Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Bóg jest świetnym pedagogiem. A ja czułam się jak dziecko…

DZIECKO W KOŚCIELE
AP/Associated Press/East News
Udostępnij

Nie tylko dzieciom trzeba często powtarzać coś dwa razy… albo i więcej. Zrozumiałam to dzięki modlitwie z Kościołem wschodnim.

„Podwójną oktawę Wielkanocą dla tej pani proszę!”

Po zakończeniu oktawy wielkanocnej miałam możliwość jeszcze raz przeżywać ją razem z Kościołem wschodnim, w którym święta paschalne obchodzone są później, co wynika z posługiwania się kalendarzem juliańskim. Wiele razy słyszałam podczas liturgii grekokatolickiej wypowiedziane, wyrecytowane i wyśpiewane orędzie, dające nadzieję: „Христоc воскрес із мертвих смертю смерть подолав і тим, що в гробах життя дарував” („Chrystus powstał z martwych, śmiercią śmierć podeptał, a będącym w grobach życie darował”). Nie tylko dzieciom trzeba powtarzać dwa razy, ale mi również.

Czułam się właśnie jak dziecko, któremu wielokrotnie trzeba powtórzyć i wyśpiewać na różne melodie najważniejszą i niosącą nadzieję prawdę, że Chrystus zmartwychwstał! Mimo powtarzanych słów byłam wciąż zaskakiwana nie tylko różnorodnością melodii, ale przede wszystkim świeżością przesłania paschalnego.

A na zakończenie liturgii błogosławieństwo krzyżem i znów wielkanocne orędzie, brzmiące jak trzykrotne zawołanie: Chrystus zmartwychwstał! – Prawdziwie zmartwychwstał – odpowiadałam z ludem wiernych.

 

Dar wspólnej modlitwy

Czułam się jak dziecko również dlatego, że niewiele rozumiałam z liturgii grekokatolickiej. Z każdym dniem pytałam o kolejne gesty, słowa, odpowiedzi wiernych. Żartowałam, że niezależnie od tego, co powie kapłan, zazwyczaj są trzy warianty odpowiedzi: Hospody pomyłuj (Boże, zmiłuj się), Sława Otcu i Synu… (Chwała Ojcu i Synowi…) albo właśnie najczęściej wybrzmiewające Chrystos woskres (Chrystus zmartwychwstał).

Te powtarzające się odpowiedzi przypomniały mi trzy ważne prawdy. Pierwsza, że jestem grzesznikiem i potrzebuję miłującego spojrzenia mojego Stwórcy. Druga, że jestem powołana do wychwalania Boga w Trójcy Świętej. I wreszcie trzecia – że Chrystus Zmartwychwstał i jest Panem życia.

Bóg jest bardzo dobrym pedagogiem i wie, jakie metody wychowawcze zastosować wobec swoich dzieci. Dla mnie taką metodą okazało się wielokrotne powtarzanie. Pięciokrotnie podczas mszy świętej kapłan wypowiadał słowa „Bądźmy uważni” – przed czytaniem Słowa Bożego i później przed modlitwą eucharystyczną. Te dwa proste słowa wzywające do skupienia i uważności były dla mnie sygnałem, że teraz jest naprawdę ważny moment: Bóg w swoim Słowie i w swoim Ciele.

Nieoczekiwanym darem okazała się również pierwsza niedziela wielkanocna, która w Kościele wschodnim jest obchodzona jako „niedziela św. Tomasza” (w kościele rzymskokatolickim to święto Miłosierdzia). Według więc tradycji wschodniej św. Tomasz i jego ręka w boku Chrystusa jest na pierwszym planie. Jednak kapłan głoszący kazanie, ku nie tylko mojemu zaskoczeniu, opowiedział o polskiej siostrze – Faustynie Kowalskiej, kulcie Miłosierdzia Bożego, o historii obrazu, koronce i godzinie miłosierdzia. Słowem: Święto Miłosierdzia po raz drugi! I to z bardziej adekwatnym kazaniem niż to, które usłyszałam w ojczystej ziemi św. Faustyny.

 

„Bóg raz powiedział, dwakroć to słyszałem…”

Gdy wróciłam do Polski i wspominałam ten czas przepełniony orędziem wielkanocnym, zrozumiałam słowa Psalmu, które wiele razy były dla mnie tajemnicą: „Bóg raz powiedział, dwakroć to słyszałem – moc należy do Boga” (Ps 62,12). Zrozumiałam, że te słowa spełniły się, gdy paschalna nowina docierała do mnie w melodii, śpiewie, wezwaniach, gestach.

Potrzebowałam usłyszeć wielokrotnie i na różne sposoby o tym, że Bóg Życia wciąż odnajduje mnie w miejscach, gdzie panuje grobowa atmosfera – smutku, lęku, beznadziei, żałoby. Przedłużenie oktawy Wielkanocnej i przeżycie jej jeszcze raz jest możliwe, a nawet okazało się bardzo potrzebne. Szczególnie takiemu dziecku jak ja, któremu często trzeba powtarzać wiele razy…

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail