
Nazywam ją witaminą W. Ma uzdrawiającą moc!
Dlaczego tak trudno sięgać nam po darmowy „środek” profilaktyczny na smutek, napięcie czy inne niepożądane przez nas stany?
Newsletter
Otrzymuj Aleteia codziennie w swojej skrzynce e-mail.




Dlaczego tak trudno sięgać nam po darmowy „środek” profilaktyczny na smutek, napięcie czy inne niepożądane przez nas stany?

Samotność nie jest przekleństwem. Jest jedną ze ścieżek, która prowadzi do małżeństwa. Można przeżyć ten czas naprawdę owocnie, przygotowując się na spotkanie swojej miłości.

Spróbuj zacząć inaczej zwracać się do męża/żony. Małymi kroczkami. Może nie od razu, ale po jakimś czasie na pewno zobaczysz owoce.

Choć sami z mężem prowadzimy bloga, to często staramy się przypominać naszym czytelnikom, że to, co widzą na naszych kanałach, to tylko wycinek rzeczywistości, a nasze codzienne zmagania są bardzo podobne do wszystkich innych rodzin, które nie pokazują się w internecie.

Współpracujmy z Bogiem w tym temacie, naśladując Jego podejście do nas. Delikatne, nienachalne i pełne miłości.

Często szukamy powodów, żeby się usprawiedliwić, zagłuszyć sumienie czy wręcz zrzucić winę na współmałżonka. Ta droga prowadzi jedynie do głębokich zranień.

Dwa lata temu napisaliśmy, że znikamy z sieci na jakiś czas, bo mamy kryzys, który musimy przepracować i wrócimy jak już będziemy na siłach. Poprosiliśmy o modlitwę. Odzew nas bardzo zaskoczył... A co najbardziej? Że ludzie dziękowali za to, że powiedzieliśmy prawdę, przyznaliśmy, że jest bardzo źle.

Kiedy małżonkowie mają już dzieci i chcą wychować je w wierze chrześcijańskiej, najczęściej zaczynają praktykować codzienną, rodzinną modlitwę. Może być ona świetnym początkiem w przekazywaniu wiary. Otwiera też wiele tematów do rozmów o wierze z dziećmi. To bardzo dobra praktyka, choć małżonkowie muszą uważać na jedną rzecz...

Każdego dnia jest okazja do tego, by powiedzieć: "dziękuję", "jestem z ciebie dumna", "jesteś dla mnie ważny", "kocham cię"... Każdego dnia też przepada okazja, żeby to zrobić.

Wiele lat modliłam się o dobrego męża. Kiedy już go poznałam, po jakimś czasie dobrze wiedziałam, że to ten. Bóg dawał mi konkretne znaki, że to jest właśnie ten człowiek, u boku którego widzi mnie w roli żony. Tuż po ślubie na jaw wyszły kłamstwa, uzależnienie... Czy to oznacza, że Bóg się pomylił?

Najważniejsze, żeby wciąż próbować na nowo wspierać nasze pociechy w ich ekscytującej, aczkolwiek nie zawsze łatwej podróży z dzieciństwa w dalszą samodzielną drogę dojrzałości.

Ważne, żeby troszczyć się o siebie wzajemnie, szczególnie w tym trudniejszym czasie, i łapać momenty, robić przestrzeń, żeby pobyć razem jako małżonkowie.

Modlitwa i łączność z Bogiem podczas małżeńskiego kryzysu jest bardzo ważna, jest fundamentem. Ale myśląc, że to już wystarczy jesteśmy w błędzie.

W małżeństwie każdego dnia mamy wiele okazji, żeby przeprosić i prosić o wybaczenie. To nie muszą być wielkie, spektakularne „dramaty”, ale codzienne zranienia przez słowo, czy postawę, którymi sprawiamy ból. Bez tego nasza jedność małżeńska może bardzo ucierpieć.

Kiedy urodziło się kolejne dziecko, przybyło obowiązków, dzieci stawały się coraz bardziej ekspresyjne i momentami trudne, to wszystkie dotychczasowe plany i teorie na wychowanie często leżały pod gruzami zniecierpliwienia, podniesionego tonu czy też najzwyczajniej w świecie bezsilności.

Wszystkim kobietom w ciąży życzę dużo pokoju i radości z tego czasu oczekiwania, pomimo okoliczności zewnętrznych, które nie są przyjemne.

Warto modlić się wytrwale o współmałżonka, ale czasem można popaść w pułapkę, że to wystarczy. Jest jeszcze jedna ważna rzecz – działanie.

Słyszę czasem, jak kobieta określa jakiegoś mężczyznę „mój przyjaciel”, albo jak mężczyzna mówi o kobiecie „moja przyjaciółka”. Gdy w większym gronie dyskutujemy o tym, czy istnieje przyjaźń damsko-męska, zdania są podzielone. Jedni mówią, że tak, inni, że absolutnie to niemożliwe. Zainspirowana rozmową z jedną z moich koleżanek na ten temat, sama zaczęłam się nad tym zastanawiać i zebrałam kilka wniosków z tej refleksji.

Znam wiele małżeństw, które praktykują małżeńskie randki, znam też dużą liczbę takich, które nigdy nie mają na to czasu… Z moich obserwacji wynika, że te, które dbają o wspólny czas razem, troszczą się o swoją relację, znacznie łatwiej wychodzą z kryzysów i znacznie trudniej w nie wpadają. Rachunek jest prosty, ale czy tak łatwo wybrać się na randkę?

Każde małżeństwo potrzebuje ciągle podsycać ogień w swoim kominku. Trudno, żeby płonął, jeśli nie dorzucamy do niego nic poza domowymi obowiązkami czy codziennymi sprawami.