Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Wasze małżeństwo może być dla kogoś jedyną Ewangelią, jaką przeczyta…

MAŁŻEŃSTWO
Shutterstock
Udostępnij

Całkiem niedawno, na naszym blogu krążyła grafika z miastem, a nad nim cytat: „Uważaj, jak żyjesz, być może jesteś jedyną Ewangelią, którą ktoś czyta”. To się odnosi do nas indywidualnie, ale także do małżonków. Warto wziąć sobie głęboko do serca te słowa, które niosą za sobą dużą odpowiedzialność.

Życie na pokaz?

To nie tak, że teraz mamy żyć, żeby zadowolić innych, zakłamywać rzeczywistość – kiedy jest źle, mówić, że jest dobrze, kiedy nie możemy na siebie patrzeć, łapać się za ręce i przytulać, bo akurat jesteśmy pod lupą sąsiada… Nie chodzi o to. Chodzi o coś więcej.

Jeśli doświadczyliśmy jako małżonkowie tego, że życie z Bogiem jest piękne, choć burzliwe, trwałe, choć niełatwe i szczęśliwe pomimo wielu łez, to nie trzymajmy tego dla siebie. Nie mówię o tym, że teraz w dobie mediów społecznościowych internet ma zalać fala blogów małżeńskich (chociaż czemu nie!?), ale o tym, by mieć odwagę przyznawać się do Chrystusa, chociażby wtedy, kiedy nas pytają: „jak dajecie radę?”.

Przecież wiemy, Komu i ile zawdzięczamy… Sami doświadczyliśmy tego, że Bóg był przy nas, kiedy nasze małżeństwo przechodziło poważny kryzys, Bóg nas prowadził, kiedy sami nie mieliśmy sił iść do przodu. Dziś nie możemy głosić i mówić inaczej niż tylko tak, że to dzięki Niemu jesteśmy. Można by sparafrazować słowa Ewangelii i powiedzieć – w Nim żyjemy, poruszamy się, więc jesteśmy.

 

Mała wielka misja…

Czasem myślę sobie, że jako małżonkowie, którzy deklarują, że są wierzący, praktykujący, należący do wspólnoty, próbujący podążać za Bogiem, mamy wielką odpowiedzialność. Nie boję się użyć słowa MISJA. Czy dobrze ją wypełniamy? Wystarczy zadać sobie pytanie, co robimy, kiedy widzimy małżonków w kryzysie – czy staramy się im pomóc? Czy pomimo naszej wiary po cichu akceptujemy rozwody? Czy kiedy nie możemy pomóc, obejmujemy modlitwą takie osoby, nie osądzając tego, co się wydarzyło?

Obok nas naprawdę istnieje świat duchowy i nawet jeśli tego nie czujemy, to ocieramy się o niego cały czas. Ta modlitwa jednych za drugich ma ogromną moc. Nieraz doświadczyliśmy tego, że modlitwa braci z naszej wspólnoty pomagała nam przetrwać trudne okresy.

My naprawdę jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem i warto pamiętać o tym, że możemy być jedyną Ewangelią, którą ktoś czyta.

Zdarzyło mi się kilka razy powiedzieć komuś, kto nie chodzi do kościoła: „modlę się za ciebie”. Wiecie, co wtedy widziałam w oczach takiej osoby? Nadzieję.

 

Mowa jest srebrem, milczenie złotem

Święty Paweł mówił, że wiara rodzi się ze słuchania i warto mówić o Bogu, bo świat tego potrzebuje, ale jeszcze bardziej potrzebuje świadectwa. Mówi się, że milczenie jest złotem. Przekładając to na dawanie świadectwa, najważniejsze są nasze czyny i nasza postawa. Słowa też, ale jeśli za nimi nie idzie konkretne zachowanie, to możemy głosić piękne kerygmaty, a jak ktoś popatrzy na nasze życie, to najzwyczajniej w świecie to odrzuci.

Najbardziej widać to w relacji rodzic – dziecko. Najprostszy przykład to dieta – kiedy próbujemy wmawiać dzieciom, co jest zdrowe i dobre dla organizmu, jednocześnie zajadając się słodyczami czy fast-foodami. Nasze słowa będą dla nich mało przekonujące i wiarygodne.

Oczywiście, chcąc dawać świadectwo, nie unikniemy potyczek i porażek. Jasne, że nie osiągniemy doskonałości, ale to też jest piękne. Dwoje niedoskonałych ludzi, mających swoje słabości i grzechy, próbuje budować na Bogu i to nadaje sens ich relacji, to ratuje ich relację i daje nadzieję innym.

Właśnie wchodzimy w Wielki Post – być może będziemy jedyną Ewangelią, którą ktoś przeczyta i w niej spotka żywego Boga.

A wy jakie macie doświadczenie? Czy w czyimś życiu zobaczyliście Ewangelię? A może wasze życie stało się dla kogoś początkiem relacji z Bogiem? Podzielcie się koniecznie w komentarzach!

Owocnego Wielkiego Postu!

Czytaj także: Tomasz Wolny o swojej żonie: gdyby nie Agata, leżałbym i kwiczał

Czytaj także: Naprawiamy komunikację w związku. Zobacz, jaki jest pierwszy krok

Czytaj także: Respect. Czyli o tym, jak na co dzień pokazywać żonie, że ją szanujesz

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail