Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Czy każda singielka szuka męża?

CZY KAŻDA SINGIELKA SZUKA MĘŻA
Erik Mclean/Unsplash | CC0
Udostępnij

Marzy mi się, abyśmy traktowali osoby samotne z większą wrażliwością i empatią. Żebyśmy przestali je oceniać, a za to dawali im wsparcie.

Najważniejszą rzeczą, której się nauczyłam z rozmów z singielkami jest to, że każda z nich ma swoją historię i powody, dla których żyje sama. Dlatego zamiast oceniać, trzeba posłuchać i spróbować zrozumieć. A rady, no cóż, najlepiej nie dawać, chyba że jest się o to poproszonym wprost.

 

Singielka – każda inna

Nie umiem przedstawić pełnej i wyczerpującej klasyfikacji typów singielek. Zresztą tworzenie takiego zestawienia wydaje mi się nie na miejscu. Jedyne co mogę, to podzielić się kilkoma swoimi obserwacjami na temat różnych grup singielek.

Są dziewczyny, które są same, bo po prostu nie spotkały nikogo sensownego. Żeby stworzyć małżeństwo nie wystarczy samej być osobą dojrzałą i gotową do związku. Do tanga trzeba dwojga, czyli potrzebny jest też dojrzały, gotowy do brania odpowiedzialności mężczyzna. Część dziewczyn jest sama, ponieważ na swojej drodze nie spotykały mężczyzny, z którym byłyby w stanie i chciały zbudować relację. Czasem określa się je jako zbyt wybredne. Ale to jest niesprawiedliwe.

Owszem, poznałam kilka dziewczyn, które miały bardzo wyśrubowane wymagania, ale to był mikroprocent całej grupy. Zazwyczaj są to dziewczyny, które nie godzą się na bylejakość. Z doświadczenia pracy w ramach date coachingów wiem też, że gdy te dziewczyny zaczną bywać w nowych miejscach i poznawać innych mężczyzn, to prędzej czy później trafiają na właściwego mężczyznę, z którym tworzą naprawdę fajne małżeństwo.

Osobną, choć podobną grupę stanowią dziewczyny, które nie umieją budować relacji damsko-męskich. Zazwyczaj mają one liczne grono znajomych, w tym wielu kolegów, ale z żadnym z nich relacja nie idzie w romantyczną stronę. Takie dziewczyny często zastanawiają się czy ze mną jest coś nie tak? One martwią się i w sercu cierpią, nie wiedząc, co zrobić. Zazwyczaj, gdy zrozumieją zasady i etapy budowania relacji, to ich życie miłosne nabiera rumieńców i spotykają mężczyznę, z którym chcą zawrzeć związek małżeński.

Spotkałam też dziewczyny, które świadomie wybrały życie w pojedynkę. Niektóre z nich nie czują powołania do małżeństwa ani do zakonu. Inne chcą poświęcić się pracy, bo jest to ich pasja. Są to kobiety, które znają swoją wartość i podejmują taką decyzję w wolności. Przykładem takiej osoby była Karolina Lanckorońska.

W jej książce Wspomnienia wojenne jest taki fragment, w którym wyznaje, że w pewnym momencie zrozumiała, że ma dwie drogi: albo poświęci się swojej pasji – historii sztuki, albo założy rodzinę. Dla niej nie było możliwości połączenia tych dwóch dróg. I choć obecnie modne jest mówienie, że kobiecie łatwo łączyć pracę zawodową z życiem rodzinnym, wystarczy, że tylko będzie chciała i dobrze się zorganizuje, to według mnie jest to zbytnia generalizacja. Moje własne doświadczenie i obserwacje innych rodzin skłaniają do zdania, że rozwijanie swojej pasji i kariery zawodowej przy małych dzieciach jest trudne, a także okupione stresem i licznymi wyrzeczeniami. Dlatego nie jest to droga dla każdej kobiety.

Jeżeli dziewczyna rezygnuje z założenia rodziny na rzecz pracy, nie należy jej oceniać jako karierowiczki. Bardzo często działania takich osób dużo zmieniają w społeczeństwie. To, że poświęcają się swojej pasji, nie oznacza, że są egoistkami, które nie są gotowe do poświęceń czy służenia innym. Wręcz przeciwnie, często mają one czas, aby działać jako wolontariuszki w domach dziecka, w hospicjach czy, jak jedna moja znajoma, pomagać osobom starszym mieszkającym w sąsiedztwie. One podejmują się zadań, których ja jako mama nie mogłabym na siebie wziąć.

Na koniec można wyróżnić jeszcze dziewczyny, które są same, bo zostały bardzo poranione lub mają lęk przed bliskością. Takie osoby albo wywodzą się z rodzin, w których zostały poranione albo były w związku czy relacji, która okazała się dla nich toksyczna. To, czego doświadczyły, było bardzo trudne. Żeby otworzyć się na opcję małżeństwa, potrzebują one najpierw przepracować swoje zranienia. Jeżeli się odważają, to trud pracy nad sobą owocuje w ich życiu i albo spotykają tego Jedynego albo świadomie decydują, że chcą być same i są w tej decyzji wolne.

Wymienione przeze mnie grupy są tylko próbą pokazania różnych historii, które kryją się za życiem w samotności. Marzy mi się, abyśmy traktowali osoby samotne z większą wrażliwością i empatią. Żebyśmy przestali je oceniać, a za to dawali im wsparcie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail