Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Słownik kobiet: Teściowa

TEŚCIOWA
Fabio Neo Amato/Unsplash | CC0
Udostępnij

Po spotkaniu z nią czujesz się wypompowana i bezwartościowa. Jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale właśnie zostałaś nominowana na uczestniczkę gry Szantaż Show. Następne wizyty przenosić cię będą na kolejne etapy absurdu.

Po cichu mówimy o swoich relacjach z teściowymi. O tym, jakie są trudne. O tym, że nie mamy już na nie sił. Na pewnej facebookowej grupie posty o relacjach z mamą męża potwierdzają te z najgorszych scenariuszy. Czytam i zastanawiam się, co jest grane? Dlaczego teściowe mącą, próbują skłócać, psują krew? I przede wszystkim – czemu nienawidzą swoich synowych?

 

To wcale nie jest śmieszne

Niby opera mydlana to opera mydlana, ale niestety, rzeczywistość z peruwiańskich telenowel nieraz wychodzi z ekranów i rozgrywa się przy niedzielnym obiedzie. I wcale – wbrew rozlicznym kawałom i anegdotom – wcale nie jest śmieszna.

Na początku zaczyna się niewinnie. Że kartofle niedogotowane. Że przecież Krystian woli takie bardziej zwarte. Bo najlepiej mu wchodzą. Potem następuje przesłuchanie, co robisz – w dzień, w nocy, ile zarabiasz i jeszcze raz, powrót do kartofli. Po spotkaniu z nią czujesz się wypompowana i bezwartościowa. Jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale właśnie zostałaś nominowana na uczestniczkę gry Szantaż Show. Następne wizyty przenosić cię będą na kolejne etapy absurdu.

 

Rany i sińce

Piszę o teściowej w wymiarze teściowa-synowa, bo rzeczywistość pokazuje, że to właśnie w tym układzie dzieje się najwięcej niepokojących rzeczy. Znam mnóstwo cudownych dziewczyn z raną, ponieważ teściowe nigdy nie okazały im szczerej życzliwości. Nigdy nie otwarły przed nimi rąk i serc. Zamiast tego, postanowiły uczynić je swoimi rywalkami. Walczą ostrzem słowa i społecznego autorytetu. To nie żaden patos – te dziewczyny obdzierane są do żywego mięsa. Do czasu, aż powiedzą „stop”.

Znam dziewczyny, które chodzą z niewidzialnymi sińcami na twarzy, ponieważ ich mężowie nigdy się za nimi nie wstawili. Albo wstawili się za mało. Pozwolili swoim matkom skakać po poczuciu wartości własnych żon. Nie wyprowadzili swoich relacji na prostą, nie powiedzieli matce „nie”. Ba! Często nie wiedzą, że mogą. Czują się jak „między młotem a kowadłem”, a kultura przyklaskuje ich patowemu położeniu.

 

Docinki teściowej to przemoc psychiczna

Wiele kobiet nie wie, że nic nie usprawiedliwa przemocy, docinków, manipulacji, szantaży emocjonalnych ich teściowych. Że przemoc to przemoc, nieważne od kogo pochodzi. Że nie mogą się na nią zgadzać.

Jestem przekonana, że żyjemy w pokoleniu, które jest w stanie udźwignąć ciężar wyłamywania się z zasady oddawania czci starszym w imię kultury osobistej. Że mnóstwo młodych kobiet, dotąd uciszanych i powstrzymywanych przed okazywaniem rzeczywistych uczuć, będzie miało prawo odezwać się swoim głosem, stanąć w obronie własnej godności i zrobić to, co należy. Także w relacji ze swoją teściową. Że będą robić to bez strachu.

 

Teściowo – kogo widzisz, gdy patrzysz na swoją synową?

Największą krzywdę czyni to, że temat relacji na linii teściowa-synowa traktowany jest zazwyczaj na wpół poważnie. Narracje są różne. Według jednej, tam gdzie są dwie kobiety zawsze dochodzi do konfliktu. Ten seksistowski stereotyp o niemożliwości dogadania się na gruncie żeńskim spowił niejeden umysł, czasem niereformowalnie.

Kiedy indziej przekonuje się nas, że matkę męża trzeba szanować, cokolwiek by nie robiła, bo matka to matka – tutaj nakłada się na teściową cechy niemalże boskie, oczywiście w wydaniu pogańskim, bo jaki osobowy Bóg może bezwiednie poniżać swoje dzieci? Osobiście, najbardziej podoba się argument stosowany na gruncie religijnym – znęcająca się nad synową teściowa to nieprzyjaciel, którego musisz pokochać. Tak jak Jezus.

Mało kto zaczyna od podstaw i otwarcie przyznaje, że synowe traktowane są przez swoje teściowe w sposób przedmiotowy, tzn. są czymś, co zawadza lub doprowadza do kontaktu z synem. Oczywiście, mówię o wariancie toksycznym. Teściowa, która rozwija się w swoim nowym życiowym wyzwaniu, będzie widzieć w żonie swojego syna po prostu… Człowieka. Będzie przyjmować ją jako jego wybrankę. Mamę jej wnuków. Moment, w którym sobie na to pozwoli stanowi absolutny fundament dla zbudowania trwałych i życiodajnych relacji z synową i z całą rodziną.

 

Droga do bycia szczęśliwą teściową

Stanie się teściową bardzo mocno weryfikuje kobiecą dojrzałość, pogodzenie z upływającym czasem i z samą sobą. Wierzę w to, że można przeżywać ten etap życia z otwartością i satysfakcją. Warunek jest jeden – trzeba pozwolić, aby wydarzyło się Nowe. Bo oto odchodzi ten, który tak naprawdę nigdy nie był Twój. Przestaje być potrzebującym Twojej opieki synem. Stał się mężczyzną, który chce być pomocą dla innych, przede wszystkim dla kobiety, którą wybrał. I która wybrała jego. Tak naprawdę, nie wydarzyło się to z dnia na dzień. On odchodził od zawsze.

Do bycia teściową przygotowujemy się całe życie. Z wolna zmniejszamy tempo naszych kroków. Pozwalamy, by dzieci wyszły na prowadzenie. By podejmowały samodzielne decyzje. Może to niezbyt poetycki przykład, ale co tam! Jeśli dziś damy naszym synom wybór co do tego, czy zjedzą kanapkę z ogórkiem czy z pomidorem, jutro będziemy mocniejsze w postanowieniu, aby dać im wolność w wyborze kobiety swojego życia. Będziemy cieszyć się z ich decyzji i przyjmować ludzi, którymi chcą się otaczać. Będziemy wiedziały, że na tym kończy się nasze posłannictwo. Okażemy im szacunek i po prostu… Zajmiemy się sobą!

Aha, i jeszcze jedno. Znam ludzi, którzy uważają, że do szczęśliwego bycia teściową najważniejsza jest dobra, prawdziwa relacja z mężem. Myślę, że ta intuicja jest tylko do połowy prawdziwa. Bo najważniejsza jest relacja i stopień zrozumienia samej siebie. Szczęśliwa teściowa to ta, która po prostu kocha swoje życie. Która lubi siebie na tyle, by oddać sobie całe morze uwagi. I nie żałować. Szczęśliwa teściowa to ta, dla której granice jej własnego istnienia są pojemne i szerokie. Taka kobieta wie, że zajmie jej dużo czasu zanim znajdzie czas na ingerowanie w wybory swoich dzieci.

 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail