Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Upiększanie ciała? To zrozumiałe! Jest jednak „ale”… Rozmowa z ks. Szostkiem

UPIĘKSZANIE CIAŁA
Jamakassi/Unsplash | CC0
Udostępnij

„Upiększanie swojego ciała jest akceptowalne i zrozumiałe. Niebezpieczeństwo przesady jest jednak w tej sferze spore” – mówi ks. Andrzej Szostek w rozmowie z Ignacym Dudkiewiczem.

Rozmowy Ignacego Dudkiewicza z ks. prof. Andrzejem Szostkiem pokazują, że „uczestniczenie w losie Drugiego” to nie tylko bycie blisko niego. To nie tylko próba nawiązania przyjaźni, gdy łączy nas świat wartości i podobny sposób myślenia, ale również wspólne mierzenie się z pytaniami, na które każdy szuka odpowiedzi. Są to pytania najprostsze i najważniejsze zarazem – o początek i koniec życia, stosunek do własnego ciała, rolę sumienia w podejmowaniu decyzji, ale też o wszelką inność, o odpowiedzialność za swoje otoczenie.

 

Ignacy Dudkiwiewcz: Czy kojarzy Ksiądz taką postać jak Popek?

Ks. Andrzej Szostek: Niestety, nie.

To idol młodzieży, raper i sportowiec. Swój wizerunek buduje między innymi na daleko idącym przeobrażaniu swojego ciała – barwi gałki oczne oraz stosuje scarving, czyli wycina blizny na swojej twarzy. Czy widzi Ksiądz w tym coś niepokojącego?

Owszem. I to nie tylko w związku z samym ciałem. Szerszy problem dotyczy tendencji modelowania siebie w taki sposób, żeby być oryginalnym i atrakcyjnym. To również, jakkolwiek do pewnego stopnia jest zrozumiałe, musi mieć swoje granice. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni mają prawo upiększać swoje ciało, czyniąc je bardziej atrakcyjnym – służą temu choćby zabiegi fryzjerskie. Czym innym jednak jest naruszenie swojego ciała i zdrowia. Nie traktowałbym co prawda tego, o czym Pan mówi, w kategoriach wielkiego przewinienia wobec samego siebie, ale mojej sympatii to nie budzi i w mojej ocenie nie najlepiej świadczy o osobowości kogoś, kto się na to decyduje. Nawet jeśli ów Popek byłby wspaniałym artystą.

Upiększanie swojego ciała jest akceptowalne i zrozumiałe. Niebezpieczeństwo przesady jest jednak w tej sferze spore. Intencjonalne ranienie swojej twarzy jest przesadą. Chociaż, jak mówię, nie chciałbym traktować takich czynów w kategoriach tak poważnych problemów jak te, o których dotąd mówiliśmy.

 

Potrzeby estetyczne są ważne. Ale trzeba zachować umiar!

No właśnie, czy jest to sprzeciw estetyczny, czy jednak etyczny?

Te dwie dyscypliny, choć różne, wiążą się ze sobą. Nasze potrzeby estetyczne, jeśli nie zachowamy w nich rozsądnej miary i zdecydujemy się na daleko idące przeobrażenia, żeby zyskać na popularności czy specyficznie rozumianej atrakcyjności, również mogą mieć wymiar moralny. Wśród czterech cnót kardynalnych podstawową jest cnota roztropności, a w jej ramach – przywoływana już przez Arystotelesa – zasada złotego środka wyznaczająca przestrzeń cnoty znajdującą się pomiędzy wadami. Dotyczy to również dbałości o swój wygląd. Trzeba zachować zdrową miarę. Na jednym krańcu znajdzie się kompletna niedbałość, nieliczenie się z tym, że funkcjonujemy wśród innych ludzi, że ktoś na nas patrzy i nas słucha, a w związku z tym również nasz wygląd, jeśli to możliwe, nie powinien budzić nieprzyjemnych wrażeń. Na drugim – upiększanie siebie ze szkodą dla własnego zdrowia i ciała, zbytnie skupienie się na wyglądzie kosztem rozwoju w innych sferach człowieczeństwa. Dotyczyć to może chirurgicznej czy kosmetycznej ingerencji w ciało, ale także na przykład dbałości o wagę: mając skłonności do tycia, warto dla samego siebie starać się coś z tym zrobić, nie popadając jednak w anoreksję. Moralność w tym sensie łączy się z estetyką, że również w tej przestrzeni trzeba zachować umiar.

Słowem, potrzebny jest po prostu zdrowy rozsądek.

To niezwykle cenna, nawet jeśli niekiedy niedoceniana, kategoria moralna. Znamienne, że gdy święty Tomasz z Akwinu omawiał różne cnoty, w tym cnoty kardynalne, to najwięcej cnót tworzących daną cnotę kardynalną, tak zwanych cnót integralnych, wymienił właśnie w kontekście roztropności. Roztropność to bardzo złożona umiejętność kierowania swoim życiem – i jest to jedyna wśród cnót kardynalnych cnota zarazem intelektualna i moralna, angażująca silnie zarówno rozum, jak i wolę. Jest przewodniczką naszego sumienia i umiejętnością, która pomaga mi rozstrzygnąć, co w danej sytuacji powinienem czynić, a czego unikać. W tym sensie ma bardzo powszechny charakter. Każda inna cnota musi mieć swego rodzaju rys, jakiś ślad roztropności – inaczej dojdzie do jej wynaturzenia.

 

Ks. Szostek: Ważnym aspektem roztropności jest trzeźwy realizm

Tyle tylko, że to, co uznajemy za roztropne, jest uwarunkowane zarówno czasem, jak i miejscem, w którym żyjemy.

I dobrze, niech tak będzie. Jednym z ważnych aspektów roztropności jest trzeźwy realizm. Pozostańmy przy przykładzie dbałości o wygląd. Nie możemy zapominać o uwarunkowaniach kulturowych wzorców piękna. W niektórych miejscach w Afryce w sztuczny sposób wydłuża się szyję, bo odpowiada to obowiązującemu modelowi piękna, nawet jeśli dzieje się to kosztem zdrowia. Ale i w naszym kręgu kulturowym: kładzenie sobie codziennie dużej ilości makijażu na twarz również nie jest obojętne dla kondycji zdrowotnej kobiety. Nieustanne farbowanie włosów je osłabia – i tak dalej. Warto mieć tego świadomość, zanim zaczniemy oceniać podejście do ciała i urody w innych kulturach. Należy jednocześnie szanować wymogi i kanony kultury, w której żyjemy, dostrzegając ich granice.

Niektórzy chcieliby utożsamić roztropność ze sprytem, cwaniactwem, zdolnością spadania na cztery łapy w każdej sytuacji. Nie o to chodziło Arystotelesowi i świętemu Tomaszowi. Ten drugi najkrócej definiował roztropność jako recta ratio agibilium, czyli prawy rozum w działaniu. To słowo „prawy” jest tu bardzo ważne. Recta ratio to rozum, który daje się prowadzić pewnej prawdzie, którą dostrzegam. To właśnie on broni mnie przed dowolnością, przed relatywizmem i swawolą – także w obrębie dbania o własne ciało. Do istoty roztropności należy nie tylko zdolność rozeznania sytuacji, umiejętność wybrnięcia z konfliktów i radzenia sobie w życiu, ale nade wszystko prawość.

*Fragment książki I. Dudkiewicza, ks. Andrzeja Szostka, „Uczestniczyć w losie Drugiego. Rozmowy o etyce, Kościele i świecie”, Biblioteka Więzi 2018
**Tytuł, lead, śródtytuły pochodzą od Redakcji

UCZESTNICZYĆ W LOSIE DRUGIEGO
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail