Aleteia

Jak wejść na drogę ku prawdziwemu szczęściu

SZCZĘŚCIE
Mathieu Bigard/Unsplash | CC0
Udostępnij

Nieważne, czy jesteś sama, czy żyjesz w małżeństwie, możesz cały czas odkrywać i wypełniać swoje powołanie osobiste. 

Co chwilę w mediach społecznościowych widzę reklamę, która obiecuje mi szczęście. Wystarczy tylko, że nauczę się czegoś, kupię coś lub wprowadzę nowy nawyk i wtedy opanuje mnie stan ogólnej szczęśliwości. O ile na propozycje kupowania i uczenia się nowych rzeczy już się trochę uodporniłam, to sugestie zmiany nawyków ciągle jeszcze działają kusząco. Czasem zastanawiam się, czy aby zmiana diety nie spowoduje, że w moim ciele będzie więcej np. serotoniny i dzięki temu poczuję się lepiej. 

Na szczęście ostatnio trafiłam na książkę Jacka Pulikowskiego „Rodzina, najważniejsza firma na świecie”, która na nowo przypomniała mi prawdę o jedynej drodze do osiągnięcia szczęścia. I choć książka adresowana jest głównie do mężczyzn, to myślę, że każda z nas może w niej znaleźć inspirujące treści. 

 

Recepta na szczęście 

Autor podaje prosty i niełatwy jednocześnie przepis na szczęście. 

Nie kreuj siebie, tylko rozpoznaj, kim obiektywnie jesteś, odkryj swoje powołanie, wypełnij je najlepiej, jak potrafisz, bądź wierny do końca i tym samym bądź sobą w sposób możliwie najczystszy. Taka jest recepta na szczęście: Bądź sobą (tym odkrytym, obiektywnie prawdziwym, a nie jakąś wydumaną, często nierealną wizją wytworzoną przez wyobraźnię, marzenia czy nawet zachcianki).

Nie kreuj siebie, bądź sobą. Czyli uwierz, że ty ze swoim niepowtarzalnym zestawem cech jesteś potrzebna. 

 

Odkrywanie siebie w praktyce

Odkrywanie kim obiektywnie jesteś, zaczyna się od przyjrzenia się słowom, które mówisz sama o sobie. W twoim wnętrzu czasem sama siebie nazywasz głupią, grubasem, osobą, której nie można pokochać czy wręcz nikim. Te słowa to często etykietki przyklejone ci przez innych. To ich oceny i sądy o tobie, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. 

Droga do bycia sobą wiąże się z odrzuceniem etykietek, które nie mówią prawdy o tobie. Jest to proces, który wymaga czasu i wysiłku, a jego owocem jest wewnętrzna wolność. 

Jednak aby rozpoznawać swoje powołanie, nie musisz całkowicie rozprawić się z fałszywymi etykietkami. Wystarczy, że zaczniesz ten proces, bo liczy się progres a nie perfekcja. 

 

Rozpoznawanie powołania 

Odkrywanie swojego powołania to coś zupełnie innego od kreowania siebie. Hasło Możesz być kim chcesz nie zadziała tutaj, ponieważ nie jest prawdziwe. Ja nigdy nie będę śpiewaczką operową czy lekkoatletką. Ale to nieważne, bo każdy i każda z nas ma być sobą, rozwinąć swoje talenty (ty też je masz), bo dzięki temu osiągnie szczęście. 

Rozeznawanie powołania dotyczy zarówno sfery zawodowej, jak i osobistej. W tym tekście skupię się tylko na wycinku życia prywatnego. 

Nieważne, czy jesteś sama czy żyjesz w małżeństwie, możesz cały czas odkrywać i wypełniać swoje powołanie osobiste. 

Jako żona i mama możesz codziennie odkrywać prawdę o sobie i sprawdzać, czy w tych rolach jesteś prawdziwa i realizujesz swoje odkryte powołanie czy raczej grasz jakąś rolę, którą podpowiada ci świat. 

Jeżeli jesteś sama i marzysz o małżeństwie, to odkrywanie swojego powołania będzie polegać m.in. na uświadamianiu sobie własnych pragnień dotyczących małżeństwa (to jakie ma być, tak bardziej szczegółowo). Jeśli dotąd tego nie robiłaś, to poświęć chwilę i zastanów się:

  • jak miałoby wyglądać twoje małżeńskie życie?
  • jak chciałabyś spędzać weekendy?
  • co działoby się w codzienności? 

Gdy już opiszesz swoje pragnienia, to zastanów się, na ile jest to twoje prawdziwe pragnienie, zgodne z twoim sercem, a na ile jest to zlepek oczekiwań i wymagań, które wmawia ci świat.

Dopiero gdy będziesz szła za tym, co autentycznie jest twoje, wejdziesz na drogę ku szczęściu.