Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Rodzice Alfiego Evansa powitali na świecie nowe dziecko

@This Morning on ITV/YouTube.com
Udostępnij

Mały Thomas urodził się 4 miesiące po śmierci swojego starszego brata Alfiego.

Thomas, który imię dostał po swoim tacie, w opinii rodziców bardzo przypomina zmarłego braciszka.

Alfie Evans cierpiał na bardzo rzadkie genetyczne schorzenie. Dopiero po jego odejściu rodzice dowiedzieli się, że przyczyną śmierci była choroba degeneracyjna mózgu, polegająca na niedoborze GABA-transaminazy. Niestety schorzenie jest wadą genetyczną i istnieje 25% szans, że kolejne dzieci pary mogą być również chore.

 

Stresująca ciąża

Mama chłopca przyznaje, że czas ciąży był dla niej niezwykle trudny. Z jednej strony czekała na nowe życie, z drugiej walczyła o życie Alfiego. Ale cieszy się, że na etapie choroby Alfiego nie wiedziała jeszcze, na co cierpi ich synek, i że choroba ta może dotknąć również kolejne ich dzieci.  „Gdy dowiedziałam się o ostatecznej diagnozie, byłam przerażona” – dodaje.

Kiedy na świecie pojawił się mały Thomas, rodzice czekali 4 dni na wyniki testów genetycznych, które wykluczyłyby lub potwierdziły chorobę. Jak przyznają, czas oczekiwania na wyniki był dla nich bardzo ciężki. Na szczęście badania wykluczyły ciężką chorobę.

(Mały Thomas pojawia się ok. 5 minuty)

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!