Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

„Oświęcim przy nich to była igraszka…”. Witold Pilecki na zdjęciach

EAST NEWS
Udostępnij

„Starałem się tak żyć, abym w godzinie śmierci mógł się raczej cieszyć niż lękać” – pisał Witold Pilecki. Dziś 117. rocznica jego urodzin.

Kiedy więziony Witold Pilecki widział się z żoną, chował dłonie. Nie chciał, żeby martwiła się zerwanymi paznokciami. Przed rozstrzelaniem w więzieniu mokotowskim przyznał jednak: „Ja już żyć nie mogę, mnie wykończono. Bo Oświęcim przy nich to była igraszka”.

 

Witold Pilecki. Do Auschwitz na ochotnika

Nie bez przyczyny prof. Michael Foot zaliczył go do sześciu najodważniejszych ludzi ruchu oporu podczas II wojny światowej. Witold Pilecki zapisał się w historii przede wszystkim jako ten, który świadomie dał się Niemcom złapać i wywieźć do Auschwitz, by zorganizować tam konspirację, przygotować szczegółowe raporty i po 2 latach i 7 miesiącach uciec. Potem działał w Kedywie, dowodził oddziałem w powstaniu warszawskim, przetrwał dwa obozy jenieckie. W maju 1947 r. został aresztowany przez UB. Proces pokazowy „szpiegowskiej grupy Andersa” skończył się dla niego wyrokiem śmierci. Rozstrzelano go 25 maja 1948 roku. Do dziś nie wiadomo, gdzie znajduje się jego ciało.

Zawsze gotowy do służby ojczyźnie. Zahartowany. Sprytny, wręcz brawurowy. W raporcie z Oświęcimia pisał:

Przemoczeni w czasie pracy, przemoczeni na apelach, na noc składaliśmy mokre drelichy pod głowę zamiast poduszek. Rano wkładało się takie ubranie i szło się bosą nogą w spadających drewniakach, bez czapek, znowu na deszcz lub przenikliwy wiatr. Był już listopad. Czasami prószył śnieg. Koledzy się wykańczali. Szli do szpitala i więcej już nie wracali. Dziwne – nie należałem do herkulesów, a jednak nawet kataru nie miałem.

 

Pilecki – mąż, ojciec, katolik

Z drugiej strony, kochający mąż (aby zdobyć serce Marii, zwinął konkurentowi rower!) i ojciec dwojga dzieci. Czuły, pełen humoru, wrażliwy na naturę i sztukę (tworzył nawet wiersze!). Zofia Pilecka-Optułowicz wspominała:

Wiedział, że nadchodzą dla nas trudne czasy i starał się nas do tego przygotować. Starał się wpoić nam, że ważna jest energia, fizyczna i psychiczna, i że można liczyć tylko na siebie. Mówił do mnie „moja generałko” chociaż miałam tylko cztery lata. Mówił też o mnie „dziedziczka świeżego powietrza”, bo odziedziczę po rodzinie tylko świeże powietrze, nic więcej.

Witold Pilecki to także katolik, któremu sił dodawała książka „O naśladowaniu Chrystusa”. Człowiek przekonany, że największą wartością jest prawda. Jego córka opowiadała: „Cały czas twierdzę i mam to przekonanie, że mój Ojciec był posłany przez Boga. Nie ma drugiego człowieka, który dokonałby takich rzeczy w ciągu tak krótkiego życia. To byłoby niemożliwe bez Bożej pomocy. On miał zadanie, które wykonał w stu procentach. A ostatni meldunek złożył właśnie Temu, który go posłał. Ja tak to właśnie rozumiem”.

Z okazji rocznicy urodzin Witolda Pileckiego przygotowaliśmy dla Was galerię zdjęć połączoną z jego słowami, które zachowały się do dziś i nieco przybliżają tę wyjątkową postać.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.