Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Czy seks przed ślubem może zatrzymać waszą relację?

SEKS PRZED ŚLUBEM
Shutterstock
Udostępnij

Seks jest przyjemny i jeżeli godzą się na niego obie osoby, to czemu czekać z nim do ślubu? – myśli część chrześcijan. Spotkałam się nawet z opiniami, że zbyt długie powstrzymywanie się od seksu, gdy jest się w związku, jest szkodliwe.

Według mnie problemem często nie jest brak współżycia, a brak decyzji co dalej z relacją. Osoby, które rozpoczynają współżycie przed ślubem, bawią się w małżeństwo. Jednak bez jasnej i jednoznacznej deklaracji obu stron, że decydują się budować życie razem, takie postępowanie jest zabawą w dom, tyle że obarczoną dużym ryzykiem.

Nie chcę uchodzić za pruderyjną. Nie twierdzę też, że seks jest zły. Seks jest z natury dobrym i pięknym przeżyciem. Jednak aby takim pozostał, jego motorem nie może być żądza, chęć zaspokojenia swoich pragnień ani lęk przed samotnością czy odrzuceniem. Twoim życiem, też w aspekcie seksualnym, powinna kierować miłość i szacunek oraz przede wszystkim posłuszeństwo Bogu.

W tym i kolejnych tekstach skoncentruję się na tym, dlaczego warto zachować czystość do ślubu. Nie będę odwoływać się do argumentów teologicznych i powoływać się na szóste przykazanie. Te argumenty pewnie znasz. Skoncentruję się na aspektach psychologicznych.

 

Dąż do miłości kompletnej

Według teorii Sternberga miłość kompletna to taka, w której w równych proporcjach jest rozwinięte zaangażowanie, intymność i namiętność. Wszystkie te trzy czynniki powinny się pogłębiać harmonijnie.

Na początku relacji jesteś w fazie zakochania. Jest to czas fascynacji i idealizowania drugiej osoby. Chłopak wydaje ci się ideałem, kimś bez wad. Twoje emocje szaleją. Doświadczasz zarówno silnych pozytywnych, jak i negatywnych emocji. Czujesz zachwyt, pożądanie, radość, ale też ból, niepokój, zazdrość czy tęsknotę. Budzi się w tobie namiętność. Szukasz fizycznej bliskości, dotyku, przytulenia, pocałunku. Marzysz na jawie oraz łapiesz się na tym, że np. ciałem jesteś obecna w pracy, ale duchem przebywasz zupełnie gdzieś indziej.

Jeżeli na tym etapie pójdziesz za namiętnością i rozpoczniesz współżycie, to z dużym prawdopodobieństwem wykreujesz w swoim związku miłość romantyczną, ewentualnie bezmyślną. To słaba perspektywa, szczególnie, że one praktycznie nigdy nie wytrzymują próby czasu.

Masz wybór: albo będziesz kontrolować swoją namiętność, albo ona będzie kontrolować ciebie. Nie łudź się, że zaangażowanie czy intymność zostaną wypracowane później. Albo dbasz o to, żeby wszystkie trzy elementy rozwijały się równocześnie i proporcjonalnie, albo nie. Albo budujesz dom na skale (co wymaga dużo wysiłku), albo na grząskich piaskach.

 

Seks przed ślubem może zatrzymać rozwój waszej relacji

Relacja miłosna między kobietą a mężczyzna rozwija się, przechodząc przez kolejne etapy. Na początku oni się poznają, spotykają jako znajomi, przyjaciele. W pewnym momencie decydują, że chcą ze sobą być na wyłączność. To czas, gdy jeszcze lepiej się poznają, stają się sobie coraz bliżsi. Po jakimś czasie powinni zdecydować, co dalej z nimi, czy chcą być ze sobą do końca życia. Jeżeli tak, to wchodzą w okres narzeczeństwa, a następnie małżeństwa.

Zdarza się, że mężczyzna nalega na współżycie w okresie związku na wyłączność. Jednym z powodów (choć nie jedynym) może być to, że on nie chce się zbytnio angażować w związek, a już tym bardziej w małżeństwo. Padają argumenty, że małżeństwo to poważna sprawa, musicie się poznać itp. Część kobiet się na to godzi. Mijają miesiące, czasem lata i poziom zaangażowania mężczyzny nie wzrasta, za to wzrasta poziom frustracji kobiety.

Może to zabrzmi kontrowersyjnie, ale jedyną skuteczną motywacją do zmiany jest ból. Pomyśl, kiedy dokonywałaś jakichś zmian w swoim życiu – wtedy, gdy wszystko szło dobrze, czy wtedy, gdy doświadczałaś jakiegoś dyskomfortu? Ludzie zmieniają się dopiero, gdy muszą. To dlatego, gdy zachorujesz, nagle zaczynasz dbać o zdrowie, gdy kogoś tracisz, zaczynasz dbać o relację i np. mniej pracować, a gdy w pracy zaczyna się źle dziać, szukasz nowej.

 

Intymność zamiast namiętności

Większość mężczyzn, gdy dostaje wszystko, czego chce (twoją uwagę, czas, prowadzenie domu, seks), to nie odczuwa żadnego „bólu”. Dlatego nie mają oni powodu do podejmowania jakichkolwiek zmian. Według nich jest dobrze tak jak jest i niczego nie trzeba zmieniać. Żyją jakby w małżeństwie, więc po co to formalizować?

W takiej sytuacji kobiecie bardzo trudno się wycofać. W końcu dała już wszystko zarówno na poziomie fizycznym, jak i emocjonalnym. Dużo zainwestowała. Można to porównać do czekania na przystanku na autobus. Im dłużej czekasz, bo autobus się spóźnia, tym trudniej ci odejść z przystanku, bo może akurat przyjedzie. Jeżeli ten mechanizm działa w przypadku autobusu (gdzie inwestujesz kilkanaście minut), to pomyśl, jak silnie działa w relacji, gdzie zainwestowałaś praktycznie wszystko.

Efekt jest taki, że wiele dziewczyn jest nieszczęśliwych. Czują, że bawią się w dom, bawią się w małżeństwo. Marzą o ślubie, ale tkwią dalej w swoich związkach licząc, że kiedyś coś się cudownie zmieni.

Ale w relacjach nie ma cudów. Zmiany są efektem pracy i to obu stron. Nic się nie zmieni, dopóki nie zaczniesz wymagać i stawiać granic. Wiele kobiet nie podejmuje działań, bo zbyt boi się, że on odejdzie, a one zostaną z niczym. Przez to tkwią w martwym punkcie.

Czekając z seksem do ślubu możesz się przekonać:

  • czy mężczyźnie rzeczywiście na tobie zależy,
  • czy i jak dba o ciebie i wasz związek,
  • czy liczy się z twoimi potrzebami,
  • w jakim stopniu gotowy jest do poświęceń.

Kontrolując swoją namiętność, pozwalasz, aby rosła między wami intymność i zaangażowanie. Dajesz szansę, aby wasza relacja rozwinęła się w pełni, rozkwitła. Nie udajesz, nie bawisz się w dom, za to żyjesz w prawdzie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail