Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Jak nie pomylić męża z rodzicami, czyli kilka słów o potrzebach w małżeństwie

MAŁZEŃSTWO
Alejandro J. de Parga | Shutterstock
Udostępnij

Masz wobec swojego męża oczekiwania, które nie mogą doczekać się spełnienia? Sprawdź, czy kierujesz je do właściwej osoby.

Biorąc pod uwagę dorobek psychologii rozwoju człowieka, należy stwierdzić, że pierwsze związki uczuciowe z opiekunami od chwili narodzenia są prototypami więzi, jakie człowiek będzie nawiązywał w toku życia.

 

Czego pragniesz w związku?

Nie jest moim celem dokładnie wytłumaczyć ten proces. Chcę cię tylko skłonić do refleksji i zainspirować do zmiany. To, w jaki sposób rodzice opiekowali się tobą podczas pierwszych miesięcy i lat (a nawet gdy byłaś jeszcze w brzuchu u mamy) ma dość duże znaczenie dla tego, kim jesteś dzisiaj. Jest to związane z rozwojem połączeń neuronalnych w mózgu, które wytworzyły się za sprawą określonego rodzaju opieki.

Zastanów się chwilę, jakie najczęściej wysuwasz oczekiwania wobec swojego męża. Może twoje pragnienia to:

  • bezwarunkowa akceptacja,
  • wsparcie w najgorszych chwilach,
  • poczucie bezpieczeństwa pod każdym względem,
  • przytulanie, głaskanie i inne sposoby okazywania czułości,
  • ciepłe słowo w chwilach zwątpienia, cierpliwość, wyrozumiałość,
  • słyszenie „kocham cię”, kiedy ty mówisz drugiej osobie „nienawidzę cię”.

 

Czas na ćwiczenie!

Wypisz wszystko, co przychodzi ci do głowy, a czego nie otrzymałaś lub nadal nie otrzymujesz od swojej mamy i od swojego taty. Poświęć na to trochę czasu, cofnij się myślami do czasów swojego dzieciństwa i pozwól sobie na bycie prawdziwym dzieckiem, które ma prawo pragnąć od swoich rodziców wszystkiego, czego potrzebuje.

Już teraz możesz się domyślić, że wiele pozycji z twojej listy pokryje się z tym, czego oczekujesz od swojego małżonka.

I teraz będzie zdanie do zapisania w ramce i podkreślenia 😉

Człowiek, który czuje się PEŁNIĄ, niepodważalną wartością, człowiek szczęśliwy NIE POTRZEBUJE do szczęścia drugiego człowieka. Człowiek czujący się CAŁOŚCIĄ, świadomie wybiera życie z drugim człowiekiem; wybiera to, co wiąże się z byciem akurat z nim, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

 

Drugi człowiek

Od dłuższego czasu dochodzę do wniosku, że przedstawianie takiej wizji związku, która polega na tym, że drugi człowiek jest od spełniania moich oczekiwań, pragnień i potrzeb jest nie tylko bez sensu, ale i może prowadzić do rozpadu.

Nie uważam, aby Drugi Człowiek był od zaspokajania moich potrzeb.

Nie uważam, że Drugi Człowiek powinien mnie wspierać.

Nie uważam, że Drugi Człowiek jest odpowiedzialny za to, jak ja się czuję.

Przyjrzyjmy się przez chwilę takiej postawie.

„Ja mu daję wsparcie, dbam o jego potrzeby i staram się, aby dobrze się czuł przy mnie. W związku z tym TEŻ CHCIAŁABYM, aby on to robił”. Jest to dość powierzchowne, żeby nie powiedzieć – przedmiotowe – traktowanie relacji.

Nie uważam, że ludzie powinni się uzupełniać. To tak, jakby im czegoś brakowało. Idźmy jeszcze dalej. Związek to nie jest suma dwóch osób. Jest sobie Kasia i jest sobie Paweł. Są jacy są. Oboje są szczęśliwi sami ze sobą i świetnie prowadzą swoje życia pod jednym dachem. Wiecie, tak trochę razem, ale i osobno. Nie to Kasia i Paweł mieli na myśli, gdy pisali na murze K + P = WNM. Pamiętacie te napisy z dzieciństwa, prawda?

Wielka Nieskończona Miłość to jest nowa jakość, jaką wytwarza Kasia z Pawłem. Ci dwoje w połączeniu ze sobą stają się kimś wyjątkowym i innym, niż gdyby po prostu nigdy się nie poznali. Czyli oczywiście – Kasia i Paweł potrzebują siebie nawzajem, ale nie po to, aby się uzupełnić. Nie po to, aby jedno dało drugiemu to, czego to pierwsze nie ma.

 

Twoje potrzeby

Jak wyglądałby twój związek, gdybyś wszystkie swoje potrzeby zaspokoiła sama? Te, które możesz. Domyślam się, że niekoniecznie dostałaś od rodziców wszystko, czego potrzebujesz do bycia szczęśliwą. Gdybyś te braki miała wypełnić swoją pracą nad sobą, to co robiłabyś w tym związku? Jakie miałabyś pragnienia? Jak spędzalibyście czas? Właśnie otrzymałaś instrukcję kolejnego zadania.

Jako terapeutka par wierzę w to, że im więcej pracy nad sobą, tym piękniejsza relacja. Im mniej wymagamy od siebie nawzajem, a więcej mamy wyrozumiałości, tym stajemy się szczęśliwsi. Po prostu zacznij od siebie. Jeśli potrzebujesz czegoś od swojego męża, najpierw zastanów się, jak mogłabyś dać to sobie sama. Z miłości do siebie samej.

Czytaj także: Twoje małżeństwo ma większe znaczenie, niż myślisz

Czytaj także: 10 gwiazd, których małżeństwa przetrwały próbę czasu

Czytaj także: Odkładacie ślub ze względu na zajętą salę? Pomyślmy o tym

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail