Aleteia

Zmarł Adam Słodowy. „Jego program przenosił mnie do innego wymiaru, współczesnego DIY”

ADAM SŁODOWY
Jan Bogacz TVP SA/TVP/East News
Udostępnij

Dzięki Adamowi Słodowemu powstała moja plastikowa motorówka napędzana silniczkiem od walkmana, oświetlenie do bazy wojskowej żołnierzyków czy godło Polski z brystolu.

W wieku 96 lat zmarł Adam Słodowy, popularyzator nauki i legendarny prowadzący program „Zrób to sam”, który był nadawany w telewizji przez 24 lata (1959–1983), najpierw w ramach „Ekranu z bratkiem”, później jako część niedzielnego „Teleranka”. Na programie Słodowego wychowały się całe pokolenia majsterkowiczów.

 

Zmarł Adam Słodowy. „Jego programy przenosiły do innego wymiaru”

Jego odejście to dla mnie coś niezwykle osobistego. Co prawda nigdy osobiście się nie poznaliśmy, ale programy w telewizji, jak i cudowne książki przenosiły mnie do innego wymiaru – nazwalibyśmy to współcześnie świata do it yourself (DIY).

To dzięki niemu często połamane czy wysłużone zabawki stanowiły materiał na coś NOWEGO. Pamiętam, jak z kolegami wybiegaliśmy po lekcjach do biblioteki, by zarezerwować chociaż na tydzień tę książkową „obecność” Słodowego w domu – nie było wtedy punktów ksero, a każdy chciał choć przez chwilę poczuć się majsterkowiczem.

Wspomniana niebezpośrednia obecność pana Adama rozwijała pasję, umiejętności manualne, wyobraźnię i parcie do celu – zbudowania czegoś z niczego, nadania „życia” starym rzeczom. To dzięki niemu powstała moja plastikowa motorówka napędzana silniczkiem od walkmana (poświęciłem na to sprawny sprzęt, sic!), tak powstało oświetlenie do bazy wojskowej moich żołnierzyków czy też przepiękne godło Polski z brystolu z cudownie wyprofilowanymi trójwymiarowo skrzydłami.

 

Adam Słodowy. „Był dla mnie jak ojciec czy dziadek”

Dziś sam mam niespełna czterdzieści lat, ale ten „mały chłopiec”, majsterkowicz, który wyrósł na programach Słodowego, wciąż we mnie jest. Wiem, że wielu ojców wprowadza swoje dzieci w świat majsterkowania. Jak w poezji, „Non omnis moriar”, tak pan Adam niczym Horacy majsterkowania pozostanie dzięki swojej twórczości na długo. To wychowawca pokoleń – dla mnie, małego wtedy chłopca, był jak ojciec, dziadek, który przekazywał cenną wiedzę i umiejętności.

Od jakiegoś czasu wprowadzam swojego synka w tajniki majsterkowania. Wierzę, że te pierwsze kroki zaowocują w przyszłości – ma dopiero 4 lata, ale już widać w jego oczach iskierkę radości, kiedy stworzymy coś RAZEM. Zabawki zrobione własnoręcznie, wszelkie naprawy sprzętu, to coś co bardzo cieszy i daje satysfakcję, uczy dbałości o detal, koncentracji. Wszystko po to, by nie pójść na łatwiznę i nie poddać się myśli kupna czegoś gotowego ze sklepowej półki.