Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Beata Kołodziej: kobieta nie jest wisienką na torcie, jest inspiracją [wywiad]

KOBIETA
Igor Rand/Unsplash | CC0
Udostępnij

Kobieta nie jest powołana do tego, żeby mężczyznę zmieniać podług schematu, który ma w głowie. Nie ma też być dla niego zdobyczą, nie ma podawać mu się na tacy, ani nie ma być wisienką na torcie, którą się ostatecznie zjada - mówi Beata Kołodziej.

Katarzyna Matusz-Braniecka: Spotykam singielki, które cierpią z powodu samotności, ale też dlatego, że bliscy ciągle dopytują o to, kiedy wyjdą za mąż. Co robić?

Beata Kołodziej*: Trudno się tym całkiem nie przejmować, dlatego, że to nas zewsząd otacza. Jednak pamiętajmy, że kobieta, nawet ta, która żyje sama, nie jest sama. Człowiek nigdy nie jest sam, pod warunkiem, że jest w relacji z Bogiem. Kiedy od Boga się odwraca, albo nie wie, że można wejść w relację z Nim, jest prawdziwie samotny.

Kobieta, która nie ma męża, jest taką samą kobietą, jak ta, która męża ma. Stan samotności jest stanem podstawowym, źródłowym u człowieka. Trzeba mieć powód, żeby z tego stanu zrezygnować i dobrze byłoby, żeby to był dobry powód (śmiech), a nie taki, że społeczeństwu się podoba, że żyjemy w parach.

 

Czy musimy czuć się wewnętrznie gotowe do wejścia w relację?

Jeżeli kobieta poczuje się wewnętrznie wolna i zadba o dobrą relację sama ze sobą i z Bogiem, o poczucie własnej wartości i godności, to wtedy uzyskuje wolność wewnętrzną, która umożliwia jej wejście w relację z mężczyzną. Wchodzi w nią w sposób mądry i ustawia sprawę od początku dobrze.

Jeżeli zależy nam na trwałości małżeństw, to nie powinniśmy młodych ludzi wpychać w myślenie, że małżeństwo jest jedyną właściwą opcją. Człowiek może realizować powołanie do miłości na wiele sposobów.

 

Spotykamy w końcu mężczyznę, który nam się spodobał i chcemy budować z nim relację. Od czego zacząć?

Od siebie. Również w relacjach zasadniczą pracą, jest praca nad sobą. Jeżeli jest ona wykonywana dobrze i systematycznie, to jest zaraźliwa. Kobieta nie jest powołana do tego, żeby mężczyznę zmieniać podług schematu, który ma w głowie. Nie ma też być dla niego zdobyczą, nie ma podawać mu się na tacy, ani nie ma być wisienką na torcie, którą się ostatecznie zjada.

Ma być inspiracją, by stał się lepszym człowiekiem. I to jest wzajemne. Również mężczyzna, którego podziwiamy i kochamy jest dla nas inspiracją i motywacją do pracy nad sobą. Na tym polega główna siła relacji miłości, że nawzajem siebie inspirujemy, żeby stawać się lepszymi ludźmi, stworzyć dzięki naszej relacji coś, co nas przerasta, co jest większe od nas samych.

 

Wydaje nam się, że dobrą drogą do małżeństwa jest wspólne zamieszkanie, ale tak się nie dzieje. Okres wspólnego mieszkania się przedłuża, kobiety czują się oszukane, mężczyźni nie rozumieją, dlaczego?

Nie da się nauczyć pływać bez wody. Jeżeli jesteśmy w relacji, która nie jest małżeństwem, czyli w której nie obiecujemy sobie miłości, wierności, tego, że nie opuścimy się do śmierci, to nie jesteśmy w wodzie. Miłość to decyzja serca, która jest trwalszą, mocniejszą, silniejszą i głębszą, niż powierzchowne uczucia i emocje.

Na miłości, która jest decyzją, możemy coś budować. Jeżeli mówimy tak: decydujemy się być ze sobą, bo jest nam dobrze, wygodnie, fajnie, ale nie jesteśmy dla siebie ważni na tyle, aby podjąć zobowiązanie trwałe, to przepraszam, ale to jest utrwalanie postaw niedojrzałych. Żeby miłość przetrwała w małżeństwie, nie możemy mieć postawy egoistycznej, musimy dać z siebie o wiele więcej.

 

Trzeba wziąć pod uwagę, że są osoby niewierzące, które nie postrzegają małżeństwa jako sakramentu.

One w sposób naturalny wchodząc w relacje, próbują dać z siebie jak najwięcej. Nie twierdzę, że to jest niemożliwe. Wszelka miłość jest z Boga, człowiek, który jest niewierzący, ale kocha naprawdę, również czerpie z miłości Bożej. Rzecz polega na tym, że małżeństwo jako struktura, jest pomyślane właśnie dla ochrony miłości.

 

W małżeństwie też wiele się może zdarzyć.

Jeżeli dobrze ustawimy myślenie odnośnie małżeństwa, jeżeli będziemy pamiętali, że jesteśmy powołani do miłości z Bogiem, a potem z innymi ludźmi, to się nie zgubimy. Życie jest takie piękne i wspaniałe, dlatego, że niesie ze sobą wyzwania, które sięgają tajemnicy życia i śmierci.

Bywają one trudne, wstrząsające i niosą ze sobą cierpienie. To nadaje życiu pewnego blasku i wartości. Do takich spraw potrzebni są dojrzali ludzie – mężczyźni i kobiety, a nie dzieci, które bawią się zapałkami.

 

Jak poznać, że nasz kandydat będzie dobrym mężem i ojcem?

Przede wszystkim nie może to być osoba, która rzuca słowa na wiatr, obiecuje i nie dotrzymuje słowa, czy lekko traktuje innych. Musi być wiarygodna. Wiem, że we współczesnych czasach lansowany jest ideał wiecznego chłopca, który nigdy nie dorasta, zawsze się bawi, jest piękny, wesoły, nigdy nie jest do końca poważny. Jednak życie to nie film i niesie ze sobą konkretne wyzwania.

 

Mamy nie być ani królową, ani niewolnicą, lecz najprawdziwszą wersją siebie, prawda?

Dokładnie tak. Tytuł książki „Królowa czy niewolnica?” zaproponowało wydawnictwo i spodobał mi się ten trop, ponieważ zdałam sobie sprawę, że szczególnie młode osoby postrzegają go jako wybór: albo królowa, albo niewolnica. Chciałam pokazać absurd jednej jak i drugiej roli.

Sięgnęłam do Pieśni nad pieśniami i zdałam sobie sprawę, że jest to najpiękniejszy opis miłość Boga i Kościoła opisany na podstawie miłości oblubieńczej mężczyzny i kobiety. Oblubieniec zwraca się do swojej wybranki: siostro, przyjaciółko i oblubienico. To są te trzy role, które realizujemy w relacji miłości do mężczyzny naszego życia. Dla kobiety są najistotniejsze, tego nam potrzeba. Jak pójdziemy tym torem, nie pobłądzimy.

 

*Beata Kołodziej – pisarka, autorka książek dla dzieci, scenarzystka i reżyserka. Prowadzi warsztaty poświęcone relacjom i tematyce kobiecości. Z wykształcenia biolog. Prywatnie szczęśliwa żona, mama i babcia. Najnowsza jej książka „Królowa czy niewolnica? Dlaczego sposób w jaki dotąd budowałaś relacje nie działa?” będzie miała swoją premierę 18 czerwca 2019 r. w wydawnictwie RTCK.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail