Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Najmłodszy wcześniak świata. Urodzona w 22. tygodniu, niedługo kończy 5 lat

WCZEŚNIAK
Shutterstock
Udostępnij

Lekarze słyszeli już wcześniej o ekstremalnych przypadkach dzieci urodzonych po 22. lub 23. tygodniu, które przeżyły i radziły sobie względnie dobrze. Lyla urodziła się jednak nie mając jeszcze 22 tygodni, więc bali się dawać jej rodzicom jakąkolwiek nadzieję. Oni jednak wierzyli, że ich córeczka ma szanse.

Przez długi czas nie upubliczniali swojej historii, ale niedawno zdecydowali się opowiedzieć o tym, czego doświadczyli. Ich córka jest prawdopodobnie „najmłodszym wcześniakiem świata”. Chcą w ten sposób wesprzeć innych rodziców, których dzieci urodziły się długo przed terminem.

 

Mała wojowniczka

Ciąża Courtney Stensrud była zagrożona z powodu infekcji łożyska, więc lekarze polecili jej zostać w szpitalu na obserwacji. Pomimo starań personelu medycznego nie udało się jednak zatrzymać postępującego porodu. Maleńka Lyla ważyła 420 g. Początkowo, mimo próśb mamy, nikt nie chciał podjąć się jej resuscytacji, bo obawiano się, że takie działanie może tylko przedłużyć jej cierpienie. Dziewczynka widocznie walczyła jednak o życie, więc została podłączona do aparatury wspomagającej oddychanie.

„Od początku była wojowniczką” – wspomina Courtney. Każda kolejna godzina dla przerażonych rodziców wydawała się prawdziwym cudem.

 

Wyzwania dla wcześniaka

Płuca Lyli były tak słabo rozwinięte, że jej przyszłość stała pod wielkim znakiem zapytania. Dodatkowo pojawiło się ryzyko retinopatii, czyli uszkodzenia wzroku, które może wystąpić u noworodków przedwcześnie urodzonych, wymagających długiej terapii neonatologicznej. Courtney starała się dzielić swój czas pomiędzy całodzienne pobyty w szpitalu a chwile poświęcane starszym dzieciom. Nocami zmieniał ją mąż, który w dzień musiał chodzić do pracy.

Po 126 dniach w końcu mogli zabrać Lylę do domu, w którym czekało już stęsknione rodzeństwo. Nadal podawali jej jedzenie przez specjalną rurkę do karmienia, kontrolowali poziom tlenu w organizmie, a każdego tygodnia musieli odwiedzać przynajmniej jednego specjalistę.

 

Wiara i nadzieja

Postępy, jakie robiła Lyla jednak nieustannie zdumiewały lekarzy. Najprawdopodobniej była „najmłodszym wcześniakiem świata”, więc nie mogli nawet porównać jej z innymi przypadkami, ale zadziwiało ich tempo, w jakim się rozwija. W wieku 24 miesięcy była na etapie urodzonego o czasie 20-miesięcznego dziecka.

W lipcu dziewczynka skończy 5 lat. Jedynym problemem, z jakim dotychczas się zmaga, są opóźnienia w rozwoju mowy. Chętnie bawi się z innymi dziećmi, wspina się z bratem, potrafi też zająć się sama sobą przez dłuższy czas.

Jej mama założyła bloga, na którym dzieli się drogą, jaką przebyli. Wspomina na nim, że w piątej dobie życia Lyla przechodziła poważny kryzys, a jedynym, co mogła zrobić Courtney, była modlitwa. „Nigdy nie porzuciłam nadziei, że pewnego dnia będziemy mogli zabrać naszą córkę do domu, ale bez wiary w Boga nie potrafiłabym tej nadziei mieć” – pisze.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail