Aleteia logoAleteia logoAleteia
wtorek 05/03/2024 |
Św. Jana Józefa od Krzyża
Aleteia logo
Dobre historie
separateurCreated with Sketch.

Jak siostra Julia pokonała „klątwę” i uratowała tysiące ludzi

JULIA AGUAR

Foto: Ana Palacios | anesvad.org

Dolors Massot - 22.11.19

Przeczytajcie, dlaczego siostrę Julię Aguiar nazywa się „aniołem Beninu”.
Wielki Post to czas modlitwy i ofiary.
Pomóż nam, abyśmy mogli służyć Ci
w tym szczególnym okresie
Wesprzyj nas

Siostra Julia Aguiar spędziła w Beninie już ponad 40 lat. Jak mówi, do tego małego zachodnio-afrykańskiego państwa zaprowadził ją sam Bóg.

Był 1966 rok, gdy tamtejsi kamilianie (wspólnota założona przez św. Kamila de Lellis) poprosili o dodatkowe siły w prowadzeniu szpitala. W tym czasie s. Julia przebywała w Hiszpanii. Urodziła się w Ourense. Jako 14-latka usłyszała głos Boga i wstąpiła do Zgromadzenia Służebnic Matki Dobrego Pasterza. „Chciałam oddać moje życie Bogu i ubogim, ale oczywiście nie miałam pojęcia, jak to się wydarzy” – mówiła w wywiadzie. Nim skończyła 18 lat, wyjechała (za zgodą rodziców) do Wenezueli. Miała zostać misjonarką w Ameryce Łacińskiej.

JULIA AGUAR
Elssie Ansareo | anesvad.org

Niestety, z powodu choroby musiała wrócić o ojczyzny. W tym czasie pracowała jako nauczycielka i postanowiła wziąć udział w szkoleniu pielęgniarskim. Zdała sobie sprawę, że Bóg chce, by jej talent został wykorzystany w Afryce. Znów powiedziała „tak”.

Natychmiast odpowiedziałam, że jestem gotowa. 

Benin. Trudności polityczne

Dotarła do Kotonu w 1975 roku, w momencie, gdy kraj przechodził serię zamachów stanu. Ich celem miało być wprowadzenie jednopartyjnego systemu marksistowsko-leninowskiego. W środku tej burzy przemocy pracowała w Zagnanado, u boku anestezjologa o. Christiana Steunou, także misjonarza. Mieli ten sam cel: „zdrowie ubogich i pragnienie dawania świadectwa Bożej miłości do wszystkich”.

JULIA AGUAR
Foto: Ana Palacios | anesvad.org

Julia Aguiar vs. przesądy

Siostra Julia Aguiar stanęła w obliczu choroby, która nękała ludność. „To był wrzód Buruli, powodujący ciężkie niepełnosprawności”. W Beninie cierpiący na niego uznawani byli za ofiary klątwy i traktowani jak pariasi. Nikt się nimi nie zajmował. 

W szpitalu s. Julia badała chorobę i stworzyła system jej zwalczania. Musiała pokonać uprzedzenia, przesądy i brak środków finansowych. Jednak wiedza i poświęcenie zatriumfowały do tego stopnia, że gdy w Yamoussoukro (Wybrzeże Kości Słoniowej) odbył się Pierwszy Międzynarodowy Kongres w sprawie owrzodzenia Buruli, organizacje międzynarodowe, takie jak WHO, wykorzystały jej fotografie pacjentów do pokazania procesu zdrowienia.

JULIA AGUAR
@franciscanasDP

Nasz upór w leczeniu tych pacjentów stał się źródłem ogromnych postępów w walce z tą plagą – wyjaśnia s. Julia.

Dzięki swojej wiedzy zarówno w zakresie diagnozowania, jak i leczenia wrzodu Buruli, s. Julia stała się tutaj autorytetem. W 2009 roku Uniwersytet w Neapolu przyznał jej tytuł doktora honoris causa w dziedzinie medycyny i chirurgii.

W 2018 roku otrzymała Nagrodę Honorową Anesvad i po raz kolejny podziękowała komisji konkursowej za „udzielenie głosu tym którzy go nie mają”.

Dzieci odrzucone z powodu „magii”

Witalność s. Julii Aguiar sprawia, że nadal pracuje w Beninie. W 2019 roku założyła ośrodek dla dzieci z niepełnosprawnościami i zaburzeniami ruchowymi. „Często te dzieci są zabijane przy urodzeniu, bo uznaje się je za czarowników, którzy zakłócą zdrowie własnej rodziny… Ale te dzieci także chcą żyć. Wszystko, co musisz zrobić, to zostać z nimi przez jeden dzień, aby to zrozumieć!”.

JULIA AGUAR
Foto: Ana Palacios | anesvad.org

Jesteśmy uprzywilejowani

Siostra Julia prosi nas, żyjących na innych szerokościach geograficznych, abyśmy pamiętali o Beninie i zobaczyli, jak możemy wesprzeć pracę ludzi, którym bezpośrednio pomaga.

„Ubodzy potrzebują naszej pomocy… Ubodzy potrzebują twojego wsparcia, Bożego wsparcia! Wszyscy [w Europie] jesteśmy uprzywilejowani i mamy obowiązek o tym myśleć – nie po to, by czuć się winnymi, ale by zakasać rękawy i coś zrobić – każdy z nas, każdy na własnym poziomie i zgodnie z tym, co mówi nam nasze serce… Dziękuję tym, którzy nam pomagają, a zwłaszcza dziękuję Bogu” – podsumowuje.


ELŻBIETA, WŁADYSŁAW STELMASZYK

Czytaj także:
Przeszli na emeryturę i zamiast odpoczywać, jadą na misje do Kamerunu


BROŃ

Czytaj także:
Ks. Jan Czuba: polski misjonarz, którzy zginął w obronie swojej parafii


MISJONARZE

Czytaj także:
Święci, którzy mieszkali w sąsiednim pokoju: raport o krwawej ofierze polskich misjonarzy

Tags:
dobra historiamisjepomoc
Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail