Aleteia

Szczepionka przeciwko COVID-19: dobra czy zła? Etyczne dylematy

SZCZEPIONKA NA KORONAWIRUS
Oat Wit | Shutterstock
Udostępnij

W zaawansowanym stadium badań są obecnie dwie szczepionki. Jedna z nich została już zamówiona przez Polskę. Jednocześnie pojawiły się poważne zastrzeżenia moralne dotyczące sposobu jej produkcji. Użyta w niej została linia komórkowa HEK-293, pochodząca z komórek nerki ludzkiego płodu.

Od niespełna roku trwa na świecie epidemia koronawirusa. W momencie, w którym piszę ten tekst, według statystyk WHO zakażenie stwierdzono u ponad 24 mln osób, a zmarło z tego powodu na całym świecie ponad 800 tysięcy ludzi.

W samej Polsce zgonów z powodu COVID jest już ponad dwa tysiące. Od blisko roku czekamy na leki i szczepionki, które pozwoliłyby, po pierwsze – zabezpieczyć osoby najbardziej zagrożone ciężkim przebiegiem choroby lub śmiercią, po drugie – zakończyć epidemię.

W zaawansowanym stadium badań są obecnie dwie szczepionki. Jedna z nich – zapowiadana na styczeń, wyprodukowana przez University of Oxford i firmę Astra Zeneca  – została już zamówiona przez wiele krajów, w tym przez Unię Europejską i Polskę.

 

Szczepionka przeciw COVID: moralne wątpliwości

Jednocześnie pojawiły się poważne zastrzeżenia moralne dotyczące sposobu produkcji wspomnianej szczepionki. Użyta w niej została linia komórkowa HEK-293, pochodząca z komórek nerki ludzkiego płodu. Dokumenty dotyczące sposobu jej pozyskania zaginęły, stąd nie ma formalnej pewności, że chodzi o dziecko zabite w wyniku aborcji, a nie zmarłe w wyniku spontanicznego poronienia.

Jedna z osób uczestniczących w procedurze w oświadczeniu dla FDA (US Food and Drug Administration) stwierdza jednak, że, o ile pamięta, dziecko wyglądało na zdrowe, a przyczyna aborcji nie jest mu znana, co mocno sugeruje poronienie indukowane sztucznie. Wydarzenie miało miejsce najprawdopodobniej w roku 1972. Od tego czasu pobrane komórki, odpowiednio przygotowane, są namnażane w laboratorium i używane w procesach biotechnologicznych.

Rozważając aspekt moralny stosowania szczepionki należy w tej sytuacji założyć wariant gorszy. Powstaje zatem pytanie, jaka jest odpowiedzialność moralna osoby, która osobiście sprzeciwia się aborcji, ale potrzebuje szczepienia z przyczyn zdrowotnych i nie ma możliwości zastosowania szczepionki niebudzącej obiekcji. Czy zaszczepienie się taką szczepionką jest moralnie dopuszczalne? Na ile jest to współpraca w złu, jakim jest aborcja i wprowadzanie do obiegu ludzkich komórek?

 

Stanowisko Papieskiej Akademii Pro Vita

Najważniejszym dokumentem kościelnym w tej kwestii jest stanowisko Papieskiej Akademii Pro Vita, podpisane przez kard. Elio Sgreccię w 2005 roku. Wypada przywołać tu kluczowy fragment w całości, jako że pojawiające się w przestrzeni medialnej stwierdzenia o akceptacji Watykanu są pewnym nadużyciem. Dokument mówi o dzieciach, bo rozważano kwestię szczepień stosowanych u dzieci, ale stosuje się odpowiednio także do szczepień dorosłych:

Do wiernych i ludzi prawego sumienia […] należy przeciwstawianie się, choćby przez wyrzut sumienia, coraz bardziej powszechnym atakom na życie i „kulturze śmierci”, która leży u ich podstaw. Z tego punktu widzenia stosowanie szczepionek, których produkcja wiąże się z przerywaniem ciąży, jest co najmniej pośrednią, odległą, bierną współpracą materialną z aborcją i bezpośrednią, bierną współpracą materialną w zakresie ich sprzedaży. Co więcej, na poziomie kulturowym, stosowanie takich szczepionek przyczynia się do tworzenia ogólnego konsensusu społecznego co do działania przemysłu farmaceutycznego, który wytwarza je w niemoralny sposób.

Dlatego lekarze i ojcowie rodzin mają obowiązek uciekać się do alternatywnych szczepionek (jeśli takie istnieją), wywierając presję na władze polityczne i systemy opieki zdrowotnej, tak aby były dostępne alternatywne szczepionki, niebudzące moralnych obiekcji. W razie potrzeby powinni odwołać się do sprzeciwu sumienia odnośnie do stosowania szczepionek wyprodukowanych z linii komórkowych pochodzących z aborcji ludzkiego płodu. Powinni również wszelkimi sposobami (na piśmie, za pośrednictwem różnych stowarzyszeń, środków masowego przekazu itp.) sprzeciwiać się szczepionkom, które nie mają jeszcze moralnie akceptowalnych alternatyw, wywierając presję, aby zostały stworzone alternatywne szczepionki, które nie są związane z aborcją ludzkiego płodu i żądając rygorystycznej kontroli prawnej nad producentami przemysłu farmaceutycznego.

W odniesieniu do chorób, przeciwko którym nie ma dostępnych alternatywnych szczepionek, które byłyby akceptowalne etycznie, słuszne jest powstrzymanie się od ich stosowania, jeśli można to zrobić bez powodowania, że dzieci, a pośrednio cała populacja, zostaną narażone na znaczące ryzyko dla zdrowia. Jeśli jednak takie poważne zagrożenie dla zdrowia istnieje, szczepionki stwarzające problemy etyczne mogą być również stosowane tymczasowo. Na gruncie moralnym uzasadnieniem takiej decyzji jest fakt, że nie ma obowiązku unikania biernej współpracy materialnej w przypadku poważnych niedogodności. Ponadto znajdujemy w takim przypadku proporcjonalny powód, aby zaakceptować stosowanie tych szczepionek w obliczu niebezpieczeństwa sprzyjania rozprzestrzenianiu się czynnika chorobotwórczego ze względu na brak szczepień dzieci.

Szczepić się czy nie przeciwko koronawirusowi?

Zatem:

1) Tak, jest to współpraca w złu. Należy jej unikać, jeśli jest to możliwe, dzięki zastosowaniu szczepionek alternatywnych, i naciskać na władze państwowe, by takie szczepionki zostały stworzone i stały się powszechnie dostępne. Niemniej przy poważnym zagrożeniu dla zdrowia konkretnej osoby lub populacji i braku alternatywy można użyć także szczepionek budzących poważne obiekcje moralne. Podkreślę: tymczasowo (!).

2) Nie istnieje – jak dotąd – alternatywa dla nowej szczepionki przeciwko COVID-19. Kolejna będąca w trakcie badań szczepionka chińska wykorzystuje tę samą linię komórkową. Czy i kiedy będą kolejne, nie wiadomo. Statystyki zachorowań wymieniłam na początku tekstu. Śmiertelność procentowo nie jest duża, ale zagrożenie dla osób starszych i chorych bardzo poważne. Zarażać mogą także osoby bezobjawowe, zatem zapobieganie zakażeniu przez izolację jest co najmniej utrudnione.

3) Myślę, że bardzo ważny jest głośny protest i domaganie się stworzenia szczepionek, które nie budziłyby moralnych obiekcji. Tymczasowość, o której wspominała Papieska Akademia Pro Vita, w przypadku różyczki zamieniła się w trwałą dostępność tylko jednej możliwości, w dodatku (przynajmniej w Polsce) tylko w skojarzeniu ze świnką i odrą. Na tę ostatnią też nie da się zaszczepić inaczej niż wspomnianą szczepionką. Ponadto linia komórkowa HEK-293 wykorzystywana jest nie tylko do produkcji szczepionek, ale i w przemyśle biotechnologicznym.

4) Niemniej – i to chcę podkreślić jako lekarz – uważam, że są grupy osób, które powinny zaszczepić się jak najszybciej. Mam na myśli przede wszystkim osoby opiekujące się osobami chorymi i starszymi, personel medyczny, być może pracowników dużych zakładów, w których nie ma możliwości zastosowania masek czy właściwego dystansu. Tu nie chodzi o ich bezpieczeństwo, ale przede wszystkim o bezpieczeństwo innych. Mają też prawo do takiego szczepienia osoby zagrożone ciężkimi powikłaniami, czyli mające „choroby współistniejące”. Przyjęłabym nawet formę: obawiające się ciężkich powikłań, bo jednak nikt nie ma gwarancji bezobjawowego czy lekkiego przebiegu. Nikt nie ma prawa czynić im z tego powodu wyrzutów.

Natomiast każdy człowiek, dla którego motywem szczepienia byłoby przede wszystkim jego własne bezpieczeństwo, a nie odpowiedzialność za drugiego człowieka, ma pełne prawo szczepienia odmówić, żądając stworzenia szczepionki niebudzącej obiekcji etycznych.