Aleteia

Asia Bibi w wywiadzie dla Aletei: Cały czas, w każdej chwili, miałam Boga w sercu

Udostępnij

„Tak, wybaczyłam im. Wybaczyłam te 10 lat w więzieniu, rozłąkę z rodziną. W głębi serca wybaczyłam im” – Asia Bibi spędziła w więzieniu 10 lat. Przy okazji wizyty w Paryżu zgodziła się udzielić nam wywiadu.

Przez te ostatnie 10 lat jej nazwisko było tysiące razy napisane, wypowiedziane i skandowane. Jej historię zna cały świat. To niesamowite wrażenie znać dobrze kogoś, kogo się nigdy nie spotkało!

Asia Bibi stała się symbolem walki z prawem przeciw bluźnierstwu w Pakistanie. Skazana na śmierć za to, że wypiła wodę z tego samego naczynia co muzułmanki, spędziła w więzieniu 10 lat, zanim ją uniewinniono.

A więc to ona, Asia Bibi. Pakistanka, matka i chrześcijanka, drobna  kobieta o niewiarygodnej sile, wielkiej odporności i głębokiej wierze. Od czasu jej wyjazdu z Pakistanu dotarło do nas niewiele informacji o jej nowym życiu. I nagle wiadomość: Asia Bibi przyjedzie do Francji!

Przez kilka kolejnych dni udzielała wywiadów i brała udział w oficjalnych spotkaniach. Przyjęła ją mer Paryża, Anne Hidalgo, która przyznała jej tytuł honorowej obywatelki miasta. Asia spotka się też w piątek z prezydentem Emmanuelem Macronem, do którego zwróciła się z prośbą o azyl polityczny we Francji.

Od kilku dni Asia jest filmowana, fotografowana. Wciąż odczuwa skutki długiego uwięzienia. Pomimo zmęczenia, uśmiecha się niestrudzenie. Choć jej odpowiedzi są krótkie, czasem lakoniczne, jej przyjazna i ciepła twarz, podobnie jak głębokie spojrzenie świadczą o tym, co przeszła: długie lata samotności i, czasem, zwątpienia i zniechęcenia.

Ale też świadczą o jej wierze, na której się oparła, zaufaniu i prostocie. Dzięki tłumaczce z języka urdu (język mówiony w Pakistanie), udaje nam się porozmawiać z Asią.

Aleteia: Właściwie to jaka jest pani historia?

Asia Bibi: Moja historia, musicie ją znać! Ale nawet dziś wydaje mi się ona nierealna! Chrześcijanka, matka rodziny, zajmowałam się pracą w polu. Wciąż pamiętam tamten dzień, 14 czerwca 2009 roku, był ogromny upał. Piłam wodę ze studni z tego samego naczynia, co inne kobiety.

Dwie z nich powiedziały, że przez to woda stała się nieczysta, ponieważ jestem chrześcijanką. Kilka dni później oskarżono mnie o bluźnierstwo. Potem, w listopadzie 2009 roku zostałam osądzona i skazana na śmierć przez powieszenie. W październiku 2014 Sąd Najwyższy potwierdził ten wyrok.

Gdy usłyszała pani wyrok skazujący, o czym pomyślała pani w pierwszym momencie?

O moich dzieciach. Były wtedy małe. Poczułam wielki ból. Mówiłam sobie w duchu, że to niemożliwe, ja nic nie zrobiłam.

Została pani skazana, miała spędzić 10 lat w więzieniu. Jak wyglądała codzienność?

Byłam bardzo odizolowana i robiłam wszystko, by być jak najbardziej spokojna. Ale przede wszystkim, w każdej chwili miałam Boga w sercu. Codziennie się modliłam.

Co uchroniło panią przed zwątpieniem?

Przeżywałam to jako próbę zesłaną przez Boga. Kiedy człowiek jest poddawany próbie, pragnienie zwycięstwa, sprostania próbie jest bardzo silne. Wiedziałam, że modlitwa mi w tym pomoże. I wiele znaków dodawało mi odwagi.

Na przykład pewnej nocy przyśnił mi się ksiądz, który kazał mi recytować wersety z Biblii. Kiedy otworzyłam oczy, pamiętam, byłam zdziwiona tym, że go już nie widzę. Powiedziałam sobie, że to być może Bóg mi wysyła znak, abym spróbowała nauczyć się tych wersetów, a one będą dla mnie wsparciem. I tak zrobiłam. Regularnie czytałam Ewangelię.

Jakiś fragment Biblii szczególnie podnosił panią na duchu?

Tak, słowa, które do mnie bez przerwy wracały: „Pan jest twoim schronieniem”. Za każdym razem. To był pierwszy psalm, na jaki trafiałam.

Pani mąż, Ashiq, był także wielkim wsparciem…

Tak, przez te wszystkie lata był dla mnie filarem. Nigdy nie puścił mojej ręki, mimo pogróżek i trudności. To od niego się dowiedziałam, że dziennikarka Anne-Isabel Tollet jako pierwsza wypowiedziała się w moim imieniu. On mi powiedział, że jest wiele osób, które interesują się moim przypadkiem. Od niego też się dowiedziałam, że papież się za mnie modli.

Pamiętam, że czułam wielką radość. Najczęściej rozmawialiśmy o naszych dzieciach. Z powodu pogróżek pod ich adresem nie mogłam ich często widzieć. Prosiłam Ashiqa, by chodziły do szkoły.

Została pani ostatecznie uniewinniona jesienią 2019 roku, ale fala manifestacji uniemożliwiła pani opuszczenie kraju natychmiast. Co pani czuła wobec takiego przypływu nienawiści?

Moje uwolnienie zaostrzyło napięcia w przerażający sposób. Ale najtrudniejsze było, że byłam ich świadkiem, słyszałam wszystko, co mówili. Słyszałam, jak skandowali, by mnie skazano na śmierć. Ale, co też niewiarygodne, zachowałam siłę. Nie bałam się.

Czy wybaczyła pani tym, którzy panią skazali?

Tak, wybaczyłam im. Wybaczyłam te 10 lat w więzieniu, rozłąkę z rodziną. W głębi serca wybaczyłam im.

W celi, w której była pani przez 10 lat znajduje się dziś inna chrześcijanka, Shagufta Kousar, skazana na śmierć w wyniku oskarżenia o bluźnierstwo…

Ma moje wsparcie i jeśli moja historia i świadectwo mogą jej pomóc, będę bardzo szczęśliwa. Shagufta Kousar też jest matką, została wraz z mężem oskarżona o wysyłanie bluźnierczych SMS-ów. To tym bardziej nieprawdopodobne oskarżenie, że oni nie potrafią pisać.

Wiem, że są w dobrych rękach: zajmuje się nimi Saif-ul-Malook, adwokat, który mnie bronił. Oprócz Shagufty w więzieniu jest wiele osób, którym trzeba pomóc. Chciałabym, by świat się zjednoczył wobec tej sprawy i pomógł w ich uwolnieniu.

Wszyscy powinni być usłyszani! To moja dzisiejsza walka: myślę, że pakistańskie prawo przeciw bluźnierstwu powinno być zreformowane. Odtąd tej sprawie chciałabym poświęcić moje życie.

Otrzymała pani tytuł honorowej obywatelki Paryża i zwróciła się do Emmanuela Macrona o azyl polityczny. Dlaczego Francja?

Francja jest mi bardzo droga, gdyż to za pośrednictwem Francji świat się o mnie dowiedział. To Francja dała mi tożsamość. Muszę też powiedzieć, że urzekły mnie stare budowle, zwłaszcza katedra w Paryżu, która przetrwała tyle wieków. Wczoraj z bólem dowiedziałam się, że Notre Dame została zniszczona przez pożar.

Jak wyobraża sobie pani przyszłość?

Chciałabym, byśmy wszyscy mogli ręka w rękę pracować na rzecz reformy ustaw przeciw bluźnierstwu w Pakistanie. Jeśli chodzi o moją przyszłość, moim najgorętszym życzeniem jest, by moje córki mogły się kształcić, wychowywały w środowisku ludzi wyedukowanych i mogły walczyć o sprawiedliwość.

Czuje się pani wolna?

Wciąż dostaję pogróżki, ale tak, jestem wolna.

Co dziś panią najbardziej zasmuca?

Z wielkim bólem opuszczałam Pakistan, kraj, w którym się urodziłam. Po moim uwolnieniu wiem, że Bóg wskazał mi drogę. Mam nadzieję, że pewnego dnia będę mogła wrócić na moją ziemię.

A co daje pani dziś najwięcej radości?

Największą radość czuję, gdy mogę się pokłonić przed wielkością Boga.