Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jako trzylatek spotkał Jezusa. Do dziś opowiada, co zobaczył w Niebie

NIEBO ISTNIEJE NAPRAWDĘ
Kadr z filmu
Udostępnij

Jezus ma bardzo piękne oczy. Właściwie nie ma słów, żeby je opisać.

Niebo istnieje naprawdę

Na podstawie jego historii powstał bestseller, a film o nim obejrzały tłumy. Colton to młody chłopak, który w wieku trzech lat otarł się o śmierć i spotkał się z Jezusem.

Rzecz zdarzyła się niedawno, bo w 2003 roku, w rodzinie amerykańskiego pastora Todda Burpo. Na spokojnie żyjące do tej pory małżeństwo z dwojgiem dzieci spadła wtedy niespodziewana tragedia – mały Colton trafił do szpitala z rozpoznanym za późno zapaleniem wyrostka robaczkowego. Rodzinna wycieczka do ogrodu botanicznego z chwili na chwilę przerodziła się w koszmar, bo Colton trafił na stół operacyjny praktycznie bez szans na przeżycie.

Zrozpaczeni rodzice natychmiast przesłali prośbę o modlitwę wszystkim krewnym, znajomym i parafianom. Klęczący w jednym ze szpitalnych pomieszczeń Todd w ostrych słowach zarzucał Bogu brak zrozumienia i litości. Jak powiedział w jednym z wywiadów kilkanaście lat później, prosił o cud, a dostał o wiele więcej.

 

Wycieczka do Nieba

Stan Coltona niespodziewanie zaczął się poprawiać, czemu nie dowierzali nie dający mu najmniejszych szans lekarze. Jednak szokujących doniesień był to dopiero początek. Colton trzy miesiące później oznajmił, że podczas operacji udał się na krótką wycieczkę do Nieba.

Dowodem, że nie są to niewinne fantazje przedszkolaka, było już pierwsze wspomnienie, bowiem Colton – w trakcie operacji – miał widzieć ojca modlącego się w szpitalu i matkę Sonję dzwoniącą z poczekalni do znajomych. Słyszał też, co mówił lekarz, kiedy go operowano, i widział siebie na stole operacyjnym. Twierdził, że w tym samym czasie spotkał Jezusa, który wziął go na kolana, oprowadził po Niebie, i który wcale nie wyglądał jak ten z ziemskich obrazków.

„Jezus miał bardzo piękne oczy – powiedział 13-letni już Colton w wywiadzie dla telewizji CBS – Właściwie nie ma słów, którymi można by to opisać”. Co robił w Niebie? On po prostu tam był. Jego obecność sprawiała, że było to bardzo dobre miejsce. Mimo że czuło się Jego wielkość, to nie czuło się lęku, bo On tak bardzo nas kocha.

Colton nie miał wobec tego ochoty wracać do ziemskiego życia, ale Jezus wyjaśnił mu, że chce odpowiedzieć na modlitwę jego ojca. Zapytany w tym samym wywiadzie o to, dlaczego to właśnie jego wysłuchał Bóg, Todd odpowiada: „Nie wiem. Tłumaczę sobie, że to była najbardziej szczera modlitwa w moim życiu. Nie grałem w niej żadnej roli, byłem zdesperowany, bezpośredni. Mój syn umierał. Przed operacją krzyczał, żeby nie pozwolił, by lekarze go zabrali. To nie był czas na słodzenie Bogu. Biegłem w niej do Boga, prosto do Niego”.

 

Co o tym myśleć?

Burpowie długo nie wiedzieli, co o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony opowieści chłopca wydawały się spójne. Z drugiej – mógł przecież stworzyć ten obraz na podstawie zasłyszanych przez kilka lat życia historii. I o ile Sonja postanowiła się do tego zdystansować, Todd popadł w niemal obsesyjne zainteresowanie tematem. Spowodowało to poważny kryzys w małżeństwie Burpów.

Sonja zarzucała mężowi, że zamiast zająć się życiem na ziemi, buja gdzieś w obłokach, a on nie potrafił wybaczyć jej braku zrozumienia. W niej lęki wzbudzała beznadziejna sytuacja finansowa, w nim – czy takie niebo, o jakim mówił Colton, istnieje naprawdę. Do tej pory wszak dystansował się jak mógł do cudzych doświadczeń z pogranicza śmierci. Wolał wierzyć w słowa zapisane w Piśmie niż ekscytować się czymś, co mogłoby się okazać zbyt prywatne, żeby ślepo mu ufać. Tym razem jednak, skoro chodziło o własne dziecko, Todd nie potrafił sobie odpuścić. Pytał Coltona o szczegóły, odwiedzał psychologów – jednak negował każdą sprzeczną teorię z jedyną, jaką chciał usłyszeć: że to wszystko prawda.

Kłótnie małżeńskie, które narosły wokół przeżyć Coltona, nie były poza tym jedynym problemem rodziny. Kiedy za sprawą wywiadu dla prasy okoliczni mieszkańcy miasta Imperial w Nebrasce dowiedzieli się, że syn pastora twierdzi, że był w niebie, rodzina zaczęła doświadczać regularnych szykan. Siostra Coltona Cassie była wyśmiewana przez kolegów, a Todd usłyszał, że władze kościoła szukają kogoś na jego miejsce, bo jego kazania wywołują teraz zbyt wielkie kontrowersje. Zrozumienia Burpowie nie znaleźli też w straży pożarnej, gdzie ochotniczo pomagał Todd, bo koledzy nie potrafili potraktować jego rozterek poważnie.

Im więcej czasu mijało jednak od feralnej operacji, tym więcej Coltonowi zdarzało się opowiadać o tym, co spotkało go w Niebie. Poznał swojego pradziadka (zmarłego, kiedy Todd miał sześć lat), który zrelacjonował mu zabawy z Toddem, o których Colton od rodziców nie słyszał. Spotkał też swoją starszą siostrę, która zmarła w wyniku poronienia, i która przyszła go przytulić (co nie do końca zadowoliło Coltona, bo w tamtym czasie nie lubił zbytnio się przytulać). Miała być zadowolona, bo długo czekała, aż ktoś z jej rodziny wreszcie trafi do Nieba. O niej też Colton nie miał prawa wiedzieć przed wypadkiem.

Burpowie usłyszawszy to, przestali mieć wątpliwości.

Colton opowiedział rodzicom sporo detali na temat Nieba. Było tam mnóstwo zwierząt: psów, kotów, koni lwów – i wszystkie były przyjazne, nie było żadnej agresji. Aniołowie, na prośbę Jezusa, śpiewali mu piosenki. Oprócz bliskich była tam też Maryja i apostołowie Piotr i Paweł. Dziadek Todda nie nosił okularów, bo w Niebie wszyscy są zdrowi. Poza tym nie wyglądał tak, jak zapamiętał go Todd – jego ciało było o wiele młodsze niż w momencie śmierci, bo w Niebie – zdaniem Coltona – wszyscy zatrzymują się na wieku 20-30 lat. Jeśli ktoś umrze jako dziecko, w Niebie rośnie, ale nie przekracza nigdy tego pułapu. Dlatego dopytywany przez ojca Colton rozpoznał swojego prapradziadka z Nieba, dopiero na zdjęciu zrobionym kilkadziesiąt lat wcześniej.

 

Obraz Akiane Kramarik

Jeszcze przez trzy lata od operacji Burpowie pokazywali Coltonowi kolejne przedstawienia Jezusa, ale żadne nie podobało mu się ani trochę. Wszystkie rodziły w nim frustrację – to nie był ten Jezus, którego Colton spotkał. Wrażenie zrobiły na nim dopiero obrazy młodej malarki Akiane Kramarik, która również otarła się o śmierć i spędziła – jak twierdzi – pewien czas w Niebie. Colton wzruszył się i powiedział, że Jezus wyglądał tak, jak na jej portretach.

Oprócz cudownego ozdrowienia Coltona rozwiązały się też inne problemy w rodzinie Burpów. Przyjaciele zebrali aż 23 tys. dolarów na spłacenie ich długów, Sonja urodziła kolejnego syna, a zdiagnozowany u Todda nowotwór sutka zniknął bez żadnych medycznych podstaw.

Todd Burpo przekonany, że te wszystkie zdarzenia to dowód cudownej Bożej mocy w życiu jego rodziny, postanowił napisać książkę o przeżyciach Coltona. Sam Colton pytany wielokrotnie przez wydawców, jaki przesłanie ma nieść książka, odpowiadał: „Chcę, żeby ludzie wiedzieli, że Niebo istnieje naprawdę”. Pod tytułem „Niebo istnieje naprawdę” powstał również w 2014 r. dramat w reżyserii Randalla Wallace’a.

Colton Burpo do dziś potwierdza, że prawdą jest to, co opowiedział, mając cztery lata. W Niebie było jak w domu. Nie ma potrzeby, żebyśmy bali się śmierci.

Za każdym razem podkreśla, że nie jest w stanie w pełni opisać tego, co przeżył, ale chce przekazać wszystkim, że Bóg naprawdę kocha bez granic.

Ojciec Coltona dodaje: „Bo nie ma na świecie rzeczy, którą Jezus zrobił dla Coltona, a nie chciałby zrobić dla któregokolwiek z nas”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail