Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Zanim przejdziesz, pomachaj do kierowcy. Czy ten pomysł się przyjmie?

KIEROWCA CIĘŻARÓWKI
bbernard | Shutterstock
Udostępnij

Zanim przejdziesz przez drogę, zatrzymaj się i pomachaj do kierowcy samochodu. Jeśli on również pomacha do ciebie, możesz przejść. Taką radę dają dzieciom autorzy norweskiego filmiku propagowanego w internecie przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Białymstoku. Czy taki pomysł sprawdzi się w Polsce?

„Tryg” znaczy bezpieczny

Film wyprodukowała norweska organizacja pozarządowa Tryg Trafic (Bezpieczny Ruch Drogowy). Dziewczynka z plecakiem idzie w zimowy dzień zaśnieżoną polną ścieżką – zapewne do szkoły. Drogą jedzie ciężarówka. Dziewczynka, zaaferowana i zapatrzona w telefon, wbiega na przejście dla pieszych tuż po tym, jak przeszedł przez nie inny przechodzień. Niestety, kierowca jej nie widzi. Samochód rusza…

Ta historia mogłaby skończyć się tragicznie. Na szczęście to tylko trick filmowy – uspokaja widza kierowca w filmiku. Tłumaczy, że dziewczynka w momencie wkraczania na jezdnię znalazła się w tzw. martwym polu, które twórcy filmu wirtualnie zaznaczają na jezdni wokół ciężarówki na różowo jako całkiem spory prostokąt. Kierowca prosi dziewczynkę, żeby się cofnęła aż do momentu, kiedy go zobaczy. Dziecko musi zrobić kilka sporych kroków w tył.

„Wbrew pozorom, kierowca ciężarówki wielu rzeczy nie jest w stanie dostrzec – w szczególności tego, co znajduje się najbliżej jego samochodu. Kontakt wzrokowy jest bardzo ważny. (…) Zatrzymaj się, spójrz i pomachaj do kierowcy. Kiedy on pomacha tobie, będziesz pewna, że cię widzi” – radzi sympatyczny norweski tirowiec.

 

Nie taki martwy

Jeden z komentatorów postu zamieszczonego na Facebooku przez białostocki Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego napisał, że kiedy zaczął jeździć ciężarówką do Norwegii, dziwił się, że piesi czekający na przejście przez drogę czasem mu machali. Zrozumiał dopiero, kiedy mu to wytłumaczono.

Kilka innych osób zauważyło, że martwe pole zaznaczone na filmie jest w rzeczywistości dużo mniejsze, bo kierowca – choć siedzi wysoko – ma aż sześć bocznych lusterek (a nie dwa, którymi dysponuje kierowca samochodu osobowego). W sumie jednak przeważają komentarze pozytywne, a nawet entuzjastyczne – że pomysł „zanim przejdziesz, pomachaj kierowcy” to świetny sposób na poprawę bezpieczeństwa na drogach. Zwłaszcza warto go polecać dzieciom.

 

Nowa świecka tradycja

Od lat jeżdżę samochodem – znacznie mniejszym niż norweska ciężarówka – i dobrze wiem, że martwe pole naprawdę istnieje (informacja potwierdzona dwiema stłuczkami) i że wiele dzieci ma problem z upewnieniem się, kiedy można bezpiecznie przejść przez ulicę. Parę razy zdarzyło mi się też jako pieszej zagapić się i omal nie wpaść pod koła samochodu. Poza tym mam troje dzieci, które same wracają ze szkoły. Dlatego byłabym bardzo zadowolona, gdyby w Polsce przyjął się zwyczaj machania do kierowców. Nawet gdyby mnie samą albo moje dzieci czasami bolały ręce od tego machania. Zresztą kierowcy w Polsce też coraz częściej sami robią coś podobnego – wykonują zapraszający gest do innych kierowców albo pieszych, których zachęcają do przejścia czy przejechania.

Czy to jest możliwe? Jak z każdym nowym zwyczajem, pewno byłoby to trudne. Ale może warto spróbować?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail