Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Mów do mnie czule… O małżeńskim rozmawianiu, które buduje, a nie rujnuje

CZUŁE ROZMOWY
Shutterstock
Udostępnij

Ile razy czytam jakiś artykuł odnośnie tego, co jest ważne w małżeństwie, tyle razy widzę, że jedną z pierwszych rzeczy jest komunikacja. Jak rozmawiać, żeby budować, a nie rujnować relację? To pytanie często pojawia się w dojrzałym związku.

Tak na dobrą sprawę to właśnie rozmowa z drugim człowiekiem, przepływ informacji czy ogólnie rzecz ujmując interakcja wypełnia większą część naszego dnia. Nie ilość, ale jakość tejże komunikacji bezpośrednio wpływa na jakość naszego związku. Oczekując od małżonka zdrowej komunikacji warto przyjrzeć się swoim poczynaniom na tym polu. Żeby ułatwić to zadanie, przedstawiam kilka pytań, które warto sobie zadać, zanim zarzucimy współmałżonkowi, że ciężko się z nim dogadać.

 

Czy słucham?

Mówi się, że milczenie jest złotem, zatem ma bardzo dużą wartość. Jeśli milczymy, to znaczy, że dopuszczamy kogoś do głosu. Słysząc jednak, co mąż czy żona do nas mówi, wcale nie oznacza słyszeć.

Czy starasz się wsłuchać w to, co kryje się za komunikatem twojego współmałżonka? Czy w ogóle go słuchasz i słyszysz, czy może w trakcie jego monologu układasz już w głowie, to, co sam/a chcesz powiedzieć?

Słuchanie to niełatwa sztuka, ale podstawowa w procesie nauki zdrowej komunikacji w związku.

 

Czy staram się zrozumieć?

Powiedzmy, że słyszysz już, co ukochany do ciebie mówi. Czasem może w emocjach, więc nie podoba ci się ton. Jeśli przebijesz się już przez ton i dotrzesz do treści, czy starasz się zrozumieć stanowisko współmałżonka? Czy łatwo ci przyjąć jego argumenty i zdanie, do którego absolutnie ma prawo? Czy starasz się znaleźć kompromis i konsensus, biorąc pod uwagę zarówno dobro swoje, jak i współmałżonka?

 

Czy oskarżam?

Mam świadomość, jak powinnam mówić do mojego męża, żeby nie przekraczać jego granic, a jednocześnie uszanować też swoje. Wiem, jak zastosowywać komunikat, żeby było poprawnie, ale to nie takie proste w codziennej komunikacji, kiedy czasem emocje biorą górę. To, że nie jest proste, nie oznacza, że niemożliwe. Ćwiczenie czyni mistrza, zatem warto ćwiczyć się w tym, żeby przekazywać trudne komunikaty małżonkowi w łatwy sposób.

Czy mówię o faktach czy może subiektywnie oceniam sytuację? Czy mówię o swoich uczuciach związanych z zaistniałym wydarzeniem czy oceniam współmałżonka? Czy oceniam zachowanie współmałżonka w konkretnej sytuacji czy jego samego? Wydaje się, że to to samo, albo chociaż podobne, ale tak naprawdę pomiędzy tymi dwoma rodzajami komunikatów jest ogromna różnica.

 

Czy mówię z miłością?

Mnie osobiście zawsze uderza czytanie, ilekroć go słyszę, które mówi o owocach ducha:

Owocem zaś ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,22).

Myślę sobie wtedy, ile razy brakuje mi tego w kontakcie z moim mężem. Chciałabym się pochwalić, że my zawsze rozmawiamy z cierpliwością, uprzejmością, łagodnością i opanowaniem, ale prawda jest taka, że nie zawsze… Nawet dziś rano nam tego zabrakło, stąd moja refleksja i tekst o komunikacji.

Jednak po pięciu latach razem mogę powiedzieć, że pomimo potyczek na tym polu, zrobiliśmy już duże postępy. Sama świadomość jeszcze nic nie zmienia, ale na pewno daje światło i pokazuje perspektywę zmiany, a to już o krok od niej. Każdy kolejny przynosi większą satysfakcję i pomaga usprawnić małżeński dialog.

Warto zadać sobie czasem te cztery pytania i zobaczyć, czy faktycznie problem w komunikacji leży tylko albo głównie po stronie współmałżonka. Twój jeden krok do przodu może okazać się tym milowym, który usprawni komunikację w relacji z ukochaną osobą.

Pochodzimy z różnych domów i środowisk, w których przez lata był wypracowany jakiś konkretny wzorzec interakcji, niekoniecznie dobry. Warto jednak stworzyć sobie taki, który będzie odpowiedni dla waszego małżeństwa. Bez analizy dotychczasowego może okazać się to niemożliwe, dlatego zachęcam gorąco do pracy nad komunikacją w związku.

A u was co stanowi największe wyzwanie w małżeńskiej komunikacji i jak sobie z tym radzicie?

Czytaj także: Komunikacja w małżeństwie? Tylko dialog!

Czytaj także: Sekret skutecznej komunikacji? Pytaj zamiast radzić!

Czytaj także: Emocje – dobry czy zły doradca?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail