Aleteia

Monika nie pije alkoholu od ponad 20 lat. Robi to ze względu na tatę

KRUCJATA WYZWOLENIA CZŁOWIEKA
AndreyCherkasov | Shutterstock
Udostępnij

Czym jest Krucjata Wyzwolenia Człowieka, zapoczątkowana przez ks. Blachnickiego? I jaki sens może mieć świadomie wybrana abstynencja?

W tradycji polskiego Kościoła sierpień jest miesiącem trzeźwości. W tym czasie w sposób szczególny księża biskupi apelują o powstrzymanie się od spożywania napojów alkoholowych.

Według badań przeprowadzonych przez Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie wynika, że średnie spożycie alkoholu na jednego mieszkańca w Polsce wynosi 9,4 litra (inne dane mówią o 11-12 litrach spożywanych na głowę). Z najnowszych statystyk wynika także, że nadużywanie alkoholu dotyczy ponad 2,5 mln Polaków. W rodzinach z problemem alkoholowym żyje 3-4 mln osób, w tym 1,5-2 mln dzieci. Z kolei 700-900 tys. osób w naszym kraju jest uzależnionych od alkoholu.

To są zatrważające statystyki. Już Ignacy Krasicki w XVIII wieku pisał w swojej satyrze o wadzie narodowej Polaków, jaką było pijaństwo. Niestety, mimo upływu czasu problem alkoholowy w naszym społeczeństwie istnieje nadal. Coraz więcej młodych ludzi sięga po alkohol przed osiągnięciem pełnoletności.

Jednak Bóg na przestrzeni dziejów powoływał osoby, które w sposób szczególny poświęciły się apostolstwu trzeźwości. W trudnym czasie zaborów o wstrzemięźliwość apelował chociażby Edmund Bojanowski czy ks. Bronisław Markiewicz. W XX wieku o duchowe zdrowie narodu modlili się ks. kard. Stefan Wyszyński i ks. Franciszek Blachnicki.

 

Krucjata Wyzwolenia Człowieka

Ten ostatni zapoczątkował dzieło, które znamy pod nazwą Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Założyciel Ruchu Światło-Życie zaproponował młodzieży oazowej złożenie duchowego daru z siebie na wzór Niepokalanej Matki Kościoła. W praktyce oznacza to całkowitą abstynencję od alkoholu.

Pani Monika w szkole średniej wstąpiła w szeregi ruchu oazowego. Każdego roku podczas wakacji wyjeżdżała na rekolekcje, podczas których ksiądz moderator oazy prezentował dzieło Krucjaty.

Kapłan postawił przed nami wysokie wymagania: zaproponował przystąpienie do tego dzieła w charakterze członka. Oznaczało to wyrzeczenie się spożywania alkoholu do końca życia. Oczywiście dla mniej zdecydowanych istniała deklaracja kandydacka oznaczająca abstynencję czasową – podejmowaną na okres jednego roku.

Od początku wiedziałam, że to wyrzeczenie nie jest sztuką dla sztuki. Dowiedziałam się, że mój wysiłek duchowy może pomóc osobie uzależnionej. Mieliśmy przypomnieć sobie takich ludzi z naszego otoczenia, którzy są uzależnieni od alkoholu. Kiedy usłyszałam te słowa księdza moderatora, od razu pomyślałam o moim tacie. Co prawda był trzeźwym alkoholikiem od 10 lat, ale niebezpieczeństwo pokusy sięgnięcia po alkohol wciąż było realne. Postanowiłam, że swoją abstynencję ofiaruję w jego intencji.

W lipcu 1998 roku złożyłam w darach podczas sprawowanej mszy św. swoją deklarację członkowską. Trwam w abstynencji do dziś. A mój tata od trzydziestu lat jest trzeźwy. Oczywiście nie jest łatwo. Podczas imprez okolicznościowych zawsze odmawiam tym, którzy częstują alkoholem, i nie zawsze spotykam się ze zrozumieniem, bywa, zwłaszcza w środowisku pracy, że doświadczałam z tego powodu wykluczenia. Ale tak to już jest, że ofiara kosztuje – mówi pani Monika.

Oprócz duchowego wymiaru Krucjaty Wyzwolenia Człowieka ważny jest także aspekt społeczny. Chodzi o przemianę mentalności, o zmianę obyczajów związanych z nadużywaniem alkoholu. Każdy członek KWC powie, że nie chodzi o traktowanie alkoholu jako zła samego w sobie. Można kulturalnie spędzać czas w gronie osób, które korzystają z napojów procentowych w sposób umiarkowany.

Jednak statystyki są alarmujące. Wielu ludzi wciąż nie potrafi mówić sobie „nie”. Właśnie dlatego duchowy dar członków KWC jest tak ważny i potrzebny.