Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Co święta Hildegarda mówi o rozwoju osobistym?

HILDEGARD VON BINGEN
Zvonimir Atletic / Shutterstock
Udostępnij

Hildegarda z Bingen, genialna średniowieczna mniszka, to mistyczka, religijna reformatorka i prekursorka medycyny naturalnej. Czy ta wielka święta miała coś wspólnego z… coachingiem?

Walcz z wewnętrznym krytykiem

„Mam w sobie wszystko, co pozwala mi działać”. Czy w odniesieniu do naszego życiowego doświadczenia możemy się bezwarunkowo zgodzić z tym stwierdzeniem św. Hildegardy? Jak często czujemy się mało wartościowi, zbędni lub do niczego nieprzydatni? Kto z nas nigdy nie pomyślał, że inni zostali hojniej obdarzeni talentami? Wątpienie we własne zdolności hamuje nasz rozwój i może nawet wpędzić nas w chorobę.

Często są to zapamiętane z dzieciństwa słowa krytyki, które towarzyszą nam przez całe życie, a których nie udało nam się skorygować: „Nie potrafisz tego zrobić”, „Wszystko psujesz”, „Jesteś taki niezdarny”, „Lepiej sam to zrobię”. Jeśli ktoś w dzieciństwie wciąż słyszał takie komunikaty, później ma problem z zaufaniem we własne siły. Wiele dzieci nie docenia swoich możliwości, są pełne zahamowań lub agresywne, nie potrafią sobie z niczym poradzić i często chorują.

Dopiero gdy ktoś je przekona, że są warte miłości, i uwierzył w ich zdolności, zaczynają się rozwijać i zyskują umiejętność wyrażania myśli i pragnień, rozwijania dotychczas nieznanych zainteresowań i nawiązywania z innymi relacji bez lęku. Każde dziecko i każdy dorosły potrzebuje kogoś, kto okaże mu miłość, uwierzy w niego i pomoże mu rozwinąć drzemiące w nim siły.

Nikt nie jest jednak w stanie znaleźć optymalnych warunków, dlatego należy wciąż pamiętać, że podstawą naszego życia jest Bóg wychodzący nam naprzeciw ze swoją miłością, o której czytamy u św. Hildegardy: „Bóg cię pragnie, ale ty zamykasz przed Nim oczy. Jeśli będziesz gotowy pośpieszyć do Niego, On ci pomoże […]” oraz: „Bóg tak stworzył człowieka, że ten potrafi dokonywać wspaniałych dzieł błyszczących w niebie”.

Mówiąc o niebie, w którym błyszczą nasze dzieła, mniszka z Bingen nie ma na myśli tego, że nasze zasługi na ziemi przyczyniają się do uzyskania nagród w późniejszym życiu. Chce nam raczej powiedzieć, że wszelkie nasze uczynki mają wymiar duchowy, a dzięki nim możemy budować królestwo Boże – pokój, radość, miłość, życie – lub też służyć zniszczeniu.

 

Rozwijaj się. Bez presji!

Oznaką zdrowego życia jest aktywny rozwój, którego nie należy mylić z panującą presją osiągnięć. Produkowanie jak największej liczby dóbr, odbywające się często poprzez wyzysk sił roboczych i eksploatowanie wszystkich dostępnych rezerw energii, nie jest „działaniem błyszczących uczynków”.

W obliczu choroby zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze siły są ograniczone. Cierpienie także ma swój głębszy sens: jeśli nie możemy działać na zewnątrz, nasze siły kierują się do wewnątrz. Potrzebujemy czasu, aby zastanowić się nad swoim życiem i obrać nowy kierunek. W społeczeństwie zorientowanym na osiąganie sukcesów, choroba jest postrzegana jako czynnik zakłócający, który należy szybko wyeliminować, choć nierzadko wiąże się to z dużym ryzykiem.

Aktywność powinna być postrzegana jako satysfakcjonująca i sensowna. Jest to poważny problem społeczeństwa post-industrialnego, w którym wykonuje się jedynie pojedyncze monotonne ruchy rękami, nie rozumiejąc sensu całego dzieła. Dlatego pielęgnując kulturę czasu wolnego, człowiek powinien się wdrażać do rozwijania swoich twórczych zdolności. Do tego potrzebuje jednak wiary we własne siły. Jej brak i niezadowolenie ze swoich umiejętności mogą mieć bardzo negatywny wpływ.

 

Nie nakręcaj negatywnych myśli na swój temat

W jednym z listów do opata Bertulfa św. Hildegarda z Bingen pisze: „Ten, który jest tutaj, mówi: […] Przypominasz człowieka, który patrzy na swoje oblicze w lustrze, ale nie czerpie z tego prawdziwej radości, co rusz ogarniają go bowiem wątpliwości, czy jego twarz jest piękna, czy nie. Twoje serce jest jak widoczny z daleka budynek, który czasami zakrywa jednak mgła […].”

Mgła umysłowa jest pojęciem powszechnie stosowanym we współczesnej psychologii. Pod wpływem negatywnego nastroju nie dostrzegamy swoich wartościowych cech. Jak często, patrząc w lustro, jesteśmy nieusatysfakcjonowani własnym wyglądem? Przemysł kosmetyczny rozwija się w dużej mierze dzięki temu, że wielu ludzi jest niezadowolonych ze swojej aparycji.

Święta Hildegarda ma na myśli także kompleks niższości dotyczący naszych zdolności duchowych i intelektualnych, który tłumi radość z tego, jacy jesteśmy. Mniszka pisze w liście, że (dobre) serce opata jest znane każdemu, on sam jednak nie cieszy się ze swojej dobrej cechy. Nie wolno nam kodować sobie w głowie negatywnej samooceny, która paraliżuje wszelki rozmach.

Musimy próbować wydobywać na światło dzienne nasze zdolności, nawet jeśli są one czasem głęboko ukryte. Szukajmy drzemiących w nas talentów, ponieważ już w historii stworzenia świata jest mowa o tym, że Bóg uznał za bardzo dobre całe swoje dzieło stworzenia – w tym również człowieka.

Artykuł jest fragmentem książki Uzdrowienie duszy i ciała. Święta Hildegarda z Bingen. Praktyczne porady dotyczące dobrego stylu życia H. Strickerschmidt (Wydawnictwo Esprit)

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail