Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
wtorek 11/05/2021 |
Św. Mamerta
home iconStyl życia
line break icon

Maciej Miecznikowski: Marzenia nie spełniają się same [wywiad]

MACIEJ MIECZNIKOWSKI

Tadeusz Wypych/REPORTER

Katarzyna Matusz - 13.01.20

Myślę, że Bóg jest obecny w moim życiu, ale czasem musi złapać mnie za ramię, jak dobry przyjaciel, którego w pośpiechu nie zauważyłem na ulicy - mówi Aletei Maciej Miecznikowski.

Zanim się spotkaliśmy, znałam twórczość kultowego zespołu „Leszcze”, potem oglądałam Macieja Miecznikowskiego w programie „Tak to leciało”, słuchałam utworów realizowanych wspólnie z Piotrem Rubikiem, podziwiałam go na scenie „Teatru Kamienica”, w którym występował razem z Emilianem Kamińskim i Olafem Lubaszenko w spektaklu „Kolacja na cztery ręce”. Potem zaskoczył mnie swoim projektem patriotycznym „Wyśpiewać 100 lat Niepodległości”. Wydarzenie było wspaniałe, publiczność domagała się bisów, a na koniec ustawiła się długa kolejka do wspólnych zdjęć i po autografy. Na rozmowę przyszedł czas podczas późnego obiadu.   

Katarzyna Matusz-Braniecka: Podczas koncertów wspominasz o swojej rodzinie, o mamie, co wziąłeś od niej najcenniejszego?

Maciej Miecznikowski: Rodzina zawsze była dla mnie ważna. Teraz mam już swoją, czyli tę najważniejszą, ale zawsze chętnie wracam do mojego domu rodzinnego, do wsi, z której pochodzę. W ogóle z Kaszubami łączy mnie silna więź. Moja mama jest matematyczką, emerytowaną nauczycielką i dyrektorką szkoły. Jest poukładana i precyzyjna. Jak w zadaniu matematycznym. Jeśli robisz je poprawnie od początku do końca, to wynik musi wyjść prawidłowy. Im trudniejsza jest ta droga, tym sukces daje więcej satysfakcji. Tak myślę o swoich zadaniach w życiu i takie kobiety mi się podobają.

Co najbardziej cenisz w kobietach?

Inteligencję, pasję, poczucie humoru. Oprócz mojej mamy znam zresztą tylko jedną kobietę, moją żonę (śmiech). Najbardziej cenię w niej to, jak dużo wysiłku wkłada w pracę zawodową i bycie mamą jednocześnie. A że u niej wszystko musi być na najwyższym poziomie, przy czym wszystko ją ciekawi, wszystkiego by spróbowała, a dzieciom przychyliła nieba, no to gonitwa w moim domu trwa od wielu lat. Najważniejsze, że dzięki temu tematy do rozmowy się nie wyczerpują (śmiech).

Jaki jest przepis na szczęśliwe małżeństwo?

Przepisu nie znam, ale u nas sprawdza się ciekawość świata. Dzięki niej mamy do omówienia nie tylko nasze bieżące sprawy, ale wszystko, co może nas dotyczyć teraz i w przyszłości. A to jest bardzo pojemne, no bo bardzo dużo spraw wpływa lub wpłynie na nasze życie: od wyboru wójta, przez cenę baryłki ropy, po pożary w Australii. A na to nakładają się jeszcze marzenia. Tylko trzeba je cały czas uzgadniać, żeby były w miarę wspólne (śmiech).

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że pojawienie się dzieci wiele rzeczy uprościło…

Przestałem się zastanawiać, co mam robić. Grać, czy może nie grać, zostać czy może wyjechać. Przestałem mieć wątpliwości i przesadnie filozofować. Zdecydowałem, że jestem muzykiem i z tego żyję. Wyszło mi to na dobre nie tylko w sensie praktycznym, ale też przede wszystkim artystycznym. Gram, mam nadzieję, że daję ludziom radość, czyli że robię coś dobrego. Oni przychodzą, kupują bilety, płyty. A ja dzięki temu stale tworzę i czuję, że coraz lepsze rzeczy.

Sztuka to nie jest coś, co samo się robi. Wena nie towarzyszy codziennie żadnemu artyście, to nie jest ekspres do kawy, gdzie w przelocie naciskasz guzik. Dlatego jakieś mobilizujące ramy są konieczne. I w tym sensie rodzina daje napęd. Trzeba mieć codzienny plan, jakiś cel. Nie wystarczy talent, bo nawet największy można bardzo łatwo zaprzepaścić.

Obchodzisz jubileusz 30-lecia pracy artystycznej, zbliżają się też 20. urodziny zespołu „Leszcze”. Co planujesz, co planujecie razem?

Mamy dużo pomysłów. A mnie jak zwykle wszędzie pełno: teatry, gdzie gram w kilku spektaklach, koncerty plenerowe, w filharmoniach i kameralne recitale solowe, nowe nagrania. Opowiadam o tym czasem na swojej stronie na Facebooku. Ale rzeczywiście trzeba w tym roku koniecznie zorganizować jakieś muzyczne święto moje i „Leszczy”. Plan już się rodzi.

Angażujesz się w wielu dziedzinach. Co cię napędza w życiu?

Kontakt z ludźmi. Przede wszystkim z publicznością, choć tu czasem warunki nie pozwalają, dlatego ja zawsze podkreślam, że chcę być blisko widowni i chcę wszystko widzieć. A nie że jestem oślepiony światłami, a poza tym widzę ciemność (śmiech). Pod tym względem jestem chyba trochę nietypowy.

Często nie nazywam koncertów koncertami, tylko spotkaniami muzycznymi. Świadomie kładę akcent właśnie na spotkanie. Uwielbiam też spotkania i rozmowy za kulisami, z moimi kolegami. Prywatnie również dużo gadam, choć napędza mnie też cisza i o prawo do niej często walczę.

A jak jest z doświadczeniem Pana Boga w twoim życiu?

Niedawno miałem wypadek samochodowy. Zasnąłem za kierownicą. Na całej drodze był straszny tłok, a ja zjechałem na przeciwległy pas. Trafiłem idealnie pomiędzy dwa samochody i zjechałem na pobocze. Zupełnie nic nikomu się nie stało. Przeżyłem – to jako znak, że powinienem być bardziej uważny, przemyśleć parę spraw, bo bywam zagubiony, a przecież wciąż jeszcze mam tu coś do zrobienia. Myślę, że Bóg jest obecny w moim życiu, ale czasem musi złapać mnie za ramię, jak dobry przyjaciel, którego w pośpiechu nie zauważyłem na ulicy.

Marzysz jeszcze o występie z orkiestrą i Michaelem Buble?

Z orkiestrami występuję bardzo często. Jeśli marzenie zamienia się w cel i konkretne działanie, to okazuje się, że czasem się spełnia. A do Michaela po prostu nie zadzwoniłem (śmiech).

Czego ci można życzyć?

Wytrwałości.

Zatem tego ci życzymy.


ADAM STRUG

Czytaj także:
Adam Strug o rodzajach kolęd i o tym, jak je śpiewać (wywiad)


ADAM FIDUSIEWICZ

Czytaj także:
Adam Fidusiewicz przez trzy miesiące tańczył na Instagramie. Cel był jeden: pomoc potrzebującym! [wywiad]

Tags:
artyścimuzykawywiad
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
JAN PAWEŁ II, KARDYNAŁ RATZINGER
Katolicka Agencja Informacyjna
Benedykt XVI ujawnił, jak 2 razy powiedział „...
2
Gelsomino del Guercio
Nieznany stygmat, który sprawiał o. Pio największy ból. Wiedział ...
3
FUNDACJA GAJUSZ
Redakcja
11-miesięczna Tulisia szuka rodziny zastępczej. „Sprawa jest bard...
4
Agnieszka i Wojciech Amaro
Małgorzata Bilska
Siła wspólnej modlitwy i przyjaźń ze św. Szarbelem. Rozmowa z pań...
5
Padre Pio
Redakcja
O. Pio zobaczył Maryję obok siebie, towarzyszącą mu w drodze do o...
6
WIARA
Redakcja
Modlitwa dla ciebie na dziś 8 maja
7
ŚWIĘTY STANISŁAW MĘCZENNIK
Elżbieta Wiater
Święty czy zdrajca? Co nam mówi czaszka biskupa Stanisława?
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail