Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Pokój na świecie zaczyna się od pokoju w moim i twoim sercu

WDZIĘCZNOŚĆ
Analise Benevides/Unsplash | CC0
Udostępnij

Mieć tolerancję na czyjąś nietolerancję. Oto jest wyzwanie. Wyzwanie i wezwanie do wprowadzania pokoju na świecie. Bo jak deprawacja świata zaczyna się w moim sercu, tak i pokój na świecie zaczyna się w moim sercu.

W lipcowe popołudnie w Warszawie, jedno z tych mniej gorących, wysiadam na stacji metra Politechnika i biegnę na autobus w stronę Pragi. Tuż przy schodach pnących się ku Trasie Łazienkowskiej słyszę dość głośny kobiecy głos: „Co to za moda z tymi podartymi spodniami?! Ja na to nie mogę patrzeć! TO JEST OKROPNE!!!”.

Odwracam głowę, już stawiając kolejne kroki na schodach i wzrokiem odnajduję osobę, która właśnie zareagowała na moje ubranie. Jedzie ruchomymi schodami w górę i też już na mnie patrzy. Widzi, że ją widzę. Patrzymy sobie w oczy. Uśmiecham się do niej i lecę dalej.

 

A mogłam jej coś odpalić…

A mogłam jej coś odpalić. Że jak się nie podoba, to może niech nie patrzy. No co, w końcu dzisiaj tak się chyba odpowiada, jak ktoś czegoś nie toleruje. Naczytałam się w internecie komentarzy, to trochę wiedzy mam. Że się nie dyskutuje, nie słucha i nie odpowiada, nie próbuje zrozumieć, o współczuciu i przebaczeniu nie wspomnę. Tylko się ładuje amunicję i strzela. I albo idzie dalej bez myśli czy tam ktoś ranny może, albo się czeka na cios i przeładowuje karabin, aby walić dalej.

 

Milusie słowo – hejt

Dużo się hejtu przelewa w mediach. Takie miękko brzmiące słowo na to mamy – hejt. Już nam nawet spowszedniało. Przykre, że NIENAWIŚĆ nam spowszedniała. Ale trudno się dziwić, kiedy jest jej tyle, że aż nie wiadomo co robić, by ją zatrzymać. Ofiary nienawiści, jeśli nie przebaczą, w końcu też zaczynają nienawidzić. To jest wąż zjadający własny ogon. Widzimy ten przykry spektakl codziennie reżyserowany przez wpływowe osoby w naszym kraju.

 

Prawo do nietolerancji

I właśnie w momencie, kiedy byłam przytłoczona tą „wojną” na naszym polskim podwórku, bezradnie rozkładając ręce, szukałam jakiegoś wyjścia. I zostało mi dane to zdarzenie z kobietą w metrze. To była łaska, bo ja nawet nie musiałam jej przebaczać. Mnie po prostu jej słowa nie dotknęły. Nie uraziły. Nie mówiła do mnie, nie nazwałam mnie żadną inwektywą. Uważam, że miała zwyczajne ludzkie prawo poczuć złość, frustrację i wyrazić to na głos. Swoją nietolerancję.

A ja miałam akurat tę łaskę mieć tolerancję na jej nietolerancję. I poczułam ulgę, że to jest właśnie antidotum. Że pokój na świecie, pokój w Polsce mogę wprowadzać, nie pouczając innych komentarzami na Facebooku, ale dbając o pokój w moim sercu. I ten pokój okazywać.

 

Zapalać światła

Każde słowo, każdy gest zostawia w drugim człowieku ślad. Zostawia ślad we wszechświecie. Albo gasi światło i przynosi mrok, albo je zapala. Przedwczoraj poszłam na koncert gospel. Nagle starsza kobieta tonem nie znoszącym sprzeciwu powiedziała żebym nie klaskała nad jej uchem, bo jej jest za głośno. Mogłam powiedzieć „przecież to jest koncert GOSPEL, tu się klaszcze” albo „to może pani się przesiądzie w inne miejsce?”. Ale nie.

Przeprosiwszy, zrobiłam krok w tył i klaskałam ciszej. Nie powiem, żebym miała taki pokój w sercu jak w poprzedniej sytuacji. Ale zdecydowałam, że się powstrzymam i nie dodam od siebie do tego jadu zwanego hejtem. Myślę, że zwyciężyłam jakąś mikrowojnę. Nie zgasiłam światła. Może dzięki temu jest o jakiś nanogram więcej pokoju na świecie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail