Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Masz czworo uszu. Którym słuchasz najczęściej?

MASZ CZWORO USZU
Lauren Bow/Unsplash | CC0
Udostępnij

Justyna patrzy na mnie pytająco. Po minucie dociekań okazuje się, że krzyczała z kilkuset metrów coś zgoła innego, niż ja słyszałam. Nie wiem, jak to możliwe, że zamiast „Patrzcie, sarna!” usłyszałam „Kocham was!”. I to dwa razy.

Byłam z bliskimi mi kobietami w górach. Justyna ma świetną kondycję, wyprzedziła nas wszystkie o kilkaset metrów. Po wyjściu na grzbiet góry zobaczyłyśmy ją – mały, żwawo przesuwający się wzdłuż kręgosłupa wzniesienia punkcik. Nagle usłyszałam, jak woła do nas. Nie będąc pewną, czy dobrze ją zrozumiałam, ryczę jak jeleń na rykowisku: „Coooo?”. I słyszę ponownie to samo: „Kocham was!”. „Justyna mówi, że nas kocha”- przekazuję wiadomość idącym za mną dziewczynom i odkrzykuję: „My cię też!”.

Po kwadransie doganiam Justynę. Dzielę się swoją radością z usłyszenia tegoż wyznania miłości. Justyna patrzy na mnie pytająco. Po minucie dociekań okazuje się, że krzyczała z kilkuset metrów coś zgoła innego, niż ja słyszałam. Nie wiem, jak to możliwe, że zamiast „Patrzcie, sarna!” usłyszałam „Kocham was!”. I to dwa razy.

 

Uszy, sztuk cztery

Mogłoby się wydawać, że słuch ma się jeden i uszu sztuk dwie. Tymczasem niemiecki psychiatra kliniczny Friedemann Schulz von Thun twierdzi, że uszu mamy co najmniej czwórkę i od tego, które z nich mamy większe, zależy, jak zareagujemy na tę samą informację.

Jedno z nich to ucho rzeczowe, które koncentruje się na faktach, datach i wszelkich informacjach, które można ocenić jako zgodne z prawdą lub niezgodne. Płaszczyzna faktów jest czytelna, nie jest interpretowana poza logiką i mierzalnymi kryteriami. Coś zostało powiedziane i ja, jako słuchacz z uchem rzeczowym, wyłapuje jedynie suche fakty wypowiedzi i nie przykładam ich do swojej wrażliwości.

Mogłoby się wydawać, że takie słuchanie to dobra strategia, w końcu da się słyszeć gdzieniegdzie, że aby dobrze pojąć sytuację, z którą się zderzamy, należy skupiać się na faktach i nie kierować się emocjami. Czy jednak dociekanie faktów, skupianie się na danych i rozwiązaniach to dobry sposób, aby wesprzeć, na przykład, kobietę, która poroniła? Nie potrafilibyśmy nawiązywać głębokich i empatycznych relacji, gdybyśmy słuchali tylko tym jednym uchem.

Kolejne ucho to ucho ujawniania siebie. Wszystko co mówimy, mówi coś o nas. Pewne informacje o sobie przekazujemy w komunikacie świadomie, jednak znaczną ich część przekazujemy nieświadomie, jak chociażby wartości, cechy charakteru, typ naszej osobowości. Jeśli mamy ucho ujawniania siebie, to w komunikacie, który ktoś do nas kieruje, zauważać będziemy kwestie niebędące celową treścią komunikatu. Dostrzeżemy, że nasza płacząca koleżanka, która niedawno poroniła, jest bardzo wrażliwa, ważną wartością dla niej jest rodzina i zdaje się, że jest pełna żalu i frustracji.

Trzecie ucho to ucho relacji, inaczej drażliwe. Drażliwe nie przez przypadek, łatwo je bowiem urazić, zwłaszcza, że ucho to dotyczy każdej naszej bliskiej relacji i stosunku, jaki mamy do siebie nawzajem. A im bliższa relacja, tym ucho bardziej staje się w niej czułe. I tak, kiedy koleżanka opowiada nam o swoim poronieniu, możemy pomyśleć, że jesteśmy dla niej ważni, skoro dzieli się z nami tak trudną historią, a ta myśl z kolei sprawi, że poczujemy się docenieni.

Możemy też wysnuć zupełnie odwrotny wniosek – nie jesteśmy dla niej ważni, skoro nie oszczędza nas, obciążając tak trudną historią. A może próbuje wzbudzić w nas poczucie winy, że nam się udało donosić dziecko, a jej nie? Ucho relacji słyszy odpowiedzi na pytania: co myślisz o mnie, czy mnie lubisz, jaki masz do mnie stosunek i przez pryzmat weryfikacji tych kwestii będzie słuchało kierowanych do niego komunikatów.

Ostatnie ucho to ucho apelu. Sprawia, że komunikaty, które są nam nadawane, odczytujemy jako sygnał, że musimy coś zrobić. Uważamy, że ktoś oczekuje naszej reakcji na usłyszane słowa, ale nie wyraził takiego oczekiwania wprost. Słuchając opowieści naszej koleżanki o poronieniu możemy odebrać jej komunikat jako apel: zaopiekuj się mną, wesprzyj mnie. Możemy też usłyszeć w nim wezwanie do niezawracania jej głowy błahostkami. Jeśli mamy przerośnięte ucho apelowe, od naszych doświadczeń, a także obaw zależeć będzie, jaki apel przypiszemy komuś, kto podzielił się z nami informacją.

 

Przerost ucha

Z moich czterech uszu relacyjne jest największe, dlatego z ust przyjaciółki, z którą mam wspaniałą relację, usłyszałam wyznanie miłości. Słyszałam coś, co w ogóle nie padło, wygląda jednak na to, że bardziej od informacji o przechadzającej się w pobliżu sarnie spodziewałam się czułego wyznania, bo darzymy się ciepłymi uczuciami i jesteśmy wobec siebie wylewne. Całe szczęście, że skoro już usłyszałam coś zupełnie niezgodnego z intencjami nadawcy, to że przynajmniej było to miłe i spajające więź, nie ją rozluźniające. Jestem pewna, że to, co usłyszałam dużo mówi o moim poczuciu bezpieczeństwa w tej relacji.

Każde z czterech uszu wyszczególnionych przez Schulza von Thuna jest nam potrzebne i każde, jeśli będzie przerośnięte, może zaburzyć nam obraz rzeczywistej intencji nadanego nam komunikatu. To, co słyszymy, jest często tym, czego się spodziewamy usłyszeć, bo któreś z naszych uszu jest bardziej czułe, niekoniecznie zaś jest tym, co chciał powiedzieć nasz rozmówca.

Pamiętajmy o tym, zanim się nadąsamy, zareagujemy uszczypliwością lub oddalimy się z relacji. Upewniajmy się najprzód, że dobrze zrozumieliśmy komunikat. Gdyby nie to dopytanie, po dziś nie wiedziałabym o przechadzającej się wtedy po grzbiecie góry sarnie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!