Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
środa 27/01/2021 |
Bł. Jerzego Matulewicza
home iconWiedziałeś o tym?
line break icon

Jak się żyje na prawdziwym odludziu?

ODLUDZIE

Iswanto Arif/Unsplash | CC0

Rafał Urbanowicz - 20.03.19

W Polsce synonimem dzikiej głuszy są Bieszczady. Istnieją jednak rejony świata, gdzie najdziksze ostoje polskich gór wydałyby się ruchliwym parkiem w środku miasta.

Na trasie liczącej blisko 3000 kilometrów linii kolejowej przecinającej australijski interior znajduje się tylko jedno większe miasteczko – Alice Springs, choć „większe” to oszałamiające dwadzieścia parę tysięcy mieszkańców. To mniej więcej tak, jakby na trasie z Lizbony do Warszawy istniała jedna miejscowość wielkości Grajewa.

Mimo to, na tym ogromnym obszarze, gdzie odległość do najbliższego sąsiada liczy się w dziesiątkach lub nawet setkach kilometrów, ciągle mieszkają ludzie. Najczęściej zajmują się pasterstwem, wypasając owce na ogromnych ranczach. Jednak ich życie pod wieloma względami nie przypomina naszego.

Radiowa szkoła

Bo jak zorganizować szkołę w sytuacji, gdy uczniowie rozrzuceni są na obszarze wielkości kilku województw? To proste – wcale nie organizować. Lekcje prowadzone są drogą radiową i polegają na kilkugodzinnym wykładzie, po którym uczniowie samodzielnie lub z pomocą któregoś z domowników wykonują zadania. Obecnie, dzięki internetowi (w buszu dostępny jest on oczywiście wyłącznie drogą satelitarną) można na bieżąco wysyłać je nauczycielowi do sprawdzenia. Wcześniej trzeba było przesyłać zeszyty pocztą lub… poprzez lekarzy pogotowia.

Australijskie pogotowie lotnicze to charakterystyczny dla tego kraju fenomen, który pełni nie tylko funkcje lekarzy, lecz również kurierów i ogólnie – łączników ze światem. Z powodu olbrzymich odległości, na jakich rozrzucone są domy ludzi w buszu, utrzymywanie tradycyjnych ośrodków zdrowia i „naziemnego” pogotowia nie ma sensu. Lekarze poruszają się małymi samolotami, które lądować mogą niemal wszędzie.

Samolot zresztą stanowi popularny środek transportu także wśród cywili. Wiąże się to nie tylko z szybkością podróży, ale również bezpieczeństwem. Jeżdżąc po buszu samochodem, bardzo łatwo bowiem o kolizję z kangurem lub innym zwierzakiem, co może skończyć się tragicznie. Każda awaria pojazdu stanowi bowiem śmiertelne zagrożenie dla kierowcy, nie może on bowiem liczyć na to, że zaraz ktoś będzie przejeżdżał obok.

Dlatego też podróże samochodowe na australijskich bezdrożach są praktykowane raczej w karawanach kilku pojazdów, a jak ktoś decyduje się jechać samotnie, uprzedza o tym fakcie kogoś w docelowym miejscu podróży, ze sobą zaś zabiera kilka dobrych źródeł łączności (naturalnie, zwykłe telefony komórkowe są kompletnie bezużyteczne z uwagi na chroniczny brak zasięgu).

Nauka życia w cywilizacji

Najprostszym jednak sposobem na uniknięcie problemów z podróżami jest… niepodróżowanie. W Australii wykształcił się zwyczaj podróżowania rzadziej, jednak efektywniej. Wspomniane już szkoły radiowe, dbając o socjalizację dzieci, organizują kilka razy w roku „Zielone szkoły”. Uczniowie zjeżdżają się na kilka dni do większego miasta i uczą żyć „wśród cywilizacji”.

Także dorośli nauczyli się podróżować rzadziej, ale konkretniej. Szczególnie kopalnie wykształciły specyficzny system pracy, w którym górnicy intensywnie pracują bez przerwy kilkanaście dni skoszarowani przy kopalni, a potem mają kilkanaście dni przerwy, na którą wracają do domu, co częściowo rozwiązuje problem z dojazdem do pracy.

Nie zmienia to jednak faktu, że liczba mieszkańców australijskiego outbacku powoli, acz regularnie spada. Trudno się dziwić, bo choć czasem każdy z nas ma serdecznie dosyć galopu współczesnego świata, to raczej mało kto chciałby żyć w świecie, gdzie wyjazd do sklepu urasta do rangi wielkiej eskapady.


ŚWIĘTY GRZEGORZ Z DEKAPOLIS

Czytaj także:
Św. Grzegorz Dekapolita: Zacznij dzieło, a Bóg ześle ci pomoc [Wszyscy Świetni]




Czytaj także:
Bł. Władysław Bukowiński. Polski ksiądz w heroicznej walce z ateistycznymi pustyniami ZSRR

Tags:
Australiaciekawostki
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
1
Fabio Marchese Ragona
O tym, jak sutanna Jana Pawła II zrobiła się całkiem czarna. Opow...
2
KOLĘDA
Jarosław Kumor
Szczęść Boże, czy mogę zapalić? Kolęda z humorem: 8 zabawnych syt...
3
Ksiądz modli się przy ołtarzu
Sergio Argüello Vences
Jezus mnie skarcił, gdy odprawiałem mszę świętą
4
KARDYNAŁ ROBERT SARAH
Katolicka Agencja Informacyjna
Kard. Sarah: po sposobie sprawowania mszy świ...
5
ŚMIERĆ
Dorota Mazur
Ksiądz, który przeżył śmierć kliniczną: przejście do wieczności j...
6
SZATAN NIE MA KOLAN
Joanna Operacz
Dlaczego diabeł nie ma kolan? Czyli o grzechu prawdziwie szatańsk...
7
Oleada Joven
Ojciec Pio radzi, jak obchodzić się z aniołem stróżem
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail