Aleteia
wtorek 20/10/2020 |
Św. Jana Kantego
Styl życia

"Przykro mi, serduszko już nie bije" - czy można mieć nadzieję w takim momencie?

PORONIENIE

Shutterstock

Marta Wolska - publikacja 25.11.18

Poczułam, że cała fala smutku się oddala. Nigdy nie doświadczyłam Boga tak blisko. Miałam wrażenie, że to On ociera mi ostatnie łzy.

Pierwsza ciąża, pierwszy zachwyt

Od czasu do czasu wyobrażam Ją sobie, jak biegnie roześmiana w moją stronę. Ma wtedy warkocze i sukienkę w kolorowe kwiatki. Pod bosymi stopami zieloną łąkę. Słońce świeci prosto w Jej twarz.

Czasem wydaje nam się, że mamy nad wszystkim kontrolę. Że cierpienie jest gdzieś daleko, dotyczy ich – nas nie. Chcelibyśmy, żeby tak było. Planujemy, kalkulujemy, czekamy na odpowiedni moment, aż wreszcie nasze plany stają się rzeczywistością. Jesteśmy szczęśliwi. I nagle ktoś burzy ten porządek. Nasz porządek. Nasz?

To była moja pierwsza ciąża. Pierwszy zachwyt. Ta chwila, gdy widzisz na teście ciążowym dwie kreski i nagle stajesz się zupełnie inną kobietą, czujesz się błogosławiona. Wciąż dobrze pamiętam ten dzień. Niedziela miłosierdzia. W kościele usłyszałam słowa księdza: ,,Odmówcie dziś koronkę do Miłosierdzia Bożego, proście, a będzie wam dane”.

Poczułam, że mówił do mnie. Po mszy mąż wyszedł na chwilę z domu, a ja wypełniłam Boże polecenie. Później udałam się na spacer w poszukiwaniu otwartej w niedzielę apteki. Gdy mąż wrócił, miałam dla niego niespodziankę. Radość i łzy wzruszenia.

Pierwsza rozpacz

Wydawało mi się, że wszystko się pięknie układa, z Bożym palcem w tle. Podzieliliśmy się nowiną z bliskimi, zasypały nas gratulacje. Jeszcze tego samego dnia zastanawiałam się, gdzie będzie stało łóżeczko i myślałam, że będzie trzeba kupić dużo ciepłych malutkich ubranek, bo dziecko miało urodzić się w grudniu. Miało. Stało się jednak inaczej – jego życie zakończyło się kilka tygodni później.

Kiedy trafiłam na izbę przyjęć, miałam jeszcze nadzieję. Za chwilę jednak usłyszałam bolesne: „Przykro mi, serduszko już nie bije”. Szlochałam, aż nagle z ust tego samego lekarza padły słowa: „Nie smuć się, dziecko, tam na górze mają plany, które są wielką tajemnicą”.

Położyli mnie w szpitalnej sali. Wyglądała jak każda inna. Oprócz pewnego szczegółu. Nad jednym łóżkiem na tablicy korkowej wisiał mały obrazek przedstawiający Jezusa Miłosiernego. To było moje łóżko. Byłam pewna, że On jest z nami. Spojrzałam na obrazek, potem na męża i uśmiechnęliśmy się do siebie.

Poczułam, że cała fala smutku się oddala. Nigdy nie doświadczyłam Boga tak blisko. Miałam wrażenie, że to On ociera mi ostatnie łzy. Wieczorem zadzwoniłam do mamy. Płakała, a ja (!) ją pocieszałam: „Nie martw się, mamo, czuję, że Pan nad nami czuwa”.

Bóg był przy nas

Przed nami były jeszcze tygodnie walki o godność naszej córki. Pierwszy raz znaleźliśmy się w takiej sytuacji, nie wiedzieliśmy, jakie mamy prawa, a szpital nie był przychylny decyzji o pochówku. Ale to temat na zupełnie inny artykuł.

Dzięki determinacji mojego męża udało się – mogliśmy Ją pożegnać należycie. Gdy wybraliśmy wreszcie miejsce, co nie jest takie oczywiste w dużym mieście, i ustaliliśmy wszystkie szczegóły z tamtejszym księdzem, poszliśmy jeszcze na chwilę pomodlić się do przycmentarnej kaplicy. Gdy do niej weszliśmy, nogi mi się ugięły.

Przed nami na ołtarzu wisiał obraz z miłosiernym Jezusem, obok święta Faustyna. Właśnie w tej kaplicy odbyła się msza pogrzebowa. Byliśmy tylko my we dwoje i malutka trumienka pod ołtarzem. Miałam wrażenie, że promienie z Jezusowego serca kierują się prosto na nią. Zupełnie jak to słońce, gdy wyobrażam sobie moją córeczkę na łące. Nazwaliśmy ją Faustyna.

W życiu spotykają nas sytuacje, których nie rozumiemy. Niektórzy pytają, gdzie był wtedy mój Bóg. Na to zawsze mam gotową odpowiedź – był przy nas.


KOBIETA W DEPRESJI

Czytaj także:
Poronienie: jak wyglądają kolejne etapy żałoby po stracie dziecka?




Czytaj także:
Znaleźć dar we wszystkim… nawet po poronieniu


PORONIENIE

Czytaj także:
W ciągu dwóch lat poroniłam trzy razy – historia Kasi

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
ciążanadziejaporonienie
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Aleteia
Oczy Matki Bożej z Guadalupe. Jedna z najwięk...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się t...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [18 paździe...
MODLITWA
Christine Stoddard
Żyjesz w ciągłym napięciu? Poznaj 5 modlitewn...
CARLO ACUTIS
Domitille Farret D'Astiès
Perełki Carla Acutisa: 10 zaskakujących wypow...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail