Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Kiedyś na bakier z prawem, dziś… u franciszkanów. Historia brata Daniela-Marie

©Capture d'écran YouTube
Udostępnij

Opowiada nam, jak trafił do klasztoru Saint Antoine w Brukseli i jak przeszedł od „wiary otrzymanej do wiary przeżywanej”.

Jak św. Franciszek z Asyżu, brat Daniel-Marie też trochę błądził, zanim poznał prawdziwą radość. Dziś ma 61 lat, jest franciszkaninem w klasztorze Saint Antoine, w centrum Brukseli. Pochodzi z Lyonu, wychował się w praktykującej rodzinie katolickiej. Już jako bardzo młody człowiek poczuł powołanie. Słyszał je w sobie, ale nie wiedział, jak ma na nie odpowiedzieć. W wieku 14 lat, w poszukiwaniu ideału, zdecydował się opuścić kościół i stał się… wojującym trockistą. Podobała mu się idea sprawiedliwości. Mimo to szybko stracił złudzenia: idea sprawiedliwości pozostała odległa. Ideał braterstwa też się rozpłynął, pozostawiając „gorzkie poczucie niespełnienia” – jak mówi.

Tak jak św. Franciszek, który w XIII-wiecznej Italii marzył o braterstwie i z niesmakiem obserwował, jak „kupcy zdobywają władzę”, brat Daniel przeżył głębokie rozczarowanie rzeczywistością. Spróbował narkotyków, zdarzyły się wyskoki, rozboje… „W wieku 21 lat byłem z prawem mocno na bakier” – mówi.

© Frères franciscains
Bracia franciszkanie. Po lewej Daniel-Marie.

 

Brat Daniel-Marie. Oświecony słowem Bożym

Miał wyrok, czuł się głęboko nieszczęśliwy i zdruzgotany. Postanowił opuścić Francję. Wtedy zaczęła się długa praca nad wewnętrzną przemianą, która trwała prawie dziesięć lat. W tym czasie przebywał we Francji. I tam „dopadł” go Bóg. Pewnego dnia, wśród kolekcji książek o tematyce ezoterycznej, odkrył Biblię. Otworzył na chybił trafił. Ale Bóg nie działa „na ślepo”. Skierował do niego słowa: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem”(J 14,6). „To mnie oświeciło” – opowiada brat Daniel-Marie.

Zaczął znów chodzić na msze święte, czytać Pismo Święte. Potem, dzięki koleżance astrolożce (antyklerykalnej) trafił do Asyżu, gdzie spotkał wspólnotę franciszkańską. To był taki znak „Bożej mocy i poczucia humoru” – mówi brat Daniel-Marie. Co go przyciągnęło do św. Franciszka? Radość, braterska postawa, dar, jaki zrobił ze swojego życia.

Odmieniony, przeszedł od „wiary otrzymanej do wiary przeżytej”.

 

„Jesteśmy stałym znakiem”

Dziś żyje w brukselskim klasztorze z trzema innymi braćmi, w sercu muzułmańskiej dzielnicy. „Jesteśmy w sposób widoczny znakiem obecności Jezusa wśród ludzi. Życie religijne to świadectwo obecności Boga, jesteśmy stałym znakiem” – mówi. Wybrali drogę Biedaczyny: ubóstwo, uwaga poświęcona najbiedniejszym są dla nich słowami kluczami. „Mamy mało środków. W codziennym życiu pomagają nam ludzie” – opowiada. Prowadzą na chwałę Bożą zespół muzyczny Feel God, w którym grają razem ze świeckimi. Co tydzień, podczas „wtorków św. Franciszka” zakonnicy organizują zbiórkę i rozdają żywność najuboższym, tym najbardziej wykluczonym. Naśladują swojego patrona.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail