Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Zapracowani na śmierć. Pracoholizm to coraz powszechniejszy problem! [wywiad]

PRACOHOLIZM
Kanisorn Pringthongfoo | Shutterstock
Udostępnij

„Trudno być efektywnym, jeżeli pracuje się kilkanaście godzin na dobę. Jeżeli organizm jest zmęczony, wyczerpany, niewyspany. Osoby uzależnione od pracy są pełne niepokoju” – mówi psycholog i psychoterapeutka Kamilla Puławska.

Katarzyna Szkarpetowska: Czy można zapracować się na śmierć?

*Kamilla Puławska: Niestety tak. Pierwszy przypadek zgonu z powodu przepracowania odnotowano 51 lat temu. Zmarł wówczas 29-letni mężczyzna. Najczęstszą przyczyną śmierci w tym przypadku są dolegliwości układu krążenia. Statystyki podają, że w samej tylko Japonii z przepracowania i wiążącego się z nim stresu co roku umiera prawie dziesięć tysięcy osób.

Po czym poznać, że ktoś, lub my sami, jesteśmy uzależnieni od pracy?

W języku terapeutycznym mówimy, że pracoholizm to „dobrze ubrane” uzależnienie. Praca nie kojarzy nam się z czymś negatywnym, wręcz przeciwnie. Na każdym kroku słyszymy, jak jest ważna i uszlachetniająca. Od dziecka uczymy się w szkole, jak dużą wartość ma w życiu człowieka. Wzmacniamy te przekonania przysłowiami o etosie pracy.

Praca wiąże się z prestiżem społecznym, z uznaniem. Na kogoś, kto dużo pracuje, patrzymy z podziwem: „Jaki on pracowity. Jak dba o potrzeby rodziny. Jak się poświęca, angażuje”. To usypia czujność.

Osoba uzależniona odczuwa silną potrzebę, przymus wykonywania czynności związanych z pracą zawodową. Myśli pracoholika obsesyjnie krążą wokół spraw z nią związanych. I tak jak w przypadku uzależnienia od alkoholu czy narkotyków mówimy o głodzie substancji, tak w przypadku uzależnienia od pracy mamy do czynienia z przymusem jej wykonywania.

Kolejnym objawem, który świadczy o uzależnieniu, jest niekontrolowanie lub upośledzenie ilości czasu przeznaczonego na pracę. Osoba taka ma trudność w przerwaniu wykonywania obowiązków zawodowych, traci kontrolę nad czasem pozostawania w pracy i ilością zadań, które wykonuje. W sytuacji prób ograniczenia lub przerwania pracy odczuwa niepokój i rozdrażnienie. Samopoczucie to mija, gdy osoba wraca do obowiązków zawodowych.

Dlatego pracoholicy czują duży dyskomfort w czasie weekendów, urlopu, dni wolnych od pracy.  Uzależnieni od pracy zaniedbują swoje zainteresowania i alternatywne źródła przyjemności na rzecz pracy. Rezygnują z pasji i zainteresowań. Pracują pomimo szkodliwych strat, jakich doświadczają w obszarze zdrowia fizycznego, psychicznego czy relacji. Pracoholicy, wbrew pozorom, nie są też dobrymi pracownikami.

Nie są efektywni?

Trudno być efektywnym, jeżeli pracuje się kilkanaście godzin na dobę. Jeżeli organizm jest zmęczony, wyczerpany, niewyspany. Osoby uzależnione od pracy mają obniżony nastrój i są pełne niepokoju. Często nie potrafią współpracować, są nastawione wyłącznie na własne osiągnięcia. Powodują w pracy konflikty, ponieważ nie potrafią pracować w zespole.

Istnieje w uzależnieniach coś takiego jak mechanizm iluzji i zaprzeczeń. Na czym on polega?

Jest to psychologiczny mechanizm chroniący i podtrzymujący uzależnienie. Aby rozpoczął się właściwy proces terapeutyczny, ważne jest, aby pacjent zobaczył, jak w jego chorobie ten mechanizm funkcjonuje. Przejawia się on w różnorodny sposób.

W przypadku uzależnienia od pracy pacjent usprawiedliwia swoje zachowanie (nadmierną pracę) i je podtrzymuje, np. poprzez racjonalizowanie: „muszę utrzymać rodzinę”, obwinianie: „to przez szefa tyle pracuję, bo nakłada na mnie mnóstwo obowiązków”, zaprzeczanie: „wcale nie pracuję tak dużo”, fantazjowanie: „od jutra będę pracował mniej” itd. Dopiero realna ocena swojej choroby, niejako „stanięcie w prawdzie”, pozwala na dalszą efektywną pracę terapeutyczną.

Co właściwie powoduje, że uzależniamy się od pracy?

Bardzo często przyczyną pracoholizmu jest niskie poczucie własnej wartości. Jest ono często wynikiem niezaspokojenia potrzeb w okresie dzieciństwa. U takiej osoby kształtują się dysfunkcjonalne schematy, które w dorosłości automatycznie aktywują się, szkodząc nam. Jeżeli np. rozwinęliśmy schemat poszukiwania uznania czy bezlitosnych standardów, możemy być bardziej narażeni na uzależnienie od pracy.

Skłonność do zachowań kompulsyjnych oraz perfekcjonizm to kolejne przyczyny pracoholizmu. Osoba taka ma wysokie ambicje i problem z delegowaniem zadań. Nigdy nie jest finalnie zadowolona z efektów swojej pracy. Pracoholizm jest też strategią radzenia sobie ze stresem. Osoby „uciekają” w pracę, nie radząc sobie z trudnościami i relacjami. Do przyczyn należy zaliczyć również czynniki ekonomiczne jak bezrobocie, kryzys gospodarczy, dążenie do luksusu i kariery oraz pracę opartą na wynikach i terminach. 

Jak wygląda terapia osoby uzależnionej od pracy?

Terapię osoby uzależnionej od pracy może prowadzić osoba wykształcona w tej dziedzinie, czyli specjalista terapii uzależnień lub psychoterapeuta. Najskuteczniejszą formą terapii uzależnień jest terapia poznawczo-behawioralna. Praca w tym paradygmacie zakłada spotkania diagnostyczne i sesje terapeutyczne. W trakcie spotkań diagnostycznych przeprowadzamy z pacjentem wywiad kliniczny i diagnozujemy uzależnienie od pracy oraz ewentualnie inne współwystępujące zaburzenia (często zaburzenia lękowe, depresyjne). Następnie dokonujemy tzw. konceptualizacji przypadku pacjenta, starając się jak najpełniej zrozumieć jego problem, aby na końcu postawić cele terapeutyczne i zaplanować terapię.

W trakcie sesji terapeutycznych pracujemy na kilku płaszczyznach: zmieniamy myślenie (uelastyczniamy przekonania), zmieniamy zachowania. Duży obszar pracy związany jest z nazywaniem i przeżywaniem emocji, radzeniem sobie ze stresem itp. Podkreślamy w terapii, że choroba nie determinuje życia pacjenta. Choroba nie jest pacjentem. Jest pewną częścią, z którą możemy pracować, zmieniać ją i żyć w sposób satysfakcjonujący.

Czy odwołanie się do wiary, do duchowości, do Boga, może mieć znaczenie w procesie wychodzenia z uzależnienia od pracy?

To zależy, z jakiej perspektywy spojrzymy. Każdy z nas ma swoje rozumienie Boga i duchowości. Według mnie, katoliczki, jak najbardziej tak. Wskazane jest łączenie terapii psychologicznej z uczestnictwem w grupach samopomocowych, które dużą wagę przywiązują do rozwoju duchowego.

W 1983 roku w Stanach Zjednoczonych powstała Wspólnota Samopomocowa Anonimowych Pracoholików. W Polsce pierwsza taka grupa została utworzona w Gdańsku w 2013 roku. Grupy Anonimowych Pracoholików [AP] korzystają z założeń grup Anonimowych Alkoholików [AA] – programu „Dwanaście Kroków” oraz „Dwanaście Tradycji”.

Te programy zostały oczywiście odpowiednio zmodyfikowane na potrzeby osób uzależnionych od pracy. Dla przykładu: osoba uzależniona od alkoholu przyznaje, że jest bezsilna wobec alkoholu [krok pierwszy programu „Dwanaście Kroków AA”], osoba uzależniona od pracy przyznaje, że jest bezsilna wobec przymusu wykonywania pracy, obsesyjnych myśli o niej itd. Są to programy odwołujące się do Boga rozumianego jako Siły Wyższej, do wartości duchowych.

Nie jest tak, że osoby uzależnione, które nie wierzą w Boga, dla których duchowość nie jest ważna, są skazane na niepowodzenie. One również zmieniają swoje życie i zdrowieją. Mam jednak takie doświadczenie, że osobom, które w terapii odwołują się do wartości duchowych, jest po prostu łatwiej, widzą głębszy sens wprowadzania zmian, wierzą, że jest Ktoś, kto nad nimi czuwa. Ktoś, komu mogą powierzyć swoje życie i zdrowie.

*Kamilla Puławska – psycholog, psychoterapeuta, terapeuta uzależnień. Żona Marcina. Mama Franciszka, Łucji i Zosi. Mieszka w Wyszkowie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail