Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Ta jedna rzecz pomoże ci przebaczyć rodzicom

Udostępnij

Nie prowadziłam jeszcze procesu psychoterapeutycznego, który byłby pozbawiony kontekstu dotyczącego rodziny pochodzenia klienta. Tytułowe pytanie pada bardzo często i czasami cierpiąca osoba bardzo długo szuka na nie odpowiedzi.

Na początek należy zastrzec, że każdy człowiek, który czuje, że w jego relacji z rodzicami coś się nie układa, inaczej rozumie wybaczenie. Każdy z nas ma również inną wrażliwość i każdy ma do wybaczenia działania rodziców o różnej wadze.

Chcę się z wami podzielić przemyśleniem, które być może przyda się w zrozumieniu rodziców. Wydaje mi się, że jeśli poważnie chce się podejść do tematu wybaczania, jednym z kroków do osiągnięcia tego celu jest właśnie zrozumienie rodziców, ich sytuacji i historii.

 

Marlena (20 l.), rok 1986

Właśnie się dowiedziałam, że jestem w ciąży. Po prostu bolał mnie brzuch. Poszłam do lekarza, wykonał badanie i okazało się, że to trzeci miesiąc. Nie miałam pojęcia, co robić. Rodzice mnie chyba zabiją. Muszę powiedzieć Krzyśkowi. Co on powie?

Szybki ślub. Jakieś mieszkanie komunalne, załatwione po znajomości. Jeden pokój z kuchnią bez łazienki. Nie przestałam palić. Lekarze mówili, że w trakcie ciąży to nawet nie wolno rzucać. Poza tym stres duży. Po kilku miesiącach przyszła na świat Beata. Krzysiek był średnio zadowolony. Chciał syna. Chodził do pracy, dzieckiem nie zajmował się wcale. Mała płakała, chciała, żebym ją nosiła, a wszyscy mi mówili „nie noś, bo się przyzwyczai”.

Zostawiałam ją w łóżeczku, nie miałam siły do niej wstawać. Nic nie mogłam zrobić w ciągu dnia, bo płakała i była marudna. Nawet na chwilę nie mogłam jej odłożyć. Krzyczałam na nią i kłóciłam się z Krzyśkiem. A on tylko wrzeszczał na mnie, że dziecka nie potrafię uspokoić.

 

Beata (28 l.), rok 2014

Po ślubie jesteśmy już rok i baliśmy się, że coś jest nie tak, ale na szczęście jestem w ciąży. Jesteśmy szczęśliwi. Wszystkim już powiedziałam. Dołączyłam chyba już do 10 grup o macierzyństwie na Facebooku. Chcę się dobrze przygotować.

Mijają miesiące. Przygotowujemy pokój dla malucha. Mieszkanie kupiliśmy zaraz po ślubie. Na kredyt, ale dobrze sobie radzimy. W brzuchu córeczka. Bardzo się ucieszyliśmy na tę wiadomość, choć płeć w ogóle nie była dla nas istotna.

Na świat przyszła Maja. Dawid starał się pomagać mi, jak tylko mógł, ale w karmieniu piersią nie mógł mnie zastąpić. Po kilku tygodniach przyszło zmęczenie, zdenerwowanie. Stałam się trochę nerwowa, czasami złościłam się na Maję. Wtedy Dawid starał się przejąć córkę chociaż na chwilę.

Dwie historie, różne możliwości

Historia Beaty mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej, gdyby nie to, że przeszła swoją terapię, odnalazła wsparcie i dobro poza swoją rodziną. Dużo czytała o relacjach rodzinnych. Miała możliwości: wiedzę, nowe technologie, dostęp do informacji i specjalistów.

Nie można tego powiedzieć o Marlenie. Właściwie nie miała nikogo. Gdy urodziła Beatę, sama była jeszcze dzieckiem. Ciąża ją zaskoczyła, mąż okazał się niewspierający. A może w ogóle by za niego nie wyszła, gdyby dziecko nie pojawiło się w jej brzuchu?

Kiedy Beata była na swojej psychoterapii, dzięki pytaniom i zadaniom, jakie dawał jej psychoterapeuta, była w stanie lepiej poznać i zrozumieć sytuację swojej matki. Skoro ona sama, mając wokół siebie super męża i wsparcie, nie dawała sobie czasami psychicznie rady z córką, to co miała powiedzieć jej matka?

Nie podzieliłam się z wami tą historią, aby kogokolwiek usprawiedliwiać. Wiem dobrze, że i dzisiaj jest wiele rodziców, którzy nie mają łatwo i nadal powielają negatywne wzorce. Napisałam ten artykuł w nadziei, że trafi on do wszystkich tych, którzy akurat zmagają się z sytuacją wybaczania i może w jakiś sposób te słowa otworzą ich na inną perspektywę.

Czytaj także: Wybaczenie uwalnia nasze serca i pozwala nam zacząć od nowa. Przebaczenie daje nadzieję. Bez przebaczenia Kościół nie rozwija się.

Czytaj także: „Przepraszam” i co dalej? Czyli jak można skrzywdzić kogoś, kto prosi nas o przebaczenie

Czytaj także: Brak przebaczenia to Twój cichy zabójca. Jak go pokonać?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail