Aleteia
niedziela 25/10/2020 |
Św. Chryzanta i św. Darii
Dobre historie

"Mężu, dłużej chyba nie wytrzymam..." Stefania i Władysław Zarzyccy

STEFANIA I WŁADYSŁAW ZARZYCCY

Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Lublinie/Facebook

Dominika Cicha - publikacja 01.02.19

„Kiedy tata wyszedł z więzienia i zabrał mnie do domu, powtarzał: Pamiętaj, że urodziłaś się w więzieniu na Zamku Lubelskim. Twoi rodzice byli więźniami politycznymi. Mamę zamordowali” – wspomina M. Zarzycka-Redwan.

Władysław Zarzycki nie potrafił mówić o zmarłej żonie. Na samo wspomnienie jego oczy napełniały się łzami. Ale kiedy wyszedł z więzienia i wśród dzieci w sierocińcu miał rozpoznać nigdy niewidzianą córkę, zrobił to bez trudu. Była podobna do Stefanii?

Stefania, Władysław Zarzyccy i ich „koszary”

Do majątku w Kolonii Łuszczów (k. Lublina) wprowadzili się w 1944 roku. 17 wysokich pokoi, spiżarnia, pomieszczenie dla służby, budynki gospodarcze, 20 ha ziemi otoczonej lasem. Nic więc dziwnego, że miejsce upatrzyli sobie żołnierze antykomunistycznego podziemia niepodległościowego. W domu Zarzyckich, zwanym „koszarami”, od 1946 r. pojawiali się m.in. Hieronim Dekutowski „Zapora” czy Zdzisław Broński „Uskok”.

Władysław, oprócz zapewnienia partyzanckiej „meliny”, działał w WiN-ie jako kwatermistrz – przemycał amunicję i pieniądze. Jego żona nieraz woziła naboje pochowane w workach z mąką… Zarzycki należał do związku chmielarskiego – rozmaite wyjazdy czy wizyty gości zawsze argumentował sprawami z tym związanymi. Wydawało się, że mają wszystko pod kontrolą.

Ale na początku kwietnia 1949 r., w nocy, wpadło do nich UB. Trzem partyzantom (Zdzisławowi Brońskiemu „Uskokowi”, Stanisławowi Kuchciewiczowi „Wiktorowi” i Edwardowi Taraszkiewiczowi „Żelaznemu”) udało się uciec. Troje dzieci – Marysia, Henio i Zosia pochowali się po kątach. Ich rodzice trafili do więzienia na zamku w Lublinie. Wkrótce miało urodzić się czwarte dziecko.




Czytaj także:
Droga do beatyfikacji otwarta! Ks. Jan Macha: ścięty za propolską działalność

Krzyki żony słyszałem na korytarzu

Ja w śledztwie byłem bity, w czasie kiedy siedziałem już na Zamku to do „karcu” wlewano wodę. Bił mnie tęgi osobnik, kijem, gumą, palono mi pod nosem ogień, na skutek tego wszystkiego podpisałem w śledztwie każdy protokół i co tylko chcieli. Krzyki żony też nieraz słyszałem, będąc na korytarzu. Raz żona, przechodząc korytarzem do ustępu, powiedziała: „Mężu dłużej chyba już nie wytrzymam”. Raz na dzień dawali mi kubek kawy, byłem zawsze głodny i zmaltretowany. Jak kiedy chciałem pójść do lekarza to mnie brali na korytarz [i] zapędzali do ustępu i kał musiałem zbierać i wkładać do otworów. […] Kiedy w kwietniu [19]49 r. byłem przyprowadzony na celę to mogą niektórzy stwierdzić, że tak byłem zbity, że nawet na nogach nie mogłem się utrzymać […] – wspominał Władysław.

Stefania nie wytrzymała brutalnych przesłuchań i wyczerpującego, przedwczesnego porodu. Zmarła 29 maja 1949 r., zaraz po tym, jak na świecie pojawiła się Magda.

Mama po porodzie wypowiedziała tylko dwa zdania. Zapytała: „chłopiec czy dziewczynka?”. Pani Traczowa [akuszerka – przyp. red.] odpowiedziała, że dziewczynka. A wtedy mama powiedziała: „Niech jej Bóg pozwoli żyć”. Akuszerka zajęła się wtedy na chwilę mną. A kiedy znów odwróciła do mamy, mama nie żyła – w rozmowie z „Gościem Niedzielnym” opowiada M. Zarzycka.

Szczątki Stefanii odnaleziono dopiero 6 października 2017 r. podczas prac ekshumacyjnych na Cmentarzu Rzymskokatolickim przy ul. Unickiej w Lublinie.


Męczennice z Nowogródka. Autor: Adam Styka

Czytaj także:
11 zakonnic dobrowolnie poszło na śmierć, ratując życie 120 osób. Męczennice z Nowogródka

Magda, dziewczynka urodzona na zamku

Magda przebywała w więzieniu 2 lata i 2 miesiące, pod opieką więźniarek. Potem znalazła się w sierocińcu w Łabuniach i kolejnym, w Klemensowie. W 1957 r. przyjechał po nią ojciec. W zasadzie obcy człowiek.

Tata z Zosią obiecali, że będziemy jechać do domu w Łuszczowie furmanką, autobusem i pociągiem. Skusiłam się. Zosia z tatą mieli kanapki na drogę. Złożone tak jak na wycieczkę. Pierwszy raz widziałam takie kanapki. Zosia obiecywała, że w domu pójdziemy do ogrodu na czereśnie. Ja na to: „Jakie czereśnie?”. Ona: „Tato, ona nie zna takiego owocu”. Jadłam je tam pierwszy raz w życiu – wspominała w „Wysokich Obcasach”.

„Tata był dla mnie dobry. Zabierał mnie wszędzie z sobą i sadzał obok siebie przy stole. Chwalił się mną. Powtarzał, że stracił żonę, ale przynajmniej ma mnie – mówiła dalej. – Kiedyś pojechaliśmy na wesele Marysi. Tam był taki Adaś. Siedziałam z Adasiem przy tym stole, ale co tak długo przy stole robić? Nudno. Weszliśmy więc pod stół i zaczęliśmy wiązać sznurówki siedzącym przy stole mężczyznom. Chłopy wódkę pili. Nikt nas nie zauważył. Związaliśmy sznurówki butów sąsiada z sąsiadem albo dwóch butów do siebie. W którymś momencie zrobiła się chryja. Faceci zaczęli się przewracać. Wiadomo było, że to nasza sprawka. Adasia ojciec zlał, mnie mój – nie. Nie zrobił żadnej awantury”.

Magda nie była z ojcem związana. Nigdy jej nie uderzył, ale nie czytał bajek, zabawek nie kupował, „tylko opowiadał o wolnej Polsce. Powtarzał, że to szczęście, że się urodziłam i że jestem najmłodsza, najdłużej będę żyła i mam powtarzać innym, jak oni z mamą na zamku cierpieli. Jaką oni cenę zapłacili. Nie rozumiałam, o co mu chodzi”.

Ojciec zmarł, kiedy miała 13 lat. Trafiła do domu dziecka w Lublinie. Kiedy z niego wyszła, znalazła pracę w sklepie mięsnym. Nie na długo – wyrzucili ją, bo była „córką bandytów”. Marysię też ze studiów wyrzucili. Radziła młodszej siostrze: wyjdź za mąż, zmień nazwisko. Tak zrobiła.

„Jak wyszłam za mąż, nie umiałam w domu nic zrobić. Przypalałam nawet czajnik. Któregoś dnia tego nie wytrzymałam. Wyjechałam od męża i nie wróciłam. Zorganizowałam sobie szybko mieszkanie w Lublinie. Miałam nowe nazwisko. Dziecko poszło do przedszkola, ja do pracy” – wspominała w „Wysokich Obcasach”. Do swoich korzeni wróciła dopiero w l. 90. Wywalczyła rodzicom uniewinnienie, sobie odszkodowanie, wróciła do panieńskiego nazwiska.

„Nie chciałam wracać do przeszłości. Dziś nie mam z tym problemu. Uwierzyłam w słowa ojca, który powtarzał, że przeżyłam po to, by przekazywać innym, jak było”.

Stefania i Władysław Zarzyccy zostali odznaczeni Krzyżami Oficerskimi Orderu Odrodzenia Polski (2007 i 2016 r.).

Źródła: IPN, gosc.pl, Wysokie Obcasy


BYŁA NA LIŚCIE DO WYMORDOWANIA

Czytaj także:
„Mąż szukał w pogorzelisku kości dzieci”. Przeżyła ludobójstwo z rąk UPA




Czytaj także:
„Oświęcim przy nich to była igraszka…” Witold Pilecki na zdjęciach

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
historiaII wojna światowa
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
GIULIA MICHELINI
Silvia Lucchetti
Świadectwo włoskiej aktorki, która urodziła j...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail