Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Poznajcie Saybie – najmniejsze dziecko, które przyszło na świat

NAJMNIEJSZE DZIECKO NA ŚWIECIE
HO/AFP/East News
Udostępnij

W San Diego przyszło na świat najmniejsze dziecko w dziejach udokumentowanej medycyny - taką informację podało kierownictwo szpitala położniczego Sharp Mary Birch. Dziewczynka w chwili narodzin ważyła 245 gramów i mierzyła 22,85 cm. Dziecko opuściło szpital w minioną środę, po prawie pięciu miesiącach spędzonych w inkubatorze. Obecnie waży 2 kilogramy.

Ważyła tyle samo co jabłko

Saybie jest wcześniakiem. Urodziła się w 23. tygodniu ciąży. Okazuje się, że według rejestrów (Tiniest Baby Registry) prowadzonych przez wydział medyczny Uniwersytetu Iowy, dziewczynka została wpisana do księgi najmniejszych noworodków świata. Była lżejsza od japońskiego chłopca, którego wcześniej uważano za najmniejsze narodzone dziecko w historii. Chłopczyk ten przyszedł na świat w 16. tygodniu ciąży i ważył 268 gramów.

„Rejestr zawiera tylko te niemowlęta, które zostały zgłoszone i potwierdzone medycznie. Nie możemy więc wykluczyć nawet mniejszych niemowląt, które do rejestru nie zostały zgłoszone – tłumaczy „The Associated Press” dr Edward Bell z Uniwersytetu Iowy.

 

Nie miała szans na przeżycie

Saybie przyszła na świat przez cesarskie cięcie. Lekarze stwierdzili bowiem, że dziecko od pewnego czasu nie przybiera na wadze. Rozpoczynały się natomiast poważne powikłania ciążowe, jak np. wzrost ciśnienia krwi, które mogłoby być śmiertelne zarówno dla matki, jak i dziecka.

Po porodzie rodzice zostali poinformowani przez personel medyczny, że noworodek może nie przeżyć pierwszych 24 godzin. „Powiedzieli mojemu mężowi, że może z nią być około godziny i że po tym czasie dziecko umrze. Ale ta godzina zmieniła się w dwie godziny, a te dwie godziny w dzień” – wyjaśnia dziennikarce „NBC News” mama Saybie.

Pracownicy szpitala w San Diego narodziny dziewczynki traktują jak cud. „Jestem po prostu bardzo dumna z rodziców i dziecka, jak zmieniają się, a ja widzę, jak to małe dziecko wraca do domu” – mówi ze wzruszeniem jedna z pielęgniarek, Devyn Kohl.

Rodzice są wdzięczni lekarzom i służbom medycznym za troskliwą opiekę nad ich córką. Niemowlę nie tylko przeżyło, ale zaczęło się normalnie rozwijać dzięki zaangażowanemu zespołowi neonatologów, fizjoterapeutów, farmaceutów.

Wszyscy bali się o życie Saybie. „To był najstraszniejszy dzień w moim życiu” – stwierdziła mama dziewczynki w filmie opublikowanym przez Sharp Mary Birch Hospital for Women & Newborns w San Diego.

 

„Mała, ale potężna”

W jednym z oświadczeń szpitala na temat sytuacji stwierdzono, że dzieci, które przychodzą na świat przed 28. tygodniem ciąży zmagają się z poważnymi wyzwaniami medycznymi, które dotyczą m.in. problemów z funkcjonowaniem mózgu i płuc.

Dzieci takie są także bardziej podatne na różnego rodzaju infekcje. Przed opuszczeniem oddziału intensywnej opieki noworodkowej Saybie otrzymała maleńką czapkę ukończenia „szkoły”. Rzeczywiście ten czas walki o siebie był dla niej szkołą wzrastania do dalszego życia. Nad jej łóżeczkiem cały czas umieszczony był różowy napis: „Tiny but Mighty” („Mała, ale potężna”).

 

Mililitr mleka, mikroskopijne pieluszki

„Ona jest najmniejszym dzieckiem, ale jest moja”- cytuje wypowiedź mamy dziecka portal npr.org.

Dr Paul Wozniak, neonatolog opiekujący się dziewczynką, wyjaśnia na łamach „The San Diego Union-Tribune”, że w opiece nad tak małymi dziećmi poważną przeszkodą i wyzwaniem jest upewnienie się, czy mają szanse oddychać.

Lekarz zwraca uwagę, że niedorozwinięte płuca potrzebują szybkiej pomocy z zewnątrz, dlatego umieszczenie rurki wspomagającej oddychanie jest niezbędne. „Zdarza się, że nawet tak delikatna procedura zawodzi, wymaga to ogromnej precyzji, by urządzenie mogło przejść przez drogi oddechowe do płuc – tłumaczy „The San Diego Union-Tribune” dr Paul Wozniak.

Saybie udało się umieścić najmniejszą wyciętą rurkę do oddychania. Specjaliści podali jej substancję, która zapobiega sklejaniu się ciasno ulokowanych pęcherzyków powietrza w płucach wcześniaka.

Jak czytamy w materiale opublikowanym w „The San Diego Union-Tribune”, początkowo dziewczynce podawano przez rurkę do karmienia jedynie jeden mililitr mleka mamy. Dziecko potrzebowało także mikroskopijnych pieluszek oraz malutkich mankietów do mierzenia ciśnienia krwi.

Korzystałam: nbcnews.com; npr.org; telegraph.co.uk; sandiegouniontribune.com

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail