Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Mniszki i mnisi, którzy pracują pośród nas: Chcemy pokazać, że Bóg kocha i jest z ludźmi w mieście

MONASTYCZNE WSPÓLNOTY JEROZOLIMSKIE
Kamil Szumotalski/ALETEIA
Udostępnij

Wspólna modlitwa, wspólne życie, wspólny portfel i prostota codzienności. „Podejmujemy pracę na pół etatu. Chcemy zmagać się tak jak mieszkańcy miast i swoją obecnością pomóc ludziom odkryć, że Bóg ich kocha, jest z nimi w mieście, i że ich nie opuścił”.

Kościół jest dobry” to adwentowa akcja portalu Aleteia.pl. W czasie, gdy w naszej wspólnocie braci i sióstr wierzących doświadczamy tak wielu trudności, skandali i zgorszenia, chcemy pozostać przestrzenią, która nie zapomina o tym, co dobre i piękne w Kościele. To tu – mimo wszystko – płynie Źródło życia i nadziei. Na naszych stronach znajdziecie więc artykuły i historie o akcjach, wspólnotach, organizacjach i osobach świeckich lub duchownych, które – jak światła w świątyni – rozświetlają przestrzeń Kościoła.

 

Założyciel Wspólnot Jerozolimskich Pierre-Marie Delfieux podczas pobytu na pustyni zrozumiał, że chce być mnichem w Paryżu. O tym skąd się wzięły, jak funkcjonują na co dzień i dlaczego są „Jerozolimskie” opowiada nam s. Joanna Hertling MWJ z warszawskiego klasztoru.

Dorota Szumotalska: Co kryje się pod nazwą Monastyczne Wspólnoty Jerozolimskie?

S. Joanna Hertling MWJ: Określenie „monastyczne” odnosi do korzeni, z których czerpie nasz charyzmat, czyli do początków tradycji życia pustelniczego, które rozpoczęło się na pustyni w IV w. Chcemy także wzorować się na tych, którzy żyli we wspólnotach w Jerozolimie zaraz po Chrystusie. W tym słowie wyraża się nasze pragnienie radykalnego życia w modlitwie, w poszukiwaniu Boga i w zmaganiu się ze złem.

Czytaj także: Jak prowadzić głębokie życie duchowe w mieście? Mniszka, która żyje w centrum stolicy

Przyjęta przez nas forma życia ma charakter wspólnotowy, prawie rodzinny, na czym zależało założycielowi o. Pierre-Marie Delfieux. Chciał stworzyć mniejsze, kilkunastoosobowe fraternie, które pozwalają na uproszczony sposób życia, jak między braćmi i siostrami.

W nazwie posługujemy się określeniem „Jerozolimskie” ze względu na nasz charyzmat, czyli życie w wielkich miastach, które są duchowymi pustyniami. Odwołujemy się do Jeruzalem, które jest miastem-matką. Jest ono szczególne dla trzech religii monoteistycznych, a w Biblii stanowi miejsce ważnych wydarzeń oraz jest symbolem opisanym w Apokalipsie. W Jerozolimie Jezus nauczał, umarł i zmartwychwstał. Tam został dany uczniom Duch Święty.

Jak zaczęła się historia Wspólnot?

Zacznę od historii o. Pierre-Marie. Kiedy był księdzem diecezjalnym, nosił w sercu pragnienia, których nie mógł zrealizować w życiu kapłańskim. Nie widział siebie także w tradycyjnej strukturze zakonnej, takiej jak na przykład u benedyktynów, gdzie na czele wspólnoty stoi opat, a klasztor może liczyć bardzo wielu braci. Chciał wspólnej modlitwy, wspólnego życia, wspólnego portfela. Jednocześnie prostoty życia w braterstwie.

Z tymi pragnieniami pojechał na pustynię, gdzie spędził dwa lata, czytając Słowo Boże, trwając na adoracji i odprawiając Eucharystię. Co niedzielę spotykał się z Małym Bratem Jezusa, który mieszkał w pustelni oddalonej o 30 minut drogi. Wspólnie odprawiali mszę świętą, a następnie świętowali, co w warunkach pustyni polegało na otwarciu puszki konserw.

Zrodziła się między nimi przyjaźń. Pewnego dnia brat pokazał mu artykuł, w którym kardynał François Marty wołał o mnichów dla Paryża. Wtedy dla Pierre-Marie wszystko stało się jasne. Zrozumiał, że chce być mnichem w Paryżu.

Zobaczcie na naszych zdjęciach, jak żyją Wspólnoty Jerozolimskie:

Wydaje się, że monastyczne życie mnicha w mieście jest niesamowicie utrudnione. Dlaczego wspólnoty powstają w miejscach pełnych hałasu, pośpiechu, krzykliwej reklamy?

Kiedy byłam w nowicjacie, zapytałam Pierre-Marie, po co pojechał na pustynię. Odpowiedział mi: „Pojechałem, żeby doświadczyć, kiedy już nie ma nic, że Bóg jest. Kiedy byłem na pustyni, zrozumiałem, że pustynia geograficzna jest piękna i równocześnie straszna – można na niej stracić życie. Jednak zrozumiałem, że najstraszniejszą pustynią są wielkie miasta, gdzie ludzie, którzy są powołani do życia w przyjaźni, do wspólnoty, do braterstwa umierają z osamotnienia, pośród obojętności, że miasto jest miejscem, gdzie jest dużo przemocy, okrucieństwa”.

Pierre-Marie chciał być pośród ludzi, aby na pustyni miast szukać Boga i walczyć z diabłem, który jest wokół, i który przede wszystkim jest w sercu każdego człowieka.

Chcemy być pośród ludzi. Dlatego na przykład podejmujemy pracę na pół etatu. Chcemy zmagać się tak jak mieszkańcy miast i swoją obecnością pomóc ludziom odkryć, że Bóg ich kocha, jest z nimi w mieście, i że ich nie opuścił.

Wyjątkowe jest też to, że spotykacie się na modlitwie razem, siostry i bracia.

Mieszkamy obok siebie, w dwóch wspólnotach. Dla wielu osób jest to świadectwo, że mężczyzna i kobieta mogą tworzyć czyste relacje.

Stajemy razem przed Panem na liturgii. Jednak nasza codzienność także naznaczona jest trudnościami, bo jesteśmy tylko ludźmi. I wtedy chcemy dawać świadectwo wierności i wytrwałości w świecie, w którym ludzie łatwo się poddają i rozstają.

Czy wasze klasztory są otwarte na ludzi żyjących w miastach?

Istnieje możliwość zobaczenia naszego życia z bliska, odbycia indywidualnych rekolekcji. Mogą do nas przyjechać siostry zakonne, panie i dziewczyny, a do braci zapraszamy księży, mężczyzn i chłopców.

Czytaj także: „Widząc uśmiech dzieci, wiem, dla kogo to wszystko robię i że warto” [wywiad]

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail