Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Ostatnia wyprawa”. Powstaje polski film o Wandzie Rutkiewicz

WANDA RUTKIEWICZ
ASSOCIATED PRESS/FOTOLINK
Udostępnij

Nie robimy filmu detektywistycznego, który miałby na celu odnalezienie żyjącej Wandy Rutkiewicz – mówią twórczynie filmu o himalaistce. Ale nie wykluczają, że Wanda nie zginęła na Kanczendzondze.

„Ostatnia wyprawa” – taki tytuł nosi projekt filmu dokumentalnego o polskiej himalaistce, Wandzie Rutkiewicz. Reżyserem będzie Eliza Kubarska, autorka popularnego dokumentu „K2.Dotknąć nieba” o dzieciach himalaistów, którzy zginęli na tym ośmiotysięczniku, a za produkcję odpowiada Monika Braid, polska producentka od 20 lat mieszkająca w Anglii.

 

Jolanta Tokarczyk: Jak narodził się pomysł filmu o Wandzie Rutkiewicz?

Monika Braid: Pomysł na film o Rutkiewicz towarzyszył nam od lat. Jej postać pojawiała się wielokrotnie w materiałach archiwalnych, przywoływali ją bohaterowie filmów, które realizowaliśmy wcześniej, a przede wszystkim pojawiała się w naszych własnych wspomnieniach.

Niedawno na rynek trafiła książka Anny Kamińskiej „Wanda”. Czy miało to wpływ na Wasz pomysł?

Książka pojawiła się na rynku kilka miesięcy po tym, jak złożyłyśmy wniosek na rozwój projektu do PISF-u. Nikt nie ma monopolu na Wandę i jest oczywiste, że tak niesamowita biografia inspiruje wielu twórców, zarówno pisarzy, poetów, kompozytorów, filmowców, jak i reżyserów teatralnych. Zapoznałyśmy się z książką, która jest źródłem wielu informacji. Kamińska wykonała niezwykłą pracę, dotarła do wielu ludzi, którzy znali Wandę. Pierwsza myśl o tym, że nadal nie ma dużego filmu o Wandzie (nie tylko zresztą przeznaczonego dla polskiego widza), pojawiła się w trakcie produkcji naszego filmu „K2. Dotknąć nieba”, do którego zdjęcia realizowaliśmy w Karakorum w 2013 roku. Eliza Kubarska, reżyserka z którą współpracuję od lat, w trakcie dokumentacji do filmu o dzieciach alpinistów, którzy zginęli na K2, natknęła się na wiele filmów z Wandą. Od tamtego czasu historia Wandy cały czas wracała do nas w rozmowach. Wiedziałyśmy, że pewnego dnia zrobimy o niej film.

 

„Środowisko wspinaczkowe nie przepadało za Wandą Rutkiewicz”

Jaki obraz Waszej bohaterki wyłania się z materiałów archiwalnych i na ile jest zbieżny – lub rozbieżny – z medialnym wizerunkiem Wandy jako silnej kobiety, dążącej do realizacji celów, ale i pozostającej w pewnej opozycji do środowiska alpinistycznego?

Wydaje mi się, że były to dwa zupełnie różne wizerunki i dwa zupełnie różne postrzegania osoby. Media lubiły Wandę, dobrze prezentowała się przed kamerą, ciekawie opowiadała, miała charyzmę. Zrealizowano z nią wiele wywiadów. Natomiast środowisko wspinaczkowe raczej za nią nie przepadało; widać to w archiwach i wypowiedziach różnych osób. Wydaje się, że jej sukcesy były swoistym pstryczkiem w nos.

Zazdrość?

Wydaje się to oczywiste. Eliza Kubarska jest wspinaczką, zna to środowisko i potwierdza, że panuje tam ogromna rywalizacja. W tym sportowym środowisku złoty medal i nagroda w finale mają duże znaczenie. I jak wszędzie indziej, również tu indywidualiści nie mają łatwo.

Było to szeroko komentowane w czasie ostatniej wyprawy Elisabeth Revol i Tomasza Mackiewicza…

Kiedy mówi się o kimś, że jest kontrowersyjny czy bezwzględny, te słowa można różnie interpretować. Jeśli ktoś jest zdeterminowany, aby osiągnąć cel, nie znaczy to od razu, że robi to kosztem innych. To nie jest równoznaczne.

 

„Nie można wykluczyć, że Wanda nie zginęła na Kanczendzondze”

Ile wypraw miała na koncie Wanda, zanim wyruszyła w tę ostatnią?

Była bardzo doświadczoną alpinistką. Miała na koncie zdobycie ośmiu ośmiotysięczników. Dopiero całkiem niedawno jej rekord został pobity w Polsce przez Kingę Baranowską.

Jakim tropem podążacie w filmie? Pojawiają się znaki zapytania, poddające pod rozwagę teorię, że może Wanda Rutkiewicz wcale nie zginęła w czasie tamtej wyprawy…

Nie możemy kompletnie wykluczyć teorii, że Wanda nie zginęła na Kanczendzondze. Jej ciało nie zostało znalezione. Sprawdziłyśmy, że pod względem technicznym jest to możliwe, że mogła zejść na drugą stronę tej góry. Wiemy też, że rok wcześniej była na wyprawie w tym rejonie i od strony południowej Kanczendzongi zostawiła depozyty. Wiedziała więc, że jest tam jedzenie i gaz.

Jakie są szanse? Niezmiernie małe. Jednak od czasu do czasu pojawiają się wątpliwości, a także ludzie, którzy twierdzą wręcz, że ją widzieli. Kiedy traci się w życiu ważną osobę, trudno się pogodzić z jej śmiercią. Kiedy nie ma ciała, zawsze zostaje nadzieja.

Zdroworozsądkowo należałoby powiedzieć, że Wanda zginęła. Ale my, tak samo jak mama Wandy i jej przyjaciółka mówimy, że Wanda zaginęła. Matka Wandy walczyła w sądzie o to, aby nie uznawano jej córki za zmarłą. Wiedziała, jakie Wanda ma plany, że ma dość życia tu i że chce to zmienić.

A przyjaciółka, Ewa Matuszewska? W noc po zaginięciu Wandy otrzymała telefon, w którym alpinistka miała ją poinformować, że znajduje się w buddyjskim klasztorze i jest jej zimno…

Ewa Matuszewska była wspaniałą dziennikarką, osobą bardzo rzetelną, opierającą się zawsze na faktach, bardzo racjonalną. Mówię „była”, gdyż Ewa zmarła w lutym tego roku i miałyśmy ogromny zaszczyt i szczęście, że udało nam się z nią jeszcze spotkać. Nagrałyśmy z nią ostatni wywiad w maju 2017 roku. Cenne jest to, że nie była alpinistką, ale po prostu przyjaciółką Wandy.

Po otrzymaniu informacji, że Wanda Rutkiewicz zaginęła, Ewa w nocy odebrała od niej telefon. Rano następnego dnia była na sto procent pewna, że jej się to przyśniło, ale zobaczyła, że słuchawka telefonu nie leży na widełkach. Zadzwoniła do mamy Wandy i opowiedziała jej, co się wydarzyło. Wanda miała dzwonić z klasztoru w Tybecie. Reakcja mamy była równie szokująca. Przyjęła wiadomość od Ewy Matuszewskiej ze spokojem, bo to potwierdzało jej teorię.

 

„Nie robimy filmu detektywistycznego. Nie szukamy żywej Wandy”

Czy próbowałyście udokumentować klasztor?

Jeszcze nie. Dzięki dofinansowaniu, jakie otrzymałyśmy na rozwój projektu, byłyśmy w bazie pod Kanczendzongą w wiosce, z której pochodzą Szerpowie, którzy brali udział w ostatniej wyprawie Wandy. Rozmawialiśmy z nimi i poznawaliśmy topografię tego miejsca: gdzie Wanda musiałaby się zatrzymać, skąd i w jakim kierunku wyruszyć. Udało nam się również ustalić, że po tybetańskiej stronie, blisko granicy z Nepalem, stosunkowo niedaleko Kanczendzongi, choć przez wysokie przełęcze himalajskie, znajdują się klasztory niedostępne turystom. Dotarcie do nich będzie sporym wyzwaniem dla ekipy filmowej. To są miejsca znane tylko lokalnej ludności, gdzie mieszkają mnisi, a Tybetańczycy przychodzą się modlić.

Może się okazać, że odkryjecie tajemnicę…

Nie robimy filmu detektywistycznego, który miałby na celu odnalezienie żyjącej Wandy. Planujemy zdjęcia w Himalajach, dlatego że to było dla niej najważniejsze miejsce. Nie da się opowiedzieć o Wandzie nie będąc w najwyższych górach świata. Ale, jak to najczęściej bywa, nie cel jest najważniejszy, ale nasza droga, w trakcie której będziemy odkrywać, kim naprawdę była Wanda, kim się stała i dlaczego.

Czy Wanda była osobą religijną?

Wanda pochodziła z rodziny Polaków mieszkających na Litwie. Ojciec był wynalazcą, matka w pewnym momencie stała się buddystką. Zatem buddyzm i wątek klasztorów istniał w życiu Wandy. Nie można go wykluczyć. Stosunek Wandy do gór zmieniał się w wiekiem, ze sportowego w coraz bardziej duchowy.

 

Kiedy premiera filmu o Wandzie Rutkiewicz?

Czy Wanda miała rodzinę?

Była dwukrotnie zamężna, dwukrotnie rozwiedziona. Najstarszy brat zginął niemal na jej oczach, kiedy była małym dzieckiem. Miała również młodszą siostrę i młodszego brata.

Jak więc oni wypowiadają się na temat tej historii?

Strażnikiem spuścizny Wandy był brat, Michał Błaszkiewicz, który niestety zmarł w 2013 roku. Siostra mieszka w Niemczech. W Polsce zostali bratankowie.

Kiedy planujecie premierę filmu?

To niestety kwestia kilku lat. Zakładając najbardziej optymistyczny wariant, byłby to koniec przyszłego roku, ale wariant bardziej realistyczny to rok 2020.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail