusz”.

KPK zaznacza jednak, że proboszcza biskup powinien mianować na czas nieokreślony, ponieważ powinien on „cieszyć się stałością” (kan. 522).

 

A może kadencyjność?

Co jakiś czas powraca w Kościele katolickim w Polsce dyskusja na temat kadencyjności proboszczów. Konferencja Episkopatu Polski podjęła tę kwestię dziesięć lat temu. Z jednej strony wskazywano, że mogłaby ona uchronić księży przed rutyną, wypaleniem, ułatwić biskupom rozwiązywanie ewentualnych problemów i konfliktów personalnych, dyscyplinować duchownych itp.

Z drugiej wskazywano, że proboszcz mógłby zostać sprowadzony do roli urzędnika czy funkcjonariusza, czy wręcz najemnika, który skupia się na dotrwaniu jak najmniejszym wysiłkiem do końca kadencji, zamiast być pełnym troski pasterzem powierzonych mu wiernych.

Ostatecznie KEP wycofała się z pomysłu kadencyjności proboszczów, jednak nie poszedł on całkowicie w zapomnienie. W ubiegłym roku pojawił się wśród propozycji zgłoszonych w ramach V Synodu Diecezji Tarnowskiej.

Dziesięć lat temu przy okazji dyskusji na temat kadencji dla proboszczów jeden z polskich arcybiskupów usłyszał pytanie, czy nie powinna ona również dotyczyć biskupów. Hierarcha odniósł się do tej sugestii pozytywnie, stwierdzając, że na ostatnie dziesięć lat przed przejściem na emeryturę chętnie by objął pasterską troską jakąś mniejszą diecezję.

 

Bez stałego gniazda

Co prawda postulat kadencyjności biskupów nie wychodzi poza prywatne rozmowy i dziennikarskie dociekania, ale nie oznacza to, że zmiany miejsca posługi omijają biskupów. Oczywiście, wielu biskupów od nominacji aż do emerytury służy niezmiennie tej samej wspólnocie diecezjalnej, ale spora jest grupa tych, którzy decyzją papieża zmieniają miejsce, do którego zostają posłani.

Najczęściej dotyczy to biskupów pomocniczych, którym Następca św. Piotra powierza któryś z Kościołów lokalnych, mianując ich biskupami diecezjalnymi. Zdarza się również, że biskup jednej diecezji zostaje z woli papieża biskupem lub arcybiskupem innej (rzadko, ale czasami z jednej diecezji do drugiej przechodzą biskupi pomocniczy).

Niedawno w Polsce mogliśmy się przekonać, że arcybiskup metropolita również może otrzymać od papieża nową misję – dotychczasowy arcybiskup metropolita łódzki został metropolitą krakowskim.

O zmianach miejsca posługi katolickich duchownych decydują jednak nie tylko, a może nawet nie przede wszystkim, względy praktyczne. Ktoś powiedział, że ksiądz jest „nomadem”, wiecznym pielgrzymem, misjonarzem, który tak jak Jezus nie ma domu. „Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć” – powiedział Chrystus.

W wielu seminariach duchownych alumni w trakcie formacji wielokrotnie zmieniają pokoje, np. co pół roku. Te wydawałoby się niekonieczne przeprowadzki mają im przypominać, że zarówno wikariusz, jak i proboszcz, a także biskup, są nieustannie posyłani, dlatego w każdej chwili powinni być gotowi pójść tam, gdzie Kościół, w którym działa Duch Święty, ich potrzebuje. Tak się dzieje od samych początków Kościoła.

Tags:
księża
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail