Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Uwaga na fałszywe zaświadczenia kościelne! O ironio: droższe niż u proboszcza

FAŁSZYWE ZAŚWIADCZENIA KOŚCIELNE
Udostępnij

Fałszerze proponują na przykład nieprawdziwe świadectwa chrztu z odpowiednimi adnotacjami. „Dzięki nim można wziąć drugi ślub kościelny” - alarmowała „Rzeczpospolita”.

„Zaświadczenie. (Imię i nazwisko, adres) jest wierzącym i praktykującym katolikiem i może być dopuszczony/a do godności ojca chrzestnego/matki chrzestnej, stosownie do wymogów kan. 872 i 874 KPK”.

Taka jest treść jednego z najczęściej wydawanych w kancelariach parafialnych w Polsce dokumentu. Czasami formuła jest jeszcze prostsza i nie zawiera powołania się na stosowne przepisy Kodeksu Prawa Kanonicznego. Wiarygodność zawartego w zaświadczeniu stwierdzenia potwierdza parafialna pieczęć i podpis upoważnionego księdza.

W wielu parafiach uzyskanie takiego dokumentu nie wiąże się z żadnymi pieniężnymi ofiarami ani opłatami.

Tymczasem w internecie za niemałe pieniądze można znaleźć oferty tego typu zaświadczeń, tyle że… fałszywych.

 

Bogata „oferta” zaświadczeń

Na zjawisko handlu podrabianymi kościelnymi dokumentami media w naszym kraju zwracają uwagę od kilku lat. W sieci można kupić nawet zaświadczenie o odbyciu spowiedzi lub ukończeniu kursu przedmałżeńskiego.

Ale są również oferty znacznie cięższego kalibru. Fałszerze proponują na przykład nieprawdziwe świadectwa chrztu z odpowiednimi adnotacjami. „Dzięki nim można wziąć drugi ślub kościelny nawet wtedy, gdy poprzedni był ważnie zawarty” – alarmowała dwa lata temu „Rzeczpospolita”.

Skąd jednak zapotrzebowanie na fałszywe zaświadczenia, że ktoś jest wierzącym i praktykującym katolikiem?

 

Rodzicom bardzo zależy

Na jednym z forów internetowych pewna matka opisała perypetie kandydata na chrzestnego, który w minionych latach wielokrotnie zmieniał miejsce zamieszkania. Ponieważ nigdzie nie zagrzał dłużej miejsca, po zaświadczenie poszedł do proboszcza swojej rodzinnej parafii. Ten jednak, zgodnie z prawdą powiedział, że „od kilku lat nie widuje go w kościele, a sam nie może zweryfikować, czy kandydat na chrzestnego chodzi gdzie indziej, więc zaświadczenia nie wyda”.

Niejednokrotnie wybrani przez rodziców na matkę lub ojca chrzestnego nie przystąpili do bierzmowania, a to jeden z warunków wymienianych przez Kodeks Prawa Kanonicznego, aby ktoś mógł zostać dopuszczony do tej funkcji.

Tymczasem często rodzicom bardzo zależy, aby właśnie ten konkretny człowiek był chrzestnym. Ponieważ motywacje wyboru bywają najróżniejsze, czasami zupełnie niezwiązane z wiarą, łatwo w takich sytuacjach o pokusę oszukania Kościoła i sięgnięcia po fałszywe zaświadczenie.

 

Coraz trudniej o chrzestnych

Sprawa fałszywych zaświadczeń dla chrzestnych łączy z poważnym problemem, sygnalizowanym od jakiegoś czasu nie tylko w Kościele w Polsce. Okazuje się, że coraz trudniej znaleźć w gronie rodziny lub znajomych osoby spełniające warunki, które Kościół katolicki stawia chrzestnym. W dodatku nakładają się na to lokalne przesądy, odmawiające niektórym krewnym prawa do bycia chrzestnymi (np. że nie mogą nimi zostać babcia lub dziadek).

Nie bez powodu już w 2014 roku papież Franciszek w wywiadzie dla argentyńskiego dziennika „La Nacion” dotknął kwestii powierzania tej funkcji rozwiedzionym, żyjącym w ponownym związku. Żadne decyzje do dziś nie zapadły, ale temat jest obecny, jak mówią niektórzy, „w refleksji Kościoła”.

 

Lekko i smutno

Biorąc pod uwagę, że w Kościele katolickim możliwe jest udzielenie sakramentu chrztu także wtedy, gdy nie ma ani ojca, ani matki chrzestnej, można by cały problem fałszywych zaświadczeń próbować potraktować lekko. Oto są ludzie, którzy gotowi są skłamać i wyłożyć znaczne pieniądze, aby wziąć na siebie pewne obowiązki w Kościele (zgodnie z KPK chrzestny ma „dorosłemu towarzyszyć w chrześcijańskim wtajemniczeniu, a dziecko wraz z rodzicami przedstawiać do chrztu oraz pomagać, żeby ochrzczony prowadził życie chrześcijańskie odpowiadające przyjętemu sakramentowi i wypełniał wiernie złączone z nim obowiązki”).

W sumie jednak sprawa skłania do smutnych wniosków, ponieważ pokazuje pewien obecny wśród deklarujących się jako katolicy, sposób myślenia o sakramentach. Ważniejsza okazuje się w nim oprawa i zwyczaje niż istota rzeczy. Dlatego warto zwracać uwagę na prawdziwość przedstawianych w kancelariach parafialnych dokumentów. Choć niekoniecznie aż do tego stopnia, żeby organizować specjalne biura śledcze lub weryfikacyjne.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail